Blog > Komentarze do wpisu
Jednak Bulletstorm nie dał rady!
Była nie powtarzalna szansa, żeby polska gra weszła na światowe salony i to w dziedzinie FPS'ów. Co prawda wcześniej polskie gry odnosiły sukcesy, ale żadna z nich nie startowała w tak prestiżowej konkurencji. Fajne pomysły, dobre wykonania, wszystkie trzy platformy, wysoki budżet. Miało być pięknie, a wyszło kiepsko.

Bulletstrom vs Killzone 3

Recenzja mogą być hiper optymistyczne i gra dostawać same dziesiątki, ale to nie dziennikarze decydują o wynikach sprzedaży, ale My, czyli gracze. A sprzedaż wygląda mega słabo. Nie mam żadnych wtyczek w People Can Fly, ale wystarczy spojrzeć na dostępne dane, żeby stwierdzić, że jest kiepsko a nawet bardzo kiepsko. No to zapraszam na czytanie znaków na niebie.
Miały być dwa miliony, a na razie nie ma nawet miliona.
Tuż przed premierą Adrian Chmielarz zasłynął wypowiedzią, że jeśli gra się nie sprzeda w dwóch milionach to będzie to jego osobista porażka. Gdy gracz chce sprawdzić jak dana gra się sprzedaje to wchodzi na Vgchartz.com Ok, nie jest to najbardziej wiarygodna strona i wiele osób zarzuca jej, że mocno zakłamuje wyniki. Nawet jeśli tak jest, to zakłamywanie nie dotyczy tylko Bulletstorma ale również Killzone 3, który pojawił się w tym samym czasie. Dotyczy to wszystkich gier w podobnym zakresie. A liczby na tej stronie nie są zbyt optymistyczne.

BulletStorm


Sprzedaż BulletStorm i Killzone 3 ruszyła w tym samym momencie.
26 lutego na dzień dobry sprzedało się 587 tyś Killzonów 3 na PS3 oraz 371 tyś Bulletstormów na Xboxa 360 oraz co jest największym zaskoczeniem tylko 72 tyś w wersji na PS3. Po pierwszym tygodniu różnica to około 100 tyś na korzyść K3. Nie jest źle.
5 marca Killzone 3 234 tyś a Bulletstorm na Xboxa 360 138 tyś i tym samym przekroczona jest liczba pół miliona. Sprzedaż wersji na Ps3 w ogóle nie jest odnotowana. Dynamika sprzedaży musiała paść. Czemu się tak  stało? Odpowiedź w dalszej części tekstu
12 marca Killzone 3 132 tyś i już prawie ma milion czyli 954 tyś na swoim koncie. A trzeba pamiętać, że to tylko sprzedaż na jedną platformę. A Bulletstorm tylko 81 tyś sztuk. Czy może być gorzej ?
19 marca okazuje się, że może bo Killzone 3 nadal daje rade i sprzedaje kolejne 141 tyś a Bullestorm ostatnimi siłami upycha 45 tyś kopii. Co gorsze mocno krytykowany HomeFront na dzień dobry sprzedaje, 800 tyś egzemplarzy.
Więc tak. Po miesiącu według Vg chartz na wszystkie 3 platformy sprzedało się tylko 840 tyś kopii. Killzone 3 sprzedał ponad milion a Homefront w tydzień osiągną podobny wynik jak nie lepszy.
Można zarzucić, że Vgchartz nie uwzględnia jakiegoś tam rynku i tak dalej. Ale te nie uwzględnianie dotyczą wszystkich trzech gier. Mogę się zgodzić, że pewnie poszedł pierwszy milion, że nie wszystko wiemy i tak dalej. Ale mówimy tu o "milionie" a miały być dwa miliony. Tylko jest jedno, ale. Gdyby faktycznie pękł milion to już Adrian Chmielarz by się tym pochwalił, bo producenci lubią się chwalić sukcesami. Spójrzcie jak THQ pochwaliło się szybko swoim Homefrontem. Mówią o zapotrzebowaniu sklepów na 2.4 mln sztuk. Gdyby kogokolwiek wyniki sprzedaży w PCF zadowalały to by taki komunikat też był.
Czy będzie lepiej?
Nie. Powiem brutalnie, wygląda na to, że to co miało się sprzedać już się sprzedało. Dynamika sprzedaży tej gry siadła. Obniżka ceny? Może by coś pomogła, ale żeby jeszcze upchnąć dodatkowy milion będzie bardzo trudno. Też by to trochę dziwnie wyglądało, że po miesiącu gra trafia do kolekcji platynowej czy jakieś innej. Killzone 2 trafił chyba do niej po roku. Oczywiście to nie PCF odpowiada za marketing tylko Epic oraz EA. No, ale EA teraz ma na głowie Crysisa i na tym się teraz skupi. Co do tej ostatniej firmy mam spore wątpliwości, czy swoją robotę zrobili należycie. Kampania była co tu dużo mówić dość kiepska. EA Polska potrafi zrobić w Polsce dobrą reklamę Crysisa, ale żeby się pochylić nad Bulletstormem to już nie potrafili. To co najbardziej jest niezrozumiałe to tragiczna sprzedaż tej gry na PS3.

EA


Czemu Bulletstorm nie sprzedał się na PS3?

