RSS
piątek, 31 lipca 2009
Powstanie Warszawskie w grach...

Już jutro 65 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Data ważna dla
każdego Polaka w szczególności dla warszawiaków. Nie chcę pisać o tym
czy to miało sens, czy nie miało. Od paru lat męczy mnie jedna rzecz.
Czemu do tej pory nie powstała żadna gra komputerowa o Powstaniu
Warszawskim? Czemu nikt nigdy nie podjął nawet próby zrobienia takiej gry?
Postaram się w tej notce odpowiedzieć na pytanie dlaczego taka gra jeszcze nie powstała, a przy okazji zastanowić się czy w ogóle ma szanse kiedykolwiek powstać. Ja bym chciał zagrać w taką grę....

Powstanie Warszawskie



1.Ciężko jest zrobić grę w której z definicji gracz musi przegrać.

To chyba podstawowy kłopot. Wszyscy wiemy, że samo Powstanie Warszawskie
zakończyło się klęską, a taki fakt nie wygląda dobrze. Jak tu zrobić grę
z fajną fabuła gdy każdy gracz wie, że zakończy się ona porażką?
Powstanie Warszawskie trwało 63 dni i podczas tego okresu było mnóstwo
ciekawych i bohaterskich historii. Były zwycięskie bitwy z Niemcami i
niesamowite przygody poszczególnych powstańców. Ludzie w tym okresie
brali śluby i dawali niezłego łupnia okupantowi. Gdyby ktoś zrobił
odpowiedni research historyczny na pewno znalazłby wiele ciekawych
epizodów, na podstawie których by można zrobić fabułę całej gry.
Dodatkowo cała fabuła nie musiała by się kończyć tragicznie. Prosty
przykład. Ostatni film "Pearl Harbor". Przecież Amerykanie dostali od
Japończyków straszne baty. To była największa i najbardziej
spektakularna porażka Amerykanów w ich historii. No, ale czy ten fakt
zabronił im prawa do zrobienie filmu po którym mamy wrażenie, że jednak
to nie była klęska? Przecież nasza gra nie musi kończyć się po 63
dniach. Można dopowiedzieć jakąś akcję po zakończeniu Powstania. Można
graczowi postawić różne cele w grze i niekoniecznie muszą one kończyć
się porażką.

Witold Pilecki


2.Taka gra mogłaby zakłamywać historię.

To argument połączony bezpośrednio z punktem pierwszy. Ktoś by mógł coś
takiego zarzucić. A ja mówię "no i co z tego". Czy my nie mamy prawa
zrobienie produktu pop kultury, który pokazuje nas z tej "zwycięskiej"
strony? Czy wszyscy mają prawo zakłamywać historie na swoje potrzeby, a
my nie mamy? My się bulwersujemy, że ktoś napisał "polski obóz
koncentracyjny" że w amerykańskim filmie jest pokazane, że to Oni
odkryli tajemnice Enigmy a nie My. Bulwersujemy się faktem, że nikt nie
pamięta o dywizjonie 303. To może zamiast się bulwersować zróbmy grę
gdzie historia będzie tak pokazana, jak nam się podoba i po zagraniu w
nią nie będziemy mieć wrażenia, że "My to zawsze klęska". Będziemy mieć satysfakcje, że jesteśmy niezłymi kozakami, którzy dali łupnia Niemcom.

Powstanie Warszawskie



3.Wiele osób [środowiska kombatanckie] mogło by się obrazić na taką grę.

