RSS
wtorek, 21 września 2010
"To były czasy" odcinek 01: Kłopoty z Atari"

Dzisiaj rozpoczynamy nowy cykl na tym blogu. Nazywa się on "To były czasy". Polega on na tym, że autorzy tego bloga wraz z innymi zaproszonymi osobami, będą wspominać magiczne chwilę w komputerowym świecie. Takie momenty, które teraz wspominamy bardzo ciepło i potrafimy je skwitować zdaniem" Echhh, to były czasy"

Jeśli ktoś by chciał się do nas dołączyć proszę pisać na ten

email

To były czasy: Kłopoty z atarynką
Chociaż moim pierwszym komputerem był ZX Spectrum, to prawdziwa przygoda zaczęła się z Atari 65 XE. ZX Spectrum pamiętam jak przez mgłę, tylko tyle że komenda LOAD "" uruchamiała grę i to, że ostro pogrywałem w Paper Boya, Bomba Jack'a [tytuł który za dzieciństwa opisywałem słowami, pszczoła zbierająca bombki] i w ninję czyli Saboteur. Takim świadomym graczem stałem się dopiero wtedy gdy dostałem, Atari. Wcześniej to rodzice musieli mi odpalać gry, a z Atari byłem już bardziej samodzielny.
To co mnie najbardziej zszokowało w atarynce były kłopoty z odpalaniem gier. Sprawa wyglądała następująco. Miałem na kasecie 2-3 gierki z których wczytywała się tylko jedna pod pewnymi precyzyjnymi warunkami.  Przede wszystkim trzeba było mieć anielską cierpliwość. Wczytanie gry za pierwszym razem zdarzało się również często co wygrana naszej reprezentacji w piłkę nożną. Drugim jakże istotnym warunkiem był całkowity bezruch i milczenie. Wystarczył jeden fałszywy ruch, nie potrzebne otwarcie drzwi, klaśnięcie, pojawienie się za blisko magnetofonu, żeby cały mozolny proces szlak trafił. To powodowało, że początkowo Atari wspominałem jako koszmar. Do czasu.....

Magnetofon Atari


W którąś sobotę, pojechałem z ogromnymi pretensjami na giełdę na Grzybowskiej. Miejsce kultowe i magiczne. Co tam się działo i co można było kupić. Poezja. W swoją podróż zabrałem kasetę z grami i magnetofon, bo nie godziłem się na to, żeby jedna na dziesięć gier się wczytywała. Myślałem w swej naiwności, że może magnetofon trzeba dostroić tak jak robi się to z magnetofonami z Commodore 64. Gdy doszedłem do stoiska z grami na Atari z miną wściekłego byka wyżaliłem się Panu sprzedawcy ile tylko mogłem. Że nie wczytują się gry, że trzeba długo czekać, a że kolega od Commodore ma lepiej i tak dalej. Reakcja sprzedawcy była natychmiastowa i niespotykana. Sprzedawca wziął ode mnie magnetofon odtworzył go, popatrzył, naślinił palec i przejechał nim po głowicy. Szok a zarazem dostałem olśnienia. Coś niewytłumaczalnego się wtedy wydarzyło. Ten sprzedawca stał się w tym momencie dla mnie bogiem techniki elektronicznej. Gdy patrzyłem na niego jak na wyrocznie On mi zakomunikował: "Teraz będzie dobrze". Pobiegłem do domu i się okazało, że gry wczytywały się bez problemu. magnetofonik dział jak nigdy wcześniej. Ten dzień był super bo udawało mi się wczytywać gry, które wcześniej miały status niewczytywalnych. To był naprawdę długi wspaniały dzień. Dzięki temu Panu zyskałem jeszcze jedną ważna rzecz. Stałem się imperatorem podwórka jeśli chodzi o obsługę  Atari. Można by powiedzieć, że stałem się ekspertem z którego zdaniem liczyli się wszyscy. Umiałem reperować atarynki metodą palca na ślinę. Co powodowało ogromne uznanie wśród kolegów.
Po pewnym czasie ojciec kupił mi system K.S.0 czy też K.S.O do Atari, który powodował, że gry zajmowały na kasecie, aż do 60 sztuk za cenę 50000 zł ,dzisiejsze 5 zł.
Latałem co tydzień kupować nową kasetę i co ciekawe, żadna gra się nie powtarzała. Jednak to nie było już tak wiekopomne wydarzenie jak te poprzednie. No, ale i tu można mówić o wzroście popularności na podwórku, ponieważ dla nie których posiadałem coś w rodzaju magicznego Atari z ogromną ilością gier.
Echhh to były czasy.