Pewnie dlatego, że posiadacze tej konsoli woleli kupić sprawdzony Killzone 3 i nawet jak ktoś miał kasę na Bulletstorm to poleciał do sklepu dokupić sobie karabin do Move. No to czemu nikt nie przewidział, że Bulletstormowi będzie ciężko konkurować z Killzone 3, to naprawdę nie wiem. Przecież wiadomo, że jak w bliskim czasie pojawią się dwa mocne tytuły czyli Killzone oraz Dead Space 2 to dla tego trzeciego może zabraknąć miejsca. No, ale jak pół roku przed premierą mówi się, że to będzie gra z pierdolnięciem to gdy zapowiedziany jest Killzone 3 to ciężko jest przesunąć premierę. Ja od początku pisałem, że konkurowanie z K3 jest mega słabe. Ciekawi mnie jaki wpływ na sprzedaż Bulletstorma na XBoxa 360 miał fakt, że dodawany był kod na bete nowych Gearsów? Pewnie gdyby produkcja PCF nie musiała konkurować z flagowym produktem Sony to teraz byłaby inna rozmowa. Wygląda na to, że nie do końca posiadacze PS3 zostali dopieszczeni. Bo gdy gracz ma do wyboru grę obsługującą Move oraz 3D i zwykła grę to wybór jest bardzo prosty.
To kto zawinił?
Sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Dla przypomnienia to nad ta gra pracował Epic Games, EA oraz PCF. Do chłopaków z warszawskiego studia można mieć najmniej pretensji. Zrobili kawał dobrej roboty. Wszystko wygląda bardzo fajnie, tylko się gra nie sprzedała. Pewnie podczas całego procesu twórczego w siedzibie studia powstawały różne pomysły koncepcje i rozwiązania. Czy były one dobre? Najwyraźniej tak, bo Epic Games oraz EA to zaakceptowały. Jak się robi grę za 60-80 milionów złotych to pomysły twórców gry nie przechodzą na zasadzie "może być", albo "nie zaszkodzi spróbować". Przecież Epic Games podczas podejmowania strategicznych decyzji co do wyglądu gry nie rzucała monetą i patrzyła co wypadnie.
EA też nie lepsze. Filmiki z jakimiś przemyśleniami pracowników Epic Games nie trafiały do mnie. Może i Cliff B. jest autorytetem dla posiadaczy XBoxaów 360 ale dla posiadaczy Playstation 3 jest to osoba mocno anonimowa. Tak samo, kogo na zachodzie obchodzi czy Adrian Chmielarz miał 20 lat temu komputer czy nie?
Też bym chciał wiedzieć, kto wpadł na pomysł wypuszczenia dema, które moim zdaniem nie chwyciło. Czemu nie było dema z gameplayem ?

PCF


To co mi się nie podobało w działaniach PCF to ich zbytnia pewność siebie. Gdy widziałem Adriana Chmielarza w "Talking Heads" na Hyperze to wyglądał tak jakby się czuł zwycięzcą przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Jego wypowiedzi, że Polska jako rynek go zbytnio nie interesuje, że nikt nie podnieca się tym, że Mafia 2 powstała w Czechach, odbierałem bardzo negatywnie. Odniosłem wrażenie, że nikogo w PCF Polska nie interesuje jako rynek bo ci z zachodu mają kupić grę. A może to był błąd? Jakby polskich graczy zachęcić do kupna BS nie na zasadzie kupujcie bo to nasze, ale kupujcie bo "dobre bo polskie" i to podparte odpowiednią kampanią reklamową, to może by te 200 tyś się sprzedało i teraz nie mówiło by się o milionie w zaokrągleniu tylko o milionie z górką. Co tu dużo mówić. Wiedźmin sprzedał się tak dobrze, tylko dlatego, że Polacy ruszyli na zakupy.
Też się dziwie, że widząc ile bajerów przygotowuje Killzone 3 czyli 3D, Move i ten karabin do niego, nikt nie postarał się jakoś przeciągnąć użytkowników Playstation 3 na swoją stronę. Zamiast tego dało się kody do Gearsów tylko na Xboxa 360. Nic dziwnego, że ludzie woleli kupić exclusiva na swoją konsole. Moim zdaniem najwięcej winnych jest po stronie Epic Games oraz EA. To oni firmowali swoimi nazwiskami wszystkie poczynania PCF i jak coś wyglądało na nierozsądny pomysł to właśnie oni swoim doświadczeniem i wyczuciem powinni powiedzieć STOP.
Miałem też wrażenie, że balon pod tytułem hypowanie gry został napompowany do granic możliwości i chyba pękł w pierwszych tygodniach sprzedaży.

Balon

Co dalej?
Chyba najgorszą rzeczą w tej całej sytuacji jest to, że ktoś zobaczy taki oto obraz. Poważne zagraniczne firmy zainwestowały w tym kraju około 60-80 mln złotych i im się nie udało. To co ja będę się wychylał ze swoimi 20 milionami i lepiej nie będę ich inwestował w polski game dev. Gdyby ten budżet nie był taki wysoki, to zawsze by można zwalić właśnie na to. A co do PCF. Trzy miesiące przed premierą gry Chmielarz głośno mówił, ze on by mógł cały czas robić kolejne części Bullestorma. Gdy pojawiły się pre-ordery i można było ściągnąć demo wypowiadał się bardziej ostrożnie. Na zasadzie zobaczymy jak się sprzeda nasza gra. Gra się sprzedała, ale nie w takiej ilości jaką by wszyscy chcieli. Pozostaje mi jeszcze jedno pytanie. Czy ten milion to naprawdę tak mało ? Killzone pierwszy zszedł w ilości 800 tyś, ale już Dead Space pierwszy poszedł grubo ponad 2 miliony w bardzo długim okresie. Gdyby nie wypowiedzi w stylu "2 miliony to będzie dla mnie porażka" to teraz ten milion można by obrócić w połowiczny sukces, a tak to wszyscy wiedzą od kiedy zaczyna się sukces według PCF.