Ja mam takie wrażenie, że naszą historie musimy pokazywać w bardzo
szczególny sposób. Jak robimy film o "Katyniu" to musi to być tragiczne. Jak ktoś chciał zrobić film o Westerplatte [głośna sprawa z przed
roku] w którym pokazano by było to, że Polacy z tych 7 dni to tak
naprawdę bronili się tylko 3 to gromy z jasnego nieba spadły na twórców
tego filmu. Okazało się, że jak robić film na temat naszej historii to
tylko jak pokażemy naszych żołnierzy w heroicznych bojach a najlepiej
jakby pod koniec filmu zaliczali spektakularną porażkę. Co prawda teraz
powstaje animacja Bagińskiego „Hardkore ‘44” i jakoś kombatanci nie
bulwersują się tak jak po pewnej inscenizacji "akcji pod Arsenałem"
sprzed kilku lat. No, ale animacja Bagińskiego, który ma jedną nominację
do Oscara to zupełnie coś innego niż stworzenie gry komputerowej.
Niestety gra komputerowa kojarzona jest zwykle jako zabawka. Na pewno dla
środowisk  powstańczych taki produkt z niczym poważnym się nie kojarzy.
Więc jeśli ktoś by się zdecydował na zrobienie takiej gry, to na
wsparcie byłych powstańców nie ma co liczyć. Mogę zaryzykować, że twórcy
gry będą mogli liczyć na duża ilość głosów sprzeciwu tej idei.

Pamiętamy



4.To nie jest dobrze znany temat na Zachodzie.

Ostatnio dyskutowałem na ten temat zrobienia gry o Powstaniu Warszawskim
z moim przyjacielem, który właśnie zarzucił mi coś takiego. Dużo w tym
racji. Nie podoba nam się, że nikt nic nie wie na Zachodzie na temat
Katynia, PW lub dywizjonu 303. Jednak jak popatrzymy na ilość publikacji
wydanych na ten temat w innym języku niż polskim to od razu zrozumiemy
czemu tak jest. Tutaj pojawia się szansa dla takiej gry. Jeśli mamy
świadomość, że o Powstaniu Warszawskim dowiadują się tylko wycieczki,
które odwiedzają Warszawę, to taka gra byłaby idealnym nośnikiem
informacji historycznych. Tak wiem, zakłamany nośnikiem, ale każdy
amerykański film wojenny jest zakłamany i przedstawia historię w krzywym
zwierciadle. A co do samego faktu, że nikt nie będzie zainteresowany
kupnem gry na temat zdarzenia historycznego o którym nic nikt nie wie na
Zachodzie? Po pierwsze, który z gracz wie dokładnie co się działo
podczas II wojny światowej podczas walk w Azji. Kto wie o co chodziło w
bitwie o Midway? Albo kto wie jaki dokładny był przebieg walk między USA
a Japonią? Po drugie jeśli coś jest mało znane to trzeba to odpowiednio
wypromować. Stalker bazuje na Czarnobylu, który jest mało znany na
Zachodzie. W naszym rejonie Europy jest jak najbardziej, ale czym dalej
na Zachód to z tą wiedzą gorzej. Wiedźmin tak samo. Sapkowski sprzedał
dużo książek po za granicami naszego kraju, ale głównie u naszych
sąsiadów. Każdy temat gry poprzez odpowiednią promocję można
zainteresować każdego gracza. Gdyby udało się stworzyć grę z dobrą
oprawą graficzną z ciekawą i wciągającą fabułą to na drugi plan spadłby
argument, że mało kto wie o Powstaniu Warszawskim w imię zasady, że
dobry produkt zawsze się obroni.

5.Temat II wojny światowej jest mocno oklepany.


To dosyć ciekawy argument. Ileż to gier powstało na ten temat. Czasami
wydaje się, że już wszystko o tej wojnie zostało zostało pokazane. Mam
takie wrażenie, że twórcy najnowszego Wolfenstaina chwytają się brzytwy
robiąc grę Sci-Fi oparta w realiach II wojny światowej. Gier, które
pokazują walki na Pacyfiku na froncie wschodnim lub podczas lądowania w
Normandii są setki. To akurat jest ogromną szansą dla takiego produktu o
którym właśnie piszę. W żadnej grze Powstanie Warszawskie nie zostało
nawet w 1% poruszony. Ruch oporu we Francji jak najbardziej tak, ale
ruch oporu w Polsce? Nie przypominam sobie. To właśnie by mogło
teoretycznie zainteresować światowych wydawców dając im produkt, który
exploruje nieznane dotychczas [dla nich] okres IIWŚ. Twórcy gry mogli by
pokazać, że jeszcze nie wszystko zostało powiedziane na ten temat.
Chcecie wydać kolejną grę na temat lądowania w Normandii? Poczekajcie my
tu mamy grę, która też jest w realiach II Wojny Światowej ale pokazuje w
zupełności coś nowego i interesującego.