Atari 65 XE



Ciekawostka:
Autor książki "333 popkultowe rzeczy... PRL" Bartek Koziczyński w opisie hasła Atari dorzuca jeszcze jedną ciekawą historie. Podobno gdy pojawiły się pierwsze Atari w Pewex, ktoś zapomniał zamówić do nich magnetofonów na których można było cokolwiek odtworzyć. Widać, że nad magnetofonami do Atari ciążyło jakieś fatum.

niedziela, 19 września 2010
Wiadomość dla wszystkich fanów Legii i gry Football Manager

Jako kibic Legii jestem załamany postawą ludzi, którzy na dzień dzisiejszy zakładają koszulkę z "elką" na piersi.  Gdy nie możemy patrzeć na piłkarzy w rzeczywistości to trzeba zwrócić się do tych z virtualnej. Skontaktowałem się z autorem ustawień Legii [wywiad z przed roku część 01 02]w najnowszym Football Managerze 2011 i zapewnił mnie, że ci virtualni piłkarze prezentują się o wiele lepiej niż ci prawdziwi. To dobra wiadomość, nawet bardzo dobra, bo premiera już za jakiś miesiąc i wtedy dla własnego spokoju będzie mogli co prawda w rzeczywistości virtualnej, pokazać jak dobrze Legia może grać.
Jak się cieszę, że takie gry jak Football Manager są wydawane co rok.

Ps. Żeby nie było tak różowo, to mentalność Legii Warszawa w Football Managerze jest ustawiona na bardzo niskim poziomie.

 

Football Manager 2011

16:26, branza_gier
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 września 2010
Nadchodzi pokolenie graczy

Inspiracją do tego artykułu była ostatnia konferencja Sony promująca Move w Polsce. Ale nie ta na której byłem Ja i można o niej przeczytać tutaj. Tylko ta na której byli dziennikarze mainstreamowi i cała banda celebrytów z niejakim Jacykowem na czele.
Po takim evencie trzeba sobie zadać jedno pytanie. Po co graczom są potrzebni celebryci i czy przypadkiem to nie jest strzał kulą w płot? Czyli jak to Marek Kondrat powiedział "po ch** mi las" ? To kto teraz jest ważny? Ci co grają, czy ci co czytają pudelka i podniecają się, że Ibisz i nie jaki Mrozu potrafią obsłużyć move?

Pudelek


Odpowiedź jest bardzo prosta! My jesteśmy ważni bo nadchodzi teraz najlepsze pokolenie graczy jakie można sobie wyobrazić!!
Jeśli jakiś hisotryk chciałbym określić datę pojawienia się gier w Polsce to musiałby obrać początek lat 80-tych. Czyli wtedy gdy Ja jak i wielu innych trzydziestolatków pojawiło się na tym świecie. My od małego wychowywaliśmy się w świecie gier. Oczywiście nie wszyscy. Mój pierwszy komputer to ZX Spectrum w roku 85/86, potem Atari, Amiga, Pc i teraz PS3. Ja i jak wiele osób z tego właśnie pokolenia uważamy, że gry są fajne, to taka sama rozrywka jak kino, lubimy ze swoimi przyjaciółmi grać i nikt nam nie wmówi, że gry są szkodliwe i powodują agresje. Nikt nas do tego nie przekona bo sami nie jesteśmy agresywni i wiemy jak trzeba podejść do gier. Wyznajemy prostą zasadę odgradzają rzeczywistość od tej wirtualnej. Brzmi ona następująco: "To tylko gra" Co lepsze! Teraz te pokolenie pracuje w firmach i zarabia własną kasę i nie widzą nic złego w tym, żeby kupić sobie kilka gier w miesiącu. To pokolenie wychowane na Commodore i Atari może sobie grać ile chce i sprawia im to radość. Co lepsze jesteśmy w takim wieku, że zakładamy rodziny i zabraliśmy się za robienie dzieci. Tak, tak, już nie długo za 3-4 lata będziemy wychowywać nowe pokolenia graczy. W odróżnieniu od dzisiejszych rodziców, którzy nie byli tak jak my  z grami od małego, nie widzimy nic złego w tym, żeby nasi synowie lub córki grały w gry w rozsądnych normach. Nas nie poruszą wypowiedzi jakiegoś psychologa, który nam będzie chciał wmówić, że gry są szkodliwe.

Brutalne gry

Czemu? Bo jesteśmy graczami świadomymi! Gry to dla nas żadna nowość. Poradzimy sobie bez pomocy Pegi i grupy ekspertów. Sami możemy ocenić jaka gra jest dobra dla naszego dziecka lub też platforma do grania. Nie działają na nas farmazony, ze "gry są głupie"
Nie wiem czy ktoś zauważył ale urodzeni w latach 80-tych to ostanie pokolenie wyżu demograficznego w tym kraju. Niestety drodzy specy od marketingu w firmach Sony, Microsoft i innych zajmujących się grami, mam dla was jedną złą wiadomość. Dla tej grupy, ludzie pokroju Jacykowa i Ibisz to nie są ani autorytety w grach ani osobami których podziwiamy. Celebryci to grupa z której co najwyżej możemy się śmiać. A to, że opanowali obsługę Move to żadna rewelacja. Program telewizyjny o nazwie "Gwiazdy używją Move" albo "You can Move" też nie są dla nas żadnym WOW. Określiłbym to mianem "śmiechu na sali". Ale jeśli uważacie, że ważniejsi niż my, są czytelnicy Gali czy też Vivy to droga wolna. Życzę powodzenia. Bo zamiast nas rozpieszczać i organizować porządne imprezy w Złotych Tarasach, to wolicie robić to dla mediów mainstreamowych. Tylko pamiętajcie, że to my teraz będziemy głosować portfelem i to skutecznie a nie czytelnicy pudelka.
Może warto obejrzeć sobie stare odcinki Joysticka albo Telekomputera, żeby zobaczyć kto z nami był z mediów gdy poznawaliśmy świat gier. W tych programach nie występowały dzisiejsze pseudogwiazdy, które uważają się za nie wiadomo co. Chciałbym pozdrowić w tym miejscu Pana Kazimierza Kaczora. Pana wywody na temat gier strategiczne naprawdę trafiały do mnie. Ciekaw byłbym Pana zdania o najnowszej Civilizacji.