Mogło być bardzo fajnie na zasadzie, że Polska gra zdobyła zachód i stała się wręcz kultową a sprzedaż przeszła oczekiwania. Niestety wyszło jak wyszło. Czas pokaże co będzie dalej. Mam nadzieje, że ktoś wyciągnie z tego nauczkę na przyszłość, jeśli oczywiście kiedykolwiek pojawi się znowu taka szansa, żeby kolejna polska gra wpisała się w historie gier komputerowych.

poniedziałek, 28 marca 2011, branza_gier

Polecane wpisy

Komentarze
wypisany
2011/03/28 16:27:44
Nauczka jest następująca - drogi deweloperze, skup się na robieniu gier, zamiast na robieniu z siebie elektronicznego guru, bo narażasz się na ośmieszenie, tak jak Pan Chmielarz wygląda teraz naprawdę głupio. W końcu człowiek, który "poniósł osobistą porażkę" na oczach całej branży, a jeszcze miesiąc wcześniej pouczał wszystkich dookoła "jak się robi profesjonalne gry, które będą zarabiały tryiliardy" może śmiało powiedzieć o sobie, że ośmieszył się na skalę epicką.

Z drugiej zaś strony naszego małego, polskiego światka gier mamy takie gry jak Wiedźmin lub (często zapominane) Two Worlds, których twórcy zachowują się bardzo skromnie, mimo już odniesionych, realnych sukcesów. Two Worlds sprzedał się bardzo dobrze, a Wiedźmin jest marką rozpoznawaną przez każdego fana RPG i jeśli wejdzie na konsole, to zwyczajnie MUSI stać się hitem. Mało tego, wśród internautów coraz popularniejszy staje się pogląd, że CDProjekt ma szanse przejąć schedę po Bioware, jeśli ci ostatni nie wrócą do robienia perfekcyjnie dopracowanych gier. To tylko opinia i niby o niczym nie świadczy, ale wystarczy spojrzeć na zachowanie Gopa i na Chmielarza i już wiadomo, o co mi chodzi. Jednemu z nich sodówa uderzyła do głowy o wieeeeeele za wcześnie. Zgadnijcie, któremu?
-
Gość: Adrian Chmielarz, 212.180.202.*
2011/03/28 18:36:49
Mój Boże, zaczyna się typowe polskie biadolenie...

Wybaczcie, Panowie - ale brzmi to wszystko jak szukanie sensacji (albo udowadnianie sobie, że Polak nie potrafi). Ze zdania "Po miesiącu według Vg chartz na wszystkie 3 platformy sprzedało się tylko 840 tyś kopii" - mamy jednak zupełnie inną definicję słowa "tylko".

Dla porównania podobnych tytułów (nowe IP, crazy gameplay):

- Po 4 tygodniach Bayonetta miała zbliżony wynik (850K), z czego mnóstwo sprzedanych kopii w Japonii (gdzie, jak wiadomo, FPSy się nie sprzedają, więc Bulletstorm nigdy tam nie zarobi). Ostatecznie Bayonneta do tej pory sprzedała się 1.7M kopii.

- Vanquish: tutaj niestety nie ma co porównywać, bo Vanquish (niezasłużenie) sprzedał się do tej pory w 0.5M kopii, czyli tyle, co Bulletstorm po dwóch tygodniach.

Nie wiem, szczerze mówiąc, jaka jest jeszcze podobna gra w "duszy" do Bulletstorma, tylko te dwie przychodzą mi do głowy. Więc zajrzyjmy na inne podwórko nowych IP i weźmy Uncharted 1. Całkowita sprzedaż: 4M kopii, a po 4 tygodniach: 600K.

No ale to jedna platforma, więc spojrzyjmy na multiplatformery. Znowu, nowe IP, itd. Luknijmy na Dead Space 1. Całkowita sprzedaż do tej pory: 1.7M. Po 4 tygodniach: 700K.

No to zobaczmy, czy jest jakaś gra o nowym IP, multiplatform, ze sprzedażą pierwszych 4 tygodni poniżej Bulletstorma, a całkowitą sprzedażą powyżej Waszych ulubionych 2M? Proszę bardzo, np. Rock Band. Po 4 tygodniach: 660K. Do tej pory? 3.5M (nie wliczając Wii).

Więc uprzejmie proszę o powstrzymanie nerwów na wodzy :) Gratulacje dla Homefronta i Killzone'a (i zdaje się Crysis 2 się bosko sprzedaje), ale nie filtrujcie ich sukcesu jako naszej porażki, bo to "jabłka i pomarańcze".

Czy my celowo konkurowaliśmy z Killzone 3? Oczywiście, że nie. Oglosiliśmy datę wydania gry na E3, a Sony postanowiło kilka miesięcy później wybrać ten sam dzień. Co mieliśmy zrobić? Przesunąć się na wydanie z Crysis 2? A może z Duke Nukem? A może w ogóle od razu z Call od Duty?