Plakat



6.Kto by miał zrobić taką grę?


Powoli dochodzimy do najtrudniejszego punktu w rozważaniu czemu jeszcze
taka gra nie powstała. Stworzeniem takiego produktu musieliby się podjąć Polacy. Nie liczyłbym na innych. Jeszcze by zrobili grę w której to
Niemcy walczą z jakimiś terrorystami w Warszawie. No i tutaj pojawia się
najtrudniejsza kwestia. Wręcz nie do przeskoczenia. Taka gra by mogła
powstać dopiero za kilka ładnych lat. Musiałaby ona wyjść na wszystkie
możliwe platformy. Jakby wyszła tylko na PC to tak jakby nigdy nie
ujrzała światła dziennego. To pierwsza kwestia. Drugim poważnym
problemem jest to, że nie wyobrażam sobie, żeby taka gra nie powstała w
"otwartym świecie" To teraz powoli staje się standardem, a za kilka lat
to będzie minimum dla takiej gry. Ciężko będzie się przebić z grą, która
będzie miała levele po których  będziemy iść jak po sznurku. Już teraz
gry z jako takimi levelami nie interesują graczy. Po trzecie, kwestie
finansowe. To chyba jest najtrudniejsze. Trzeba by mieć gigantyczny
środki finansowe. 30 mln złotych nie wystarczy. Taki KillZone 2 miał 20
mln $ budżetu. Trzeba by mieć około/co najmniej 80 mln [to tyle, albo
tyle co budżet Legii Warszawa i Lecha Poznań razem wziętych]  złotych
budżetu jeśli byśmy chcieli, żeby ta gra coś osiągnęła na Zachodzie. No,
ale ten problem to jeszcze pół biedy. Z roku na rok budżety gier
robionych w Polsce są systematycznie coraz większe. Największy i jak na
dzień dzisiejszy nie wyobrażalnym problemem jest brak mocy przerobowych,
czyli ludzi. Zobaczcie ile osób robiło GTA IV. Ile osób robi teraz
Assassin's Creed 2, podobno 450. Niestety, jakby nawet wszystkie firmy
robiące gry w Polsce połączyły się w jedną to i tak byśmy nie zebrali
połowy potrzebnych ludzi do tego projektu. Ciężko by było skompletować
odpowiedni zespół nawet biorąc posiłki z Zachodu. A przecież wszyscy
wiedzą, że nie zawsze współpraca między Polskimi firmami a Zachodnimi
wychodzi na dobre. Po prostu na razie gamedev w PL jest za słaby, żeby
zrobić taką grę na dzień dzisiejszy. Może kiedyś to się zmieni, ale na
pewno nie teraz [mam na myśli najbliższe 5 lat]. Teraz już wiecie czemu nikt nie chce i nie może zrobić gry o Powstaniu Warszawskim. Ja tego bardzo żałuje i mam nadzieje, że kiedyś to się zmieni. Bo chyba nie tylko ja bym chciał zagrać w taką grę.

Najważniejsze  żebyście jutro o 17:00 zatrzymali się w miejscu gdy
usłyszycie syreny. Każdą grę na tą jedną minutę można zatrzymać.
Pamiętajcie jutro o tym! Powstańcy drugiego życia nie mieli a broni nie
znajdywali na każdym kroku w skrzynkach.
Chwała bohaterom.

15:20, branza_gier
Link Komentarze (8) »
środa, 15 lipca 2009
Kryzys w Polsce

Wszędzie słyszymy o "światowym kryzysie". Największe firmy developerskie na świecie przyznają się do zwolnień oraz do tego, że w jakiś sposób dotknął ich "światowy kryzys". Gdy na "zachodzie" są cancelowane kolejne projekty, u nas wszystko przedstawia się w odwrotnym świetle i wmawia się ,że w kraju nad Wisła wszystko jest w jak najlepszy porządku. Czyżby?