Szkoda, że pokolenie Atari i Commodore traktuje się w taki a nie w inny sposób. Przykro mi, że ważniejsi są teraz celebryci. Obym to ja był w błędzie a żebyście wy spece od marketingu mieli racje. Chociaż z drugiej strony to teraz grający trzydziestolatkowie będą decydować o wielu rzeczach na tym rynku. Prosty przykład? Gdy byłem młody i starałem się być królem podwórka to jedna rzecz powodowała respekt u innych kolegów z piaskownicy. Był to fakt posiadania oryginalnej gry. Nie ważne, że koledzy mieli mnóstwo piratów, które były lepszymi grami. Fakt posiadania oryginalnej gry i pudełka dodawało respektu wśród przyjaciół. Teraz kupienie "oryginału" sprawia mi tyle samo radości co wtedy gdy na gwiazdkę dostawałem ją od rodziców. Gdy  mój syn lub córka będą poznawać gry to też im pokaże magie pudełka z grą. Zapach nowości, książeczka i ta całą magiczną oprawę. Na pewno na urodziny lub pod gwiazdkę nie dam koperty z kodem do ściągnięcia gry z Steama. A moje dziecko za kilka lat to doceni, bo coś takiego będzie mu się kojarzyło z beztroskim dzieciństwem i rodzicami. Taki wzorzec postępowania przekażą dalej.

Stare gry


Oczywiście nie wszyscy z wyżej opisanego pokolenia muszą posiadacz opisane przeze mnie cechy. Pewnie są fani steama oraz celebrytów. Tylko mam wrażenie, że to co napisałem ma sens bo z wieloma osobami w moim wieku rozmawiałem na ten temat i zgodzili się z wyżej opisaną tezą. Tylko ci moim znajomi naprawdę nie widzą kto to jest Mrozu a Ibisz nie jest dla nich żadnym autorytetem w dziedzinie gier.

Ps.Morał z tej bajki jest krótki.... Niestety. Od prezentacji dla dzienikarzy Move mineły już 24 h. A tu ani pudelek ani plotek nawet jednej małej notki nie umieścili. Niestety. Nie traćmy nadzieji. Są jeszcze Viva, Gala oraz "Życie na gorąco. Tam Jacyków i ibisz to sa goście z charakterem.

Specjalne podziękowania dla Voayagera za zdjęcie starych gier :)

czwartek, 16 września 2010
"Ruszyłem się" na premiere PS Move w Polsce - Raport

W Warszawie została zorganizowana przez firmę Vobis kolejna premiera urządzenia przeznaczonego dla graczy konsolowych. Chodzi oczywiście o PS Move. Byłem już na premierze X-Box 360 Slim organizowanej przez tą samą firmę i co tu dużo ukrywać zadowolony do końca nie byłem. "Ruszając się" z nadzieją, że zostaną wyciągnięte wnioski i wreszcie zostanie zorganizowana impreza jakiej wszyscy oczekują.....

Podróż i Party Place:

Już na sam początek należy się duży plus dla organizatorów. Jako mieszkaniec tego miasta muszę stwierdzić, że nie ma lepszej miejscówki na organizacje imprezy niż "Złote Tarasy". Ta galeria jest położona w najbardziej optymalnym miejscu Warszawy czyli w samym centrum. Każdy mieszkaniec nie miał kłopotów z dojechaniem na imprezy gdyż nie ma lepiej skomunikowanego miejsca. Co ważniejsze jakby ktoś z po za Warszawy chciał przyjechać na tą imprezę to by miał bardzo ułatwione zadanie. Wystarczy przejść 100 metrów z dworca centralnego do galerii. Nie potrafię wynaleźć lepszego miejsca na organizacje takich rzeczy. Dobrze, że organizatorzy czyli firma Vobis nie organizowała tej imprezy w poprzednim miejscu Galerii Promenada, która jak już pisałem była mocno oddalona od centrum, żeby nie powiedzieć znajdywała się na obrzeżach miasta.
Kolejnym dobrym posunięciem było rozpoczęcie wszystkie o godzinie 18 [ w teorii] a nie jak wcześniej w przypadku X-Boxa o 16 gdy większość ludzi jest w pracy. Godzina 18 jest godzina optymalną jak dla mnie i dla wszystkich tych co chcieli się wybrać i zobaczyć Move w akcji. Po wkroczeniu na teren Złotych Tarasów udałem się jakby z automatu do salonu firmy Vobis. A tutaj miła niespodzianka, okazuje się, że pokaz ma się odbyć w najlepszym miejscu czyli na placu przy fontannie. Schodzę piętro niżej i moim oczom okazuje się sporych rozmiarów scena, na której zaraz miało się wszystko zacząć..........