Nie rozumiem zarzutów o "pewności siebie" albo - jak u poniższego kolegi komentatora - o tym jakoby kogoś pouczał (cytat proszę). Takie typowo polskie kopanie po kostkach. Wynalazki typu "200K sprzedanych Bulletstormów w Polsce" to bajdy, Wiedźmin się tyle sprzedał, bo był Wiedźminem, czyli najlepszym polskim wynalazkiem pisarskim od lat, z którego udało się zrobić całkiem niezłą grę.

Gdybym kiedyś palnął, że chcę "2 miliony DAY ONE!!!", i nie wyszło, to się czepiajcie i nabijajcie, ile chcecie, ale że tak nie było, to please... :)
-
wypisany
2011/03/28 20:49:13
A to ci gratka, mam okazję powiedzieć co mnie razi w BS samemu Chmielarzowi. Czad.

Drogi Panie Adrianie,

nie ukrywam, że cieszą mnie marne wyniki sprzedaży Bulletstorma. Nie wynika to z mojej małostkowości, wbrew pozorom. Mam nadzieję, że potraktuje Pan to wydarzenie jako lekcję pokory i od teraz zajmie się Pan tym, co umie Pan najlepiej - tworzeniem gier. Bulletstorm zaczął swoją karierę medialną z wysokiego C - bardzo obiecujący pokaz na targach gier, kilka intrygujących gameplayów później i... i potem zaczęło się robić coraz słabiej. Oczywiście nie mam pretensji ani do Pana ani do PCF o to, że twarzą BS był CliffyB, który jest postacią równie irytującą, co żałosną. Problem polega na tym, że z czasem zaczął Pan przejmować te najbardziej irytujące cechy Cliffiego. Skoro już mam okazję zwrócić się do Pana osobiście, to mam pytanie - w jakiej szkole biznesowej uczą atakowania platformy, na którą planowane jest wydanie tworzonej przez Pana gry? Tak, jestem pecetowcem i bardzo zdenerwowało mnie (i nie tylko mnie) trollowanie Pańskie i Cliffiego. Uważam, że było to zwyczajnie głupie posunięcie. I absolutnie nie interesuje mnie, czy ma Pan rację, czy nie. Osobiste opinie zachowuje się dla siebie, nie prezentuje się ich dziennikarzom branżowym.

Ale wróćmy do tematu. Nie zacytuję Panu przypadków pouczania, ale niech Pan sobie obejrzy "Gadające Głowy" z Pańskim udziałem, chłodnym okiem i proszę zwrócić uwagę na mentorski i wszystkowiedzący ton, jaki przyjął Pan już w pierwszych sekundach nagrania. To jeden zarzut, pora na zarzut drugi, który wymieniłem w komentarzu, ale postanowił go Pan zignorować. Chodzi o porównanie między Panem, a Tomaszem Gopem. Otóż CDProjekt RED zajęło się tym, na czym się znało, tworzeniem gry. Informacje o Wiedźminie 2 zaczęły pojawiać się oficjalnie w sieci, dopiero kiedy gra wychodziła z fazy alpha. Ale to nie jest kluczowa kwestia. Najważniejsze jest to, jak CDPR traktuje gracza. CDPR skupiło się na stworzeniu jak najlepszej gry i zademonstrowaniu jej. PCF skupiło się na promowaniu Adriana Chmielarza, który zawsze miał coś wiekopomnego do powiedzenia, nawet jeśli miało to zaszkodzić jego produktowi ("Nienawidzę pecetów..."). Prawie jak Peter Molyneux. Jeśli ma Pan czas na przeglądanie prasy branżowej, to zapewne wie Pan, jaką opinią wśród graczy "cieszy się" Molyneux. Cytując klasyka, nie idźcie tą drogą.

I jeszcze na koniec w kwestii porównywania - to Pan oświadczył, że sprzedaż poniżej 2mlnów kopii będzie porażką, więc to z tym pułapem należy porównywać sprzedaż, prawda?

Podsumowując, wyniki sprzedaży BS ośmieszają Pana przez to, że założył Pan, że BS będzie największym polskim hitem ever i to czyni z Pana Yodę polskiego gamingu. Tymczasem inne tytuły radzą sobie przynajmniej tak samo dobrze jak BS (wystarczy porównać debiutanckie RPG PC only - same handicapy - Wiedźmin 1 i jego wyniki sprzedaży. A że sprzedał się w 60% w Polsce? A kto Wam zabronił zorganizowania kampanii w Polsce?), których twórcy są zbyt zajęci tworzeniem gier i nie mają czasu na kreowanie się w mediach. To Wiedźmin 2 wykreował Tomasza Gopa, nie odwrotnie.