 

Kryzys na świecie


Ostatnio doszły mnie suchy, że jedna z polskich firm produkująca gry komputerowe popadła w straszne problemy i jak kilka lat temu zatrudniała mnóstwo osób, teraz została tylko garstka pracowników. Nie chcę świadomie podawać nazwy tej firmy, ale podpowiem, że dla nie których na GameCornerze ta firma mocno kojarzy się z kioskami. Za ten stan rzeczy miała odpowiadać firma Empik. Ponieważ bardzo zwlekała z płaceniem za sprzedany towar. Pomyślałem sobie, że to wolne żarty i jest to nie możliwe. Pewnie bym nadal tak myślał gdyby dzisiaj w moje ręce nie wpadła gazeta "Dziennik" [artykuł] w której możemy wyczytać, że firma, która istnieje od 60 lat i posiadająca 140 salonów w całym kraju potrafi nie płacić od 8 do 10 miesięcy. Co prawdy w tym artykule mówi się o zaległościach wobec wydawców książek oraz producentów płyt muzycznych, ale nie wydaje mi się, żeby ta firma w jakiś lepszy sposób traktowała dystrybutorów gier oraz producentów.

Salon empik


Ktoś pomyśli czy Empik jest tak istotny graczem na rynku sprzedaży gier komputerowych w Polsce? Ja odpowiem, że bardzo istotnym i dodatkowo największych. Popatrzmy na fakty. Empik posiada 140 salonów w Polsce w których sprzedaje się gry komputerowe na wszystkie platformy. MediaMarkt to tylko około 29 sklepów, a Saturn posiada w Polsce tylko 14 takich punktów na terenie całego kraju. Do tego dochodzą drobne sklepy oferujące wymianę lub kupno gier, ale one mają moim zdaniem bardzo znikomy udział w rynku. Te liczby mogą uświadomić jak wielkim dystrybutorem gier jest Empik. Ktoś może powiedzieć, ale przecież są jeszcze sklepy internetowe nakierowane na gry komputerowe takie jak gram.pl oraz cenega.pl. Ok, są takie firmy, ale chciałbym zauważyć, że tytuły w tych sklepach w większości przypadków nie dublują się. Jeśli coś można kupić w jednym to raczej w tym drugim tego nie kupimy. W Empiku, Saturnie oraz w MediaMarkcie tego problemu nie ma. Merlin.pl jest bardzo, ale to bardzo nastawiony na wszystko tylko nie na gry. Jeszcze jeśli chodzi o sprzedaż internetową to nie wiem jak wy, ale ja nie jestem jej wielkim fanem. Ceny są konkurencyjne, ale gdy doliczymy koszty przesyłki oraz czas oczekiwania to już wtedy nie jest, aż tak fajne. Wolę dopłacić te 15 złoty, ale mieć grę od razu. Oczywiście największe sklepy internetowe oferują odbiór osobisty, ale dotyczy to tylko kilku największych miast. Jak widać, Empik ma pozycje dominującą na rynku polskim.

 

Media Markt


Czy kłopoty Empiku mogą się przełożyć na polski rynek gier? Moim zdaniem jak najbardziej tak. Bo jeśli taka firma ma problemy to dosyć dziwne byłoby oczekiwanie tego, żeby inne firmy takie jak MediaMarkt oraz Saturn nie miałyby problemów finansowych. Nie którzy mogą powiedzieć, że problemy firmy kioskowej nie będą mieć wpływu na resztę wielkich graczy na rynku polskiego game devu. Nie byłbym tego taki pewien. Warto zajrzeć do oficjalnych wyników sprzedaży nie których hitów z ostatnich lat i popatrzeć na proporcje wyników sprzedaży danej gry w Polsce oraz na "Zachodzie". Niestety jeśli jedna firma nie płaci to druga musi szukać oszczędności i kombinować kasę na dany projekt oraz na zatrudnienie. Więc jeśli łańcuch finansowy na samej górze jest uszkodzony to można sobie wyobrazić jak to się przekłada na resztę przewodu pokarmowego.

 

Tania gra kiosk


Tutaj chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Jeśli u nas są problemy z płatnościami to można oczekiwać, że na "Zachodzie" jest lepiej ? Raczej nie. Wszystkie oficjalne dane ekonomiczne bardziej wskazują na to, że w naszym kraju to jest eldorado a u innych jest prawdziwy dramat. A to też pewnie przekłada się na kondycję polskich firm produkujących gry, które przez "wielkość naszego rynku" są zmuszone do skupienia się na rynkach zagranicznych.