 

Premiera Move w Polsce

Organizacja i "klimat":

O 17:57 na scenie i wśród organizatorów panował wyjątkowy spokój. Gdyby nie informacja, że wszystko ma się zacząć o 18:00 można by wysunąć wniosek, że jestem o co najmniej dwie godziny za wcześniej. Na scenie siedzą sobie niewiasty i spokojnie plotkują. Jest rzutnik do którego podłączona jest PS3, ale na ekranie zamiast czegokolwiek co może wygenerować ta konsola mamy zielony obraz.

18:00 - nadal nic się nie dzieje. Panuje na scenie spokój lecz zauważam lekkie poruszenie wśród oczekujących rozpoczęcia imprezy

18:03 - niewiasty które siedziały sobie spokojnie na scenie dostają stroje i idą się przebrać. Okazuje się, że to hostesy. Czy ta impreza nie miała się zacząć 3 minuty temu?

18:06 - jest dobrze! Jakaś kobieta weszła na scenę i chyba coś powie. Będzie jakiś komunikat. Nie jest dobrze. Dowiadujemy się, że impreza będzie miała półgodzinę opóźnienie z powodów technicznych. Kim była ta kobieta do tej pory nie wiem bo się nie przedstawiła. Usłyszałem, że jak poczekamy trochę to będą rozdawane gadżety. Jak miło

18:16 - Przywieziono drugi rzutnik. Ten udaje się podłączyć do PS3. Sukces. Spokojnie do rozpoczęcia jeszcze długa droga bo trzeba go ustawić i wystroić. Czy tylko mi się wydaje, że takie rzeczy nie robi się podczas trwania imprezy tylko dwie godziny przed ? Czy to jest poważne czy ja jestem nie poważny, że się czepiam ?

18:19 - sytuacja dynamicznie zaczyna się rozwijać. Organizatorzy wpadli w jakiś amok i nie wiedzieć czemu po 19 minutach od teoretycznego rozpoczęcia imprezy postanowili podłączyć move do konsoli. Jakby ktoś się pytał, to żadne ze stoik na którym by można samemu pograć na move nie było gotowe.

18:20 - pojawia się kolejny poważny problem. Nie ma jak przyczepić kamerki, która obsługuje move, do rzutnika. Jest dobrze, organizatorzy tworzą piramidę z pudełek od PS3 i tam umieszczają te urządzenie.

18:30 - Rozpoczynają się testy move i jego kalibracja. Nie, nie nie. Impreza się jeszcze nie rozpoczęła.  Organizatorzy po prostu testują czy wszystko działa.

18:37 - Wreszcie! Chyba impreza się rozpoczęła. Ktoś podchodzi do mikrofonu i oznajmia, że miało być super ale wyszło jak wyszło, no i wiecie prawo murphiego.

Czy to ma być jakiś żart ? A słowo przepraszamy ? Czy naprawdę organizatorzy oprócz palnięcia formułki o prawach murphiego nie było ich stać na nic więcej?  Czy my się traktujemy poważnie? Mikrofoniki działały wcześniej i wiedząc, że jest pół godziny opóźnienia nikt z serwisu Polygamia nie był łaskawy zejść do widowni i np. porozmawiać z ludźmi o ich oczekiwaniach, opowiedzieć o czymś związanym z grami ? Czy naprawdę na jedyne na co was było stać to komunikacik o półgodzinnej obsuwie i formułka o prawach  murphiego ? Jeśli tak to na niewiele was stać. Przetestowanie wcześniej czy rzutnik wykrywa PS3 to chyba jakaś elementarna podstawa. Tak duże  opóźnienie  wystawia bardzo złe świadectwo firmie Vobis a zasłanianie się jakimiś mało śmiesznymi formułka źle świadczy o polygamii. Proponuje następnym razem nie pisać, że coś zacznie się o 18:00. W ogóle nie pisać o jakiejkolwiek godzinie. Po co ustalać coś jeśli nie jest się wstanie tego dotrzymać.

Premiera Move w Polsce

Nie można cały czas koncentrować się na wpadkach organizatorów. Było też parę pozytywnych rzeczy. Generalnie gdy już doczekaliśmy się rozpoczęcia, to impreza z minuty na minuty coraz bardziej się rozkręcała. Redaktorzy polygamia robili kolejne konkursy, opowiadali o kontrolerach ruchu, zabawiali publiczność. Widać, że publiczności ten aspekt imprezy się podobał. Fajnie to wyszło. Co do samego Move to swoją ocenę zostawię dla siebie bo nie jestem jako posiadacz Wii obiektywny w  tym temacie. Impreza trwała dość długo i fajnie była po pewnym czasie prowadzona. Szkoda, że organizatorzy zaliczyli kolejną porządną wpadkę. Wszystkie trzy stoiska na których można było grać samemu na move zostały odpalone dopiero pod koniec i nie wszyscy się tego doczekali, bo poszli do domu. Dobrze, że w fajny sposób z całej imprezy sześć osób stało się szczęśliwymi posiadaczami pakietów Move. Gratuluje

Premiera Move w Polsce

Mega "bonus" organizacyjny:

O tym co teraz napisze to jeszcze jak długo żyje to nie widziałem!! Albo ze mną coś jest nie tak, albo z Vobisem. Gdyby ktoś wpadł na pomysł, że przy okazji premiery move, będzie miał możliwość zakupu tego urządzenia od razu. To w większym błędzie być nie mógł. Stoisko z możliwością kupna move? Nic z tych rzeczy. Nie było. No, ale przecież organizuje to wszystko firma Vobis. Gdyby ktoś pomyślał, że w sklepie firmy, która to organizuje można dokonać zakupu to też jest w błędzie. Pani w salonie Vobis poinformowała mnie, że jest lista na którą można się zapisać i do odbioru jest w piątek. Chyba nie ma nic gorszego jak napalonemu graczowi powiedzieć, że musi poczekać dwa dni na rzecz, którą chce mieć teraz. No, ale nikt na siłę nie będzie wciskał tej firmie pieniędzy. Co ciekawe w sklepie obok specjalizującym się w sprzedaży gier można było kupić move od ręki i to o 5zł taniej. Nie wiem czy mam siłę całą tą sytuacje komentować.

Premiera Move w Polsce

Podsumowanie:

Widać, że organizatorzy nabierają doświadczenia. W porównaniu z premierą X-Boxa 360 slim widać postęp i to spory. Lepsza lokalizacja, lepsza godzina. Prowadzący stworzyli bardzo fajną atmosferę i widać było, że ludzie dobrze się bawili. To są jedyne plusy tej imprezy. Lista minusów jest o wiele większa: opóźnienie, prowizorka, brak możliwości kupna Move to tylko nie które z nich. Ciekawa sprawa wygląda z plakatami promującymi tą imprezę. Najpierw był plakat mówiący o światowej premierze, potem już tylko sama premiera.
Naprawdę chciałbym kiedyś pójść na  imprezę, która jest dobrze zrobiona.


Moja ocena:

3=

 

Premiera Move w Polsce

A kolega Dawid z redakcji o tej imprezie ma zdanie następujące:

Time to move?? Not now!!!

W organizacji imprez i pokazów można popełnić 7 grzechów głównych i niestety podczas prezentacji „Playstation Move” zorganizowanej przez Vobis i Sony w warszawskich „Złotych tarasach” popełniono je praktycznie wszystkie.

Wiadomo jak coś może się nie udać to nie uda się, na 100% dlatego jeśli pokaz mamy zacząć o 18 to stanowiska mam przygotowane na 2 godziny przed godziną zero. Podpinanie konsol podczas pokazu, ustawianie kamery na prowizorycznej wieży z pudełek po konsolach to lekko żenujący widok. Widocznie panowie z Vobisu/Sony organizują prezentacje konsumenckie sporadycznie i brak im doświadczenia. Może następnym razem będzie lepiej. 30 minutowy poślizg jest niedopuszczalny. Problem z projektorem. Przecież jest coś takiego w ustawieniach, co zwie się korekcja Keystone. Nawet kilka razy osoba „walcząca” z projektorem była blisko tej funkcji w menu. Zbyt mała scena i tak naprawdę brak scenariusza imprezy. No może inaczej scenariusz był, ale chyba napisany na kolanie a Panowie z Polygamii silili się na bycie luzakami, co tak naprawdę wychodziło kiepsko. Brak w tym wszystkim pewnego profesjonalizmu i umiejętności sprzedania produktu.

Co do samego Move.

Ponieważ jestem sceptykiem obu zabawek i Kinect-a i Move-a utwierdziłem się w tym, że nadal nie jest to zabawka dla hadrcorowego gracza. Jako człowiek tej starej daty uważam, że po to jest pad, aby nim się posługiwać. Wiadomo od dawna, że na padzie robienie headshota jest trudniejsze niż podczas używania myszki. Myślę, że na Move zrobienie HS będzie jeszcze trudniejsze niż na padzie.

Move jest skierowane do casuali i widać to do początku. Kolorowa świecąca na różowo czy niebiesko kulka na końcu „dildolota” to nie jest coś co „starzy konsolowcy” lubią najbardziej. Widać, że Sony i MS zazdrościło nintendo poziomów sprzedaży Wii na zachodzie i stwierdzili, że zrobią swoje zabawki. Na chwilę obecną move kupią dzieciaki lub ich rodzice. Stara gwardia poczeka na tytuły typowo dla nich, a przed zakupem pewnie i tak jeszcze będzie chciała sprawdzić czy tak naprawdę jest sens kupować.

Dawid

Premiera Move w Polsce

środa, 08 września 2010
Obrazek Dnia: Niech żyje Polska !!

My jako naród bardzo lubimy jak ktoś na zachodzie nas dostrzeże. Gdy w jakimś filmie ktoś wspomni o Polsce w kwestiach historycznych to jesteśmy w siódmy niebie.  Ponieważ o nas pamiętali.
Tym bardziej miło mi was poinformować, że ktoś o nas "wspomniał" w grze "Red Dead Redemption" Co prawda nie możemy liczyć, że jeden z bohaterów tej gry jest Polakiem. Aż tak dobrze nie jest. Nasz kraj został wspomniany w gazecie. Niechcę robić spoilerów, ale gdy się kupi  pod koniec gry gazete to na pierwszej stronie możemy zobaczyć nagłówek "Europe At War " i opis co się dzieje w Europie. Najważniejsze jest to, że jedno zdanie jest o Polsce!  Brzmi ono tak:
Poland has complained, bitterly, about its appalling neighbours and demanded independence.
Co można przetłumaczyć jako:
"Polska skarży się na swoich strasznych sąsiadów i domagała się niepodległości"
Dowód na obrazkach:

Red Dead Redemption

Red Dead Redemption


Prawda, że miło że pamiętali o nas w kontekście pierwszej wojny światowej?