Z poważaniem,
Wasyl Kurek
-
branza_gier
2011/03/28 20:53:50
@Adrian Chmielarz
Od dłuższego czasu w wielu tekstach, bardzo dopingowaliśmy grę Bulletstorm. Uważaliśmy i nadal uważamy, że to jest największa polska gra.
gamesworld.blox.pl/2011/02/Wielki-Piatek-czyli-o-BulletStorm-i-Killzone-3.html
gamesworld.blox.pl/2011/01/Co-nas-czeka-w-2011.html
Zawsze mocno trzymaliśmy kciuki za ten tytuł. Więc to nie jest tak, że się cieszymy, że wam się nie udało. Wręcz jest przeciwnie.
Jeśli ktoś odebrał ten artykuł na zasadzie "a dobrze, że im nie wyszło" to przykro nam. Chciałem, tylko odnieść się do istniejących danych. Co do Polski to te 200 tyś to nie był jakiś pewniak tylko pewna możliwość. Za dużo ? Według miłej Pani z Sony tyle jest PS3 w Polsce do tego pewnie drugie tyle Xboxów i pc też nie mała ilość.
Wiem, że w sprawie 2 milionów nie padła data, kiedy to by miało nastąpić, ale jak w najbliższym czasie tak się stanie to na wszelki wypadek mam przygotowane dwa duże wiadra z popiołem i nie zawaham się nimi posypać moją głowę, bo Gamesworld zawsze dopingował Bullestormowi i wolałby, żeby to Killzone 3 żałował, że miał premierę wtedy gdy gra People Can Fly.
-
wypisany
2011/03/28 21:55:52
No to po kolei.

To nie jest tak, że życzę PCF upadku. Właściwie niczego Wam nie życzę, bo w BS nie zagram z wielu powodów, a Painkiller mnie usypiał. Zwyczajnie nie piszecie gier dla mnie. Żadna zbrodnia. Owszem, początkowo byłem BS zainteresowany, bo szukałem (i nadal szukam), jakiejś lekkiej strzelanki do relaksowania się po sesjach grania w Armę. Ale nie o tym. Powód, dla którego cieszę się z kiepskich wyników sprzedaży BS jest taki, że mam nadzieję, że polska branża gier stanie się dzięki temu nieco lepsza. Z jednej strony możliwe, że uchroniło Cię to przed "zmolyneuxowieniem", a z drugiej, może przemyślicie swoją strategię i odpuścicie sobie gry oparte głównie o żarty o fiutach. W to drugie wątpię, ale i pierwsze uznam za sukces.

Nie ukrywam, że trochę Ci się obrywa za konsolowych fanbojów, którzy niestrudzenie machają mi przed oczyma wynikami (przewidywanymi, bo teraz się na szczęście zamkną) sprzedaży i próbują mi wmówić, że te wyniki są dowodem wyższości PCF nad CDPR, czy kimkolwiek innym. Dlatego tutaj trochę odpuszczę, obiecuję.

W kwestii prężenia muskułów przez CDPR. Zupełnie nie pamiętam, jak wyglądała kampania Wiedźmina 1, wiem tylko, że zobaczyłem kilka screenów, przeczytałem kilka akapitów na jego temat i zamówiłem preorder. Jedyny w swoim życiu, aż do teraz, kiedy zamówiłem (właściwie to zamówię) W2. Przy Wiedźminie 2 pojawiła się jedna (słownie: jedna) wypowiedź "dissująca" DA2 i jedna wychwalająca W2 ponad wszystkie inne erpegi. Obie wypowiedzi dotyczą grafiki i, jeśli przyjrzysz się screenom z DA2 i W2, to uznasz, że jest to zupełna prawda. Wiedźmin 2 naprawdę wygląda lepiej, niż DA2. Gop nigdy nie powiedział, że gra jako taka jest lepsza, ponieważ jeszcze w DA2 nie grał. Jeśli chodzi o porównanie do wszystkich innych erpegów, to tu się Gop nieco zagalopował ("Wiedźmin 2 będzie najlepiej wyglądającym RPG 2011"), bo jeszcze nie widział Skyrim, więc nie wie. Ale dość o tym.

Kwestia 2M. Branża porównał sprzedaż BS z innymi shooterami, ale oprócz tego wytknął kilka bardzo poważnych błędów, które popełniono przy promocji Waszego tytułu. Jak na przykład zupełne olanie PS3. Od siebie dodam antagonizowanie pecetowców. Owszem, to są błędy wydawców, nie Wasze, ale fakt pozostaje faktem. A tak swoją drogą, mógłbyś mi wytłumaczyć, co chcieliście osiągnąć z Pięknym Cliffem poprzez te kretyńskie teksty o pecetowcach? Bo to jest największa zagadka dotycząca BS. I abstrahując od porównań - powiedziałeś, że albo sprzedasz 2M, albo przyznasz się do porażki. Przyznajesz się?

No i jeszcze jedno, zasłanianie się kryzysem jest bardzo słabym posunięciem. Nikt już tego nie robi, naprawdę, a wszyscy się z nim zmagają. Poza tym, przy szacowaniu wyników sprzedaży mieliście chyba już jakieś informacje o kryzysie, prawda?
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/28 22:12:58
Do autora artykułu. Nie wnikam w merytorykę. Powiem tylko, że opowiadam się raczej za argumentami Pana Chmielarza. Zwracam natomiast uwagę na rozliczne błędy językowe. Uczono mnie - od szkoły podstawowej po wyższą - że jeśli mam kogoś lub coś krytykować, powinienem zacząć od zapoznania się z poprawną polszczyzną, bo żaden półanalfabeta nie będzie traktowany jako poważny krytyk. Interpunkcja też pod psem... No naprawdę, może bardziej bym się przyjrzał Pańskim argumentom, gdyby tylko były poprawne językowo. Odpowiednie dać rzeczy słowo, mówi stara maksyma...
-
Gość: Adrian Chmielarz, 212.180.202.*
2011/03/28 22:24:49
(Sorry, ten post powinien być wyżej, ale chciałem coś poprawić i spadł dwa miejsca w dół :)