Ten artykuł to idealne miejsce dla wszystkich ludzi, którzy lubią się podpisać pod hasłem "dystrybucja cyfrowa to jest przyszłość". Na pewno jest to jakieś rozwiązanie, ale nie na dzisiejszą sytuację. Ten model dystrybucji jest dopiero w powijakach i wiele jeszcze wody w Wiśle upłynie za nim, dystrybutorzy oraz producenci będą mogli stwierdzić, że kłopoty takiego giganta jak Empik nas nie dotyczą go, bo głównie nasze gry sprzedajemy poprzez dystrybucje cyfrową. Tak od siebie dodam, że nie do końca wierzę, że to będzie przyszłość, ale to temat na oddzielny artykuł.

 

CD


Jaki z tego wniosek? Po pierwsze niech ten kryzys jak najszybciej się skończy. Bo nasz rynek game devu jest bardzo mały i nie potrzebne jest nam jakieś kolejne bankructwo nawet jeśli to miała by być firma, która nie robi gier najwyższych not. Po drugie wielka szkoda by była gdyby w tym pięknym kraju zaprzestano robienia gier z powodu kryzysu. Problemy jednej firmy w pewien sposób przekłada się na problemy innej działającej w tej samej branży. Po trzecie miej pieniędzy na rynku będzie się przekładać na jakość gier powstających w tym kraju. Po czwarte niech firmy, które zalegają z pieniędzmi uregulują swoje zobowiązania a na pewno wszystko wróci do normy i będziemy mogli częściej mówić o bardzo dobrych grach "made in Poland", które podbijają cały świat. A to na pewno i mi i wam to sprawi wiele przyjemności i satysfakcji.

 

nagrody

czwartek, 09 lipca 2009
Nie tylko hardcory.

Do napisania tej notki natchnął mnie ten oto artykuł na Gamecornerze i pewna historia tutoriala do gry. W tym artykule zacytowana jest wypowiedź Pana Shigeru Miyamoto a brzmi ona tak :


Człowiek - legenda branży rozrywki wideo, Shigeru Miyamoto, który kiedyś dał życie Mario, chce, aby każda nowa gra na Wii oferowała tryb "demo play". Pomysł przedstawia się tak - gracz w dowolnym momencie może włączyć wspomnianą opcję, a trudny poziom czy przeciwnik w mig zostanie pokonany przez konsolę. Również w dowolnym momencie można ów tryb wyłączyć.


Konsole



Przeraziło mnie strasznie ten tryb "demo play". Bardzo bym nie chciał, żeby kiedykolwiek to weszło w życie. Na początku mówi się tylko o konsolach Wii ale jak to się spodoba sporej liczbie gracza to też pewnie ten wynalazek zawita na inne konsole. Jest to trochę wypaczenie całej idei rywalizacji w grach komputerowych. Jak zostanie to wprowadzone to hasło "przejścia gry" straci jaki kol wiek sens. Właśnie przejście gry to jest to coś co daje ogromną satysfakcje graczom. Zawsze można sobie powiedzieć, że udało mi się, przeszedłem ten tytuł na trybie veteren! Co prawda zajęło mi to 15 h ale jak cudownie było. Ostatnio mam takie wrażenie, że producenci robią wszystko, żeby gry były jeszcze łatwiejsze niż są teraz. Gdzie sie podziały "życia", paski energii, czy też apteczki? Wystarczy spojrzeć i porównać pierwszego Prince Of Persia z ówczesnym. W najnowszym PoP kakaś laska biega za mną i gdy tylko spadnę w dół to ona mnie ratuje podając magiczną dłoń. Co to ma znaczyć ? Kiedyś tak łatwo nie było. Gdy nie udawało się to docierał do Ciebie fakt, że zostały ci tylko jeszcze dwie próby i teraz musisz dać z Siebie wszystko. Nigdy jako stary gracz nie myślałem, że będzie mnie irytować fakt, że jest trudno zginąć. Kiedyś to były jakieś procenty życia jakieś apteczki a teraz w Killzonie 2 wystarczy schować się za murek poczekać 15 sekund i już się jest zdrowym jak ryba i można hulać po levelu. Tragedia.