Może ktoś zna jakieś inne wzmianki o Polsce w grach ? Oprócz Krystyny from Poland z Gta IV ?

Ps.Ci co zamierzają uczepić się tłumaczenia i wypisywać w komentarzach o nieznajomości angielskiego niech dadzą sobie spokój.

poniedziałek, 06 września 2010
Zostawcie gry w spokoju

Jako reprezentant pokolenia, które wychowało się na Zx Spectrum, Amidzę i na pc muszę z przykrością stwierdzić, że dostrzegam wiele zagrożeń dla gier w dzisiejszych czasach. Właśnie kończę Read Dead Redemption i ta właśnie pozycja zainspirowała mnie do napisania o bardzo złym pomyśle jakim jest adaptacje tej gry na potrzeby filmów.
Pewnie słyszeliście o plotkach na temat "Heavy Raina", "Uncharted 2" które mówiły, że są zamiary stworzenia filmów na podstawie tych gier. Teraz przerabiamy tego samego rodzaju akcje w odniesieniu do RDR, ale teraz chyba doczekamy się filmu o przygodach Johna Marstona. Czemu? Odpowiedz jest bardzo prosta. Bo to samograj. Producenci tego filmu wyjdą z prostego założenia. Podzielą odbiorców na dwie grupy. Pierwsza z nich to ci co już ją mają a ich są miliony. Te miliony pójdą do kina sprawdzić jak reżyserowi "wyszło". Nie ważne, że jedyną wspólną cechą gry z filmem będzie fakt, że wszystko dzieje się na dzikim zachodzie i główny bohater filmu nazywa się tak samo jak postać w grze. Ważny jest tytuł! Ten kto miał przyjemność skończyć tą grę dojdzie do takiego samego wniosku jak ja. Żeby oddać chociaż w 70% ten klimat w filmie trzeba by zrobić co najmniej 10 częściową sagę. Chyba, że ktoś wyobraża sobie całe przygody Johna Marstona w filmiku, który ma 1.5h ? Nie ma się co łudzić. Dla graczy to będzie wersja demo fabuły gry, ale i tak pójdziemy do kina z nadzieją, że tak nie będzie.

Read Dead Redemption


Oczywiście mamy też drugą grupę, czyli osoby, które nie grały w grę i trzeba ich jakoś przyciągnąć do kina. Tutaj zadanie jest jeszcze prostsze. Wystarczy wspomnieć, że w filmie może zagrać Brad Pitt, który nigdy w ręku nie trzymał pada. Do tego dodajemy Jennifer Ariston jako Bonnie MacFarlane i już mamy mega hype. Do tego dochodzi jeszcze Sean Connery i paru innych znanych aktorów i aktorek i mamy samograj. Paris Hilton może kogoś zagra w tym filmie? Super pomysł. Podwójny hype i pudelek nie wyrabia od plotek na temat co się dzieje albo stało na planie filmowym RDR. To, że w filmie będzie pokazana 1/10 całej fabuły nie ma znaczenia. Ważne, że będą gwiazdy. Do tego dziennikarze w tym moi ulubieni z TVN 24 będą mówić, że to pierwszy taki typu film i dlatego warto na niego iść. W ten sposób mamy gwarancje pełnych sal kinowych. Jak znajdą się jakieś puste miejsca, dodamy info, że wszystko jest w 3D i będzie pełna sala.

sala kinowa


Nie ważne, że taki film zbezcześci grę, która moim zdaniem jest super jeśli chodzi o fabułę i o wykonanie. Panowie z RockStar Games dali z siebie wszystko. Pełen szacun. Ale dla nich również jest ważna kasa więc jak ktoś przyjdzie z propozycją kupna licencji na pewno nie odmówią.
Na samym końcu jest gracz, który nie będzie mógł zrozumieć czemu ktoś zdecydował się na ekranizacje tej gry a jeśli to zrobił to czemu tak źle? Bo ważna jest kasa. Dla niej nawet fajną grę można w pewnie rodzaj zniszczyć, wypuszczając ją na ekrany.
Może pierwszym tego typu filmem będzie Read Dead Redemption albo i nie. Jestem w 100% przekonany, że kiedyś to nastąpi. Tylko ja jakoś nie odnajduje się w tym wszystkim bo uważam, że to bardzo kiepski pomysł  i gry tracą swój urok i niezależność. Bo jak powie się A to trzeba powiedzieć B.... Jeśli film na podstawie RDR wypali to druga część tej gry będzie już robiona pod film ale to tylko moje przepuszczenia.
Może jestem w błędzie i wy uważacie, że to super pomysł.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Filmik na dziś albo raczej filmik miesiąca: Demo

Pewnie wiele z was wiec co to jest demoscena. Demka, amiga, atari, commodore, pc. W swoim życiu widziałem już dema na gameboya, drukarkę igłową, psp, zx spectrum ale czegoś takiego jeszcze w życiu nie widziałem. Panowie z grupy Haujobb przekroczyli pewną magiczną barierę robiąć demo na bankomat. Nie wierzycie? Więc zobaczcie sami.