@branza_gier: Istniejące dane pokazują, że nie jest źle - porobiłem przecież porównania :) Żeby było jasne: czy jestem w ekstazie przy obecnej sprzedaży Bulletstorma? Absolutnie nie. Ale zważywszy na kryzys światowy i to, że gracze liczą każdy grosz i wybierają marki już znane (Killzone TRZY, Crysis DWA, Dead Space DWA), to jestem całkiem zadowolony (A co do Homefronta, jedynej tutaj nowej gry akcji, która jest nowym IP, to polecam wejść na np. francuskiego Amazona i porównać cenę z Bulletstormem i innymi grami, i sekret się trochę wyjaśni - a oprócz tego zgadza się, że oni mają bardziej nośny temat plus świetne multi). Co do 200K w Polsce, nie no, zapomnijmy o sprzedaży 1:1 itd. Nie ma szans, kropka - to dłuższy temat tak czy owak, a nie chcę przynudzać.

@wypisany: Zarzucasz mi (proponuję taką formę, w końcuśmy wszystkie gracze) słabe cechy charakteru i piszesz, że "cieszą mnie marne wyniki sprzedaży Bulletstorma.". Nie są marne, ale nawet gdyby były, to byłoby to po prostu żenujące, że aby dopiec jednemu człowieku (mnie) radochałbyś się z porażki SETEK innych osób pracujących nad grą, osób z rodzinami na utrzymaniu, itd. Smutne.

Co do tezy "CDP zajął się tworzeniem gry, a nie propagandą i napinaniem mięśni", no to kolega się nam tutaj zdesynchronizował z rzeczywistością. Praktycznie WSZYSTKIE trailery Wiedźmina - a i Wiedźmin 2 niewiele odstaje - to walenie tekstów w stylu "Najlepszy RPG ever", "Grafika miażdżąca Bioware" itp itd. Ja NIE MÓWIĘ, czy to dobrze, czy to źle, ale to są po prostu FAKTY. CDP zawsze bardzo ostro i bez trzymanki jechało propagandą, i jeśli im to działa, to na zdrowie - mnie to nie boli.

Nie założyłem, że Bulletstorm będzie największym polskim hitem EVER (ale, gwoli ścisłości, do tej pory JEST największym polskim hitem ever - co nie znaczy, że Wiedźmin 2 czy Dead Island tego nie zmienią), stwierdzałem tylko, że jest największa polską produkcją EVER (co również jest prawdą). Znowu, trzymajmy się faktów.

Kwestię 2M już poruszałem, więc nie ma sensu się powtarzać.

Wreszcie, nieporozumienie z "dissowaniem platformy". Jedyną nauczkę, jaką z tego mam, to opinia nt. polskiej prasy. Powiedziałem, że "nienawidzę pecetów, ale kocham pececiarzy", ale oczywiście zostało to zamienione na flame bait w postaci "Chmielarz nienawidzi pecetów".

Także dużo fantazjowania, panie kolego, i dopasowywania faktów do teorii, jaką sobie obrałeś. Co - uwaga - nie zmienia faktu, że zapewne JAKIEŚ ziarno prawdy w tym, co piszesz, istnieje - i zapewne powiniennem być bardziej uważny i skromny. Bo w rzeczy samej, nie chciałbym zostać drugim Molyneux :) Także dzięki za czujność.
-
Gość: Adrian Chmielarz, 212.180.202.*
2011/03/28 22:52:58
@wypisany: Sorry, ale zaczynasz trollować. Albo rozmawiajmy o faktach, albo to strata czasu moja i Twoja.

1) "gry oparte głównie o żarty o fiutach" - nie grałeś, nie wiesz, jest takie stare powiedzenie o tym, że "w X byłeś, Y widziałeś", ale sobie daruję tłumaczenie X i Y, jeśli nie znasz :) Jeśli najbardziej szanowane pisma na świecie - Game Informer w USA i Edge w UK - dają nam 9/10, to wybacz, ale ewidentnie oznacza to, że gra nie jest "o fiutach", podobnie jak "Pulp Fiction" nie jest o "fuckach" (mimo, że ich tam nie brakuje). Nie mam problemu z tym, że nie chce Ci się w BS grać, wolna wola itp.

2) "Zupełnie nie pamiętam, jak wyglądała kampania Wiedźmina 1" - no właśnie. A ja pamiętam. Nie wierzysz na słowo, to polecam YouTube i trailery. Chcesz coś o W2? Proszę bardzo, press release nie tylko mówi o "the most lively and believable world ever created in an RPG game" (EVER!), ale też o "defining new standards" jeśli chodzi o storyline. Chcesz pompki od Tomka? Proszę bardzo. Na pytanie, czy liczą się z konkurencją Tomek odpowiada "There's only one game which I would like to beat and which we will be definitely better than - it's the first Witcher game" albo "They are competition, but it's nothing we're afraid of". No jak to nie jest megapompa, to co to jest? Proszę pokazać mi chociaż JEDNĄ MOJĄ WYPOWIEDŹ w podobnym style (np. że mam gdzieś Killzone, itd.).