 

 

Niby tryb "demo play" będzie można włączać i wyłączać [ciekawe czy będzie opcja przewijania] w trakcie gry, ale samo umieszczenie tego jest chore. Autor notki na gamecornerze pisze, że niczym to się nie różni od solucji na youtubie, albo w gazecie. Moim zdaniem różnica jest ogromna. Pamiętam jak mój kumpel oglądał godzinami solucje jak przejść głównego bossa w Deadspacie i pomimo tego nie udawało mu się tego dokonać "raz, dwa". Po pewnym czasie wymyślił własne rozwiązanie jak pokonać ostatniego bossa. To mu sprawiło frajdę, satysfakcje, dodatkowy skill. A gdyby taka opcja była możliwa, to włączamy, gra sama się przechodzi i po problemie. Napisy końcowe, gra skończona i z czystym sumienie można o sobie powiedzieć, ale ze mnie hardcore. Nie możesz przeskoczyć z budynku na budynek w Mirrors Edge. Nie ma problemu. Użyj mocy w postaci "demo play" a już zaraz twój problem się rozwiąże.

mirrors edge



A skąd biorą się w ogóle takie chore pomysły. Tutaj muszę wspomnieć o historii pewnego tutoriala. Mojemu przyjacielowi pożyczyłem mu Mirrors Edge na PS3. Odpala przy mnie, instalacja i już jest pierwszy tutorial. Biegnie, poznaje, dochodzi do pierwszego skoku a tu fail. Nie udało się. Druga trzecia próba, biegnie dalej a potem na czymś innym się potknął. Generalnie nie mógł ukończyć tutoriala w tej grze. Zbulwersowany oświadczył, że gra jest źle zrobiona i jest za trudna. Ja mu odpowiedziałem, że z grą wszystko jest dobrze to raczej problem jest z nim. On wtedy wygłosił mi referat czego gracz oczekuje od gry. Sam też pracuje w branży gier :) A gracz oczekuje, radości z grania, przyjemności, satysfakcji ogólnie funnu na maxa. Gracz nie oczekuje, frustracji z powodu nie możliwości przejścia levelu, albo zbyt dużej trudności. Bo wtedy odkłada gra na półkę i są marne szanse, że sięgnie po następny tytuł z tej serii. A wiecie przecież, że na pewno będzie Mirrors Edge 2, 3 i 4. Z jego teorii wynika, że jeśli On nie radzi sobie z tutorialem w tej grze to On jako wydający pieniądze uważa, że to jest za trudne, to na pewno nie kupi kolejnych części tej gry.

No i chyba taki jest morał. Gry będą coraz łatwiejsze bo producenci wolą, żeby gracz w bardzo miłych warunkach spędził swój "cenny" czas i żeby bez żadnej urazy sięgnął po kolejny tytuł z tej samej serii.A nowa seria tytułów to teraz podstawa tego rynku.

A na dowód jak czasami banalne rzeczy mogą być trudne do przejścia oto fragment pewnego listu :

Drodzy twórcy wiedźmina
chciałbym wam przekazać że jesteście pierdolonymi skurwysynami za
stworzenie kurewsko trudnego do przejścia bossa etapu 1 jakim jest bestia.
Nie zdążę puścić bąka a już jestem martwy i muszę zaczynać walkę od
początku. Kurwa chyba was na ryj pojebało, ponieważ bestia jest
najtrudniejszym przeciwnikiem w całej grze i umieszczać takie utrudnienie
na końcu 1 aktu jest jebanym pedalskim skurwysyństwem, więc drodzy twórcy
wiedźmina, mam nadzieję, że wasi chłopacy ruchają was mocno w dupę
codziennie i niech was dupsko boli każdego dnia, ponieważ jesteście
największymi zeszmaconymi skurwysynami jakich mogę sobie wyobrazić.


Chuj wam w dupę jebane pedały

Pozdrawiam

PS3 Trophy Hunters: trofea, poradniki do gier na PlayStation 3 po Polsku
redakcja