Bardzo podobał mi się ten plik banknotów pod koniec dema :)

Respekt

Ps.Kiedyś przed odpaleniem pirackiej gry było crack intro teraz nastały nowe czasy i przed włamaniem się do bankomatu masz crack demo po którym następuje wypłata pieniędzy.

 

Miłośnicy samochodów to też gracze i dobrą grę docenią czyli „coming out” na antenie radia

„Gry są dla dzieci”, „w gry grają tylko dzieci”, „gry są dziecinne” te zbitki słów można traktować jako przymiotniki, które są ściśle powiązane z grami. Niestety w naszym kraju obowiązują wyżej wymienione opinie i chyba wiele wody w Wiśle upłynie zanim to się zmieni, na obraz bardziej prawdziwy. Przyśpieszyć zmianę tej opinii mogą graczowe coming outy polegające na tym, że osoba  publiczna przyzna się, że też gra w gry i to godzinami i nie widzi w tym nic złego. Chyba pierwszą osobą w PL, która to zrobiła była Agnieszka Chylińska, która opowiada o jej uwielbieniu dla gry Sims 3.

Agnieszka Chylińska


Miło mi stwierdzić, że do grona osób, które przyznały się publicznie, że potrafią od piątku do poniedziałku do godzinny 9 rano grać w jedną grę, dołączył redaktor magazynu motoryzacyjnego Jacek Balkan. A z jego coming outem to było tak:
Jechałem sobie przez piękne miasto Warszawa słuchając mojej ulubionej stacji czyli radia TOK.Fm gdy o 18:40 zaczął się program motoryzacyjny. Już myślałem, że czeka mnie 20 minut nudy na temat samochód gdy jeden prowadzący z redaktorów czyli Pan Jacek Balkan zagadał tak trochę nieśmiało redaktora Sławomira Paruszewskiego czy gra w gry komputerowe a dokładnie w Mafie II? Temat trochę wstydliwy, więc na początku panowie powspominali sobie o dobrych starych czasach czyli o epoce ATARI i ZX Spectrum, ale po chwili przeszli do meritum sprawy.
Redaktor Jacek Balkan, który jest poważnym dziennikarzem radiowym zajmującym się tematyką samochodową, przyznał się publicznie na antenie Radia Tok.Fm o godzinie 18:43 dnia 30 sierpnia 2010, do tego, że od piątku do poniedziałku do godziny 9 rano łupał bez przerwy w grę Mafia II. Co gorsze sprawiało mu to tyle radości, że zapomniał o życiu rodzinnym i jedyne przerwy w graniu jakie robił podyktowane były głodem i snem. Grę przeszedł prawie całą i jak sam przyznał zostały mu już tylko dwa levele. Najgorszymi grzechami jakie popełnił było zdradzenie części fabuły i znalezienie marnego pretekstu polegającego na tym, że w grze można jeździć samochodami z epoki lat 40-tych i 50-tych co miało usprawiedliwić, że przez 10 minut mówił o Mafii II na antenie radia. Pan redaktor śmiał jeszcze poinformować słuchaczy, że od wielu lat gra w serię GTA i nie spowodował ten tytuł żadnego uszczerbku na jego zdrowiu co istotnie sprzeczne jest ze światowymi badaniami, które udowadniają, że takie gry jak GTA gwarantują stałe zmiany na zdrowiu psychicznym.

Jacek Bałkan

Uważam, że Jacek Balkan powinien być surowo ukarany za to, że w wolnym czasie jakąś dziką satysfakcję sprawiały mu dziecinne gry dla dzieci. Po odbyciu kary powinien zostać zbadany czy aby na pewno seria GTA nie spowodowała u niego jakichś stałych zmian w psychice. Podejrzewam, że takie zmiany nastąpiły, bo to  by tłumaczyło czemu Mafia II tak się jemu podobała.
A tak poważnie to mam nadzieję, że więcej osób publicznie będzie przyznawało się do tego, że łupią w gry i  sprawia im to radość i nie widzą w tym nic złego. Może jak normą będzie mówienie, że nie tylko dzieci grają w gry to obraz tej dziedziny kultury i rozrywki zmieni się w naszym pięknym kraju i nie będzie to temat drwin tylko poważnej dyskusji.
A Wy znacie jakieś inne znane osoby, które przyznały się do tego, że grywają albo grają w gry?

Ps. Panom redktorom polecam zagrać w NFS Shift oraz Grand Tusizmo :)

Pss. Po krótkiej korespondencji z redaktorem Jackiem Balkanem dostałem link do "motodzienika" jego autorstwa gdzie występuje w takie oto koszulce

 

Jacek Balkan

piątek, 20 sierpnia 2010
Szybki komentarz - Czy PS3 zostało złamane ?

Od rana jestem atakowany jedną tylko informacją "słyszałeś, że PS3 zostało złamane? " Informacja ta rozpowszechnia się z prędkością błyskawicy. Jest już nawet pierwszy filmik na YT, który pokazuje cały ten proceder.