Żeby było jasne, Tomek to świetny gość, a CDP robi świetną robotę z Wiedźminem, i niech sobie pompują i niech im się uda. Mnie to nie boli, przynajmniej mają chłopaki ambicję i nie są tchórzami.

3) "I abstrahując od porównań - powiedziałeś, że albo sprzedasz 2M, albo przyznasz się do porażki. Przyznajesz się?" Przyznam się, jak tzw. lifetime Bulletstorma nie przekroczy 2M, owszem. Przy czym lifetime to oczywiście nie znaczy dekada czy coś, pi razy oko dwa lata. Gdzie ja mówiłem, że Bulletstorma ma się sprzedać 2 miliony np. w tydzień?!?!?!?!?!

A jeśli nawet w lifetime się nie sprzeda, to i tak nie jest to porażka Bulletstorma, tylko moich ambicji. Bulletstorm jak przekroczy milion, co wydaje się kwestią czasu, to jest już z nim git. Wszyscy będą zadowoleni, (np. gamrconnect.vgchartz.com/thread.php?id=125468) tylko oczywiście za wyjątkiem naszych rodzimych malkontentów...

4) Kampania marketingowa... Cóż, nawet i u nas są różne głosy, jedni chwalą, drudzy nie - po owocach poznamy, a na to za wcześnie nieco.
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/28 23:07:16
Ad. 1. - dokładnie! Jeśli ktoś jednak nie zna klimatów pulp i nie wie, co to pastisz, bo BS pozostanie dla niego grą o fiutach, a Spaceship Troopers Verhoevena - płytką kosmiczną strzelanką.

Ad. 3. - drapię się po głowie do bólu i nie potrafię zrozumieć, dlaczego ZALEDWIE po miesiącu krytycy uznali, że poniósł Pan porażkę. Minął DOPIERO jeden miesiąc!!! To nie jest lifetime dla żadnej gry! Jak można krytykować dzień, zanim się skończy?

Ogólnie rzecz biorąc, Panie Adrianie - Małysza tez mieszali z błotem tak jak Pana. A czyje na koniec było na wierzchu, wszyscy wiemy. Uchylam kapelusza, bo to Pan stworzył rynek gier komputerowych w Polsce (trafiłem w sieci na pracę magisterską, która wspomina Pana działalność jeszcze w latach osiemdziesiątych) i jest Pan NUMEREM 1! Tak trzymać!
-
Gość: Adrian Chmielarz, 212.180.202.*
2011/03/28 23:20:47
WAT?!?! :)) Praca magisterska?!? Aż muszę zagooglować! ;)

P.S. I dzięki! Oczywiście z Małyszem się nie równam, ale ogólnie dobrze oddajesz polską duszę. Choć, jak po Tobie widać, nie wszyscy tylko czarnowidzą.
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/28 23:38:27
Po prostu czytam dużo, dużo gram i dużo myślę. Przeglądam też, jako świeżo upieczony absolwent, forum polskiego towarzystwa badaczy gier. Zresztą miałem na zajęciach w szkole podstawy gier. Ta praca, o której mówiłem, wspomina o Panu - niby niewiele, ale podaje fakty, których nie przeczytałem wcześniej nigdzie indziej!!! Znajdzie Pan ją tutaj: ptbg.org.pl/forum/viewtopic.php?f=4&t=380 Jest w ostatnim akapicie link. Użyłem searcha, bo nie pamiętałem, gdzie to było - i jest - strona 10, akapit 2. Mam nadzieję, że forum jest widoczne również dla niezarejestrowanych.
-
wypisany
2011/03/28 23:55:10
1) A dasz mi grę za darmo? Bo nie widzę ani jednego powodu, żeby wydawać pieniądze na grę, która ma jakieś 95% szans na zanudzenie mnie na śmierć. Niestety już nie pisuję dla GC, więc dopływ darmowych gier się skończył. A skoro mówimy o ocenach - user score na Metacritic: 7,5 na Xboksie i PS3 i 7,3 na PC. Można założyć, że te dwa oczka wynikają z idiotycznej wojny zaczętej przez Cliffa. Moim zdaniem to recenzja o wiele bardziej miarodajna niż opinie "szanowanych" pism, które już wielokrotnie ośmieszały się, dając śmiesznie wysokie oceny tytułom zaledwie średnim (piszę ogólnie, nie o konretnym piśmie, to zaraza ogólnoświatowa). Poza tym, proszę, nie porównuj BS do Pulp Fiction, bo to jest właśnie ten rodzaj megalomanii, który wywołuje niechęć. Z całym szacunkiem, ale nie jesteś Tarantino, a Painkiller to nie Rezerwowe Psy. Ale, żeby nie było, że opiniuję grę, której nie znam, oprę się na Twojej opinii. Otóż w pewnej dyskusji na jednym z zachodnich portali (nie przypomnę sobie na którym, nie ma szans) napisałeś, że Ty i ekipa PCF chcecie, aby gry były przede wszystkim rozrywką i że nadmierne ambicje tylko branży szkodzą. Skoro taką macie filozofię (której nie potępiam, gry skupiające się na czystej i beztroskiej rozrywce też są potrzebne i byłbym potwornym hipokrytą, gdybym stwierdził, że w takie nie grywam) to zakładam, że właśnie ona przyświecała Wam przy tworzeniu BS. A zatem BS to nie Pulp Fiction, BS to Rambo, jeśli mamy się trzymać filowej terminologii.