Zawsze wielką zaletą PS3 był fakt, że niemożliwością było złamanie jej. Co do tej kwestii użytkownicy dzielili się na dwa obozy. Pierwszy z nich mówił, że to tylko kwestia czasu jak ktoś złamie Playstation a drugi obóz mówił, że to nie możliwe bo jeśli to by było to dawno ktoś by to zrobił. Po obejrzeniu tego filmiku można wyciągnąć wniosek, że chyba jeszcze nikt tak blisko złamania PS3 nie był. Wcześniej docierały do nas sygnały, że hakerzy są blisko osiągnięcia tego celu, było wiele plotek i nie wyjaśnionych kwestii. Ostatnio gdy Sony zablokowało możliwość instalacji innego systemu operacyjnego, tłumaczono to faktem, że komuś poprzez instalacje Linuxa udało się tą konsole trochę nadłamać. Japoński koncern szybko rozwiązał ten problem w wyżej wymieniony sposób.

linux-ps3


Dzisiaj sytuacja wygląda trochę inaczej. Poprzez podłączenie USB donkey'a wyposażonego w odpowiedni software przy aktualnym firmwarze można odpalać pirackie gry. Co w cześniej było nie do pomyślenia.  Co lepsze podobno urządzenia, które mają to umożliwić już zaczęły podróżować po całym świecie. Na pewno popyt na nie będzie przeogromny.
Ja mam tylko dwa pytania?
Pierwsze z nich brzmi: Czy update firmwaru wyeliminuje tą możliwość na zawsze i kiedy możemy się spodziewać jakiegoś stanowiska Sony w tej sprawie? Coś czuje, że szybciej doczekamy się update firmware w ciągu 48 h godzin i stanowiska firmy mówiącej wprost, że oni nie wiedzą nic o żadnym pomyślnym złamaniu konsoli.
Drugie moje pytanie brzmi: Jeśli PS3 udało się złamać "na stałe" to jakie to będzie miało konsekwencje dla samej firmy?
To, że X-Box bez problemu się dawał łamać wiedział o tym każdy. Podobno teraz wersja slim nie sprzedaje się najlepiej z powodu takiego, że trudno jest ją zhaczyć. W przypadku Sony oprócz strat finansowych będą też ogromne stary prestiżowe i wizerunkowe. Dam sobie rękę obciąć, że dla wydawców i dla partnerów biznesowych fakt, że jest ona nie złamana był bardzo ważnym argumentem. To była mocna przewaga nad konkurencją bo każdy wie jak trudnym problemem jest piractwo.

piractwo


Nie pozostaje nam nic innego jak czekać na jakieś info od Sony lub też na szybki update firmwaru chociaż nie zdziwiłbym się, jakby ten update miał więcej niż 1 GB.
Gdy przeczytacie komunikat o treści, że zdajemy sobie sprawę z problemu i jak najszybciej postaramy się go rozwiązać.... To w języku dyplomacji oznaczać to będzie: Nie mamy zielonego pojęcia jak ten problem usunąć.
Pozdrawiam i czekam na dalsze informacje w tej sprawie.
A wy co sądzicie na ten temat ?

wtorek, 17 sierpnia 2010
Trick dnia: Konsolo oczyść się sama!!

Każdy szanujący sie użytkownik czy to konsoli czy też PC wie, że kurz jest największym wrogiem obydwu tych urządzeń. Czyszczenie peceta jest stosunkowo łatwe. Wystarczy go rozkręcić i przejechać odkurzaczem lub też sprężonym powietrzem. Gorzej sytuacja wygląda z konsolami ponieważ rozkręcenie tych urządzeń nie jest proste i można  naruszyć warunki gwarancji. Ale również na to znalazł się sposób.
Dzisiaj okazało się, że użytkownicy PS3 są w o wiele lepszej sytuacji niż użytkownicy X-Boxa 360 gdyż mogą zmusić swoją konsole do samo oczyszczenia wiatraków oraz czytnika Blue-ray. Sposób jest bardzo prosty i można go opisać w kilku punktach:
1.Włączamy konsole
2.Wyłączamy
3.Przenosimy sie na tylni panel konsoli i odłączamy zasilanie poprzez odpowiedni do tego guzik.
4.Przytrzymujemy przycisk symbolizujący wyjecie płytki BD i jednocześnie włączamy konsole.
5.Pozytywnym objawem czyli dowodem na to, że wszystko jest ok jest bardzo głośna praca konsoli oraz to, że nic nie pojawi się na ekranie. Jeśli PS3 wypluje płytkę z grą to oznacza, że wszystko jest ok.
Filmik obrazujący jak to zrobić jeśli ktoś woli video od pisma.



Ktoś ostatnio mówił nam, ze nowy X-Box jest mniejszy i ciszej pracuje. Czy czyści się również sam ?

Ps.A w ogóle o tym wszystkim dowiedziałem się przypadkiem w supermarkecie gdy koledze Natandlerowi poskarżyłem się, że chciałbym oczyścić konsole i nie wiem jak. On na to, że konsola może oczyścić się sama. Szok! W rewanżu sprzedałem mu patent, że znaczek PS3 pod czytnikiem Blue-Ray można obrócićdo pozycji pionowej. Też był w szoku. Ile jeszcze tajemnic, prostych bajerów kryje ta konsola ?


PS3 Trophy Hunters: trofea, poradniki do gier na PlayStation 3 po Polsku
redakcja