Ale co tam, jeśli nie chcesz mi wysłać darmowej kopii gry, to ją zwyczajnie spiracę, przejdę singla, ściemnię, że grałem u kolegi i napiszę rzetelną recenzję z kulturoznawczego punktu widzenia. Pasuje Ci taka umowa?

2)"the most lively and believable world ever created in an RPG game" (EVER!), ale też o "defining new standards"
Pierwsze to faktycznie pijarowski bełkot, drugie to prawda. To znaczy jeszcze jakieś 10 lat temu to nie była prawda i gra z szesnastoma zakończeniami nie byłaby postrzegana jako nowy standard, ale w AD2011, niestety, jest.

"There's only one game which I would like to beat and which we will be definitely better than - it's the first Witcher game" albo "They are competition, but it's nothing we're afraid of"
Ja te cytaty rozumiem zupełnie inaczej. Pierwszy to deklaracja, że CDPR nie ma zamiaru się z nikim ścigać, tylko skupiają się na samodoskonaleniu. To bardzo zdrowe podejście, bo, jak się okazało, bardzo trudno będzie sprawiedliwie porównać DA2 z W2. Cytat drugi oznacza mniej więcej to samo, tylko ujmuje to inaczej. Gop stwierdza, że żaden z wychodzących erpegów nie zabierze Wiedźminowi graczy. I ma rację. Musisz pamiętać, że rozmawiamy o grach RPG, nie FPS. Rynek RPG wciąż daleki jest od przesycenia. Goście z DRPR doskonale zdają sobie sprawę z tego, że, jeśli chodzi o sprzedaż, ich największym rywalem nie jest żaden konkurencyjny tytuł, a wysokie wymagania sprzętowe wieśka.

3) Ciekawe, że jak ktoś zaczyna wspominać o polskich deweloperach i o odczuwaniu dumy z sukcesów polskich tytułów, to to jest głupie i żałosne i Czesi tak nie robią, ale jak pojawiają się głosy krytyki, to to już jest polskie biadolenie i rodzimi malkontenci.

4) Kampania marketingowa była fatalna. Może inaczej. Kampanii marketingowej nie było. Wypuszczanie pięciu jednakowych filmików tygodniowo to nie kampania, to spam. Oprócz tego spamu wypuściliście ze dwa albo trzy filmiki z Cliffym i ten z kukiełkami. Cliffy może w USA jest popularny (choć najwyraźniej nie aż tak bardzo, jak się wszystkim w Epicu i EA wydawało), ale w Europie ten gość nie istnieje, a jego charyzma jest... powiedzmy wątpliwa. Jedyny filmik, który można było uznać za posunięcie stricto marketingowe, to ten z kukiełkami. Mnie nie powalił, ale to już wyłącznie kwestia gustu. Technicznie i merytorycznie był zrobiony poprawnie. Zatem PR Bullestorma był jedną wielką porażką, niezależnie od sprzedaży samej gry.
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 00:15:06
Do wypisanego. Pardon, ale mylisz PR z marketingiem. Po drugie, ja patrzę na BS nie jak na polskie dzieło. Tylko jak na grę. Kolejną. Nie oszalałem na punkcie Polski. Nie tańczyłem kankana po pierwszym Call of Juarez, bo sam początek gry był tak niezbalansowany pod względem trudności, że dałem sobie spokój. City? Sniper niezły byłby i może, ale wydaje mi się prymitywny. O wiele lepsza jest ich zapomniana niestety strzelanka Project Freedom. Fantastyczna wręcz grywalność! Wracając do Techlandu. Czekam na Dead Island, ale nie jestem takim optymistą, jak Pan Chmielarz - czuję, że to będzie Call of Zombiarez. I nic więcej. Ludzie szaleją na punkcie trailera, ale nie pokazuje on w ogóle gameplaya, więc dziękuję, poczekam. Natomist BS rozłożył mnie tak, jak ostatnio zrobił to Max Payne. Od czasu Maxa nie było nic, co by mnie zadowoliło. Nawet nowy Wolfenstein to była dlamnie osobiście klapa. Do BS podchodziłem z umiarkowanym entuzjazmem - to znaczy, liczyłem na wiele (nazwisko Pana Chmielarza zobowiązuje), ale jednak Polska to Polska. A tu okazało się, że jest wykop, jakiego od lat nie było. Kupiłem grę pierwszego dnia, kiedy pojawiła się w sklepach. I łoł!!! Nareszcie!

Natomiast jeśli słyszę teksty typu -- daj mi za darmo, bo takiej nudy nie kupię -- to mi się korkociąg w kieszeni otwiera. Jest wolny wybór -- grasz albo nie. Nie chcesz? Nie graj. A co za tym idzie, nie krytykuj. Kiedy chcę iść do kina, nie mówię do biletera -- dawaj bilet za darmo, bo czuję, że ten film mnie znudzi. Albo w sklepie -- dawaj, suko, ten chleb, bo jest za słabo wypieczony jak na mój gust, więc nie zapłacę za niego grosza... Kolego wypisany, zastanów się. Oczywiście niepotrzebnie to wszystko piszę, bo widać, że krytykujesz dla czystej przyjemności. Może za młodu męczyłeś zwierzęta i teraz odczuwasz brak podobnych rozrywek...
-
Gość: mad_cinu, *.centertel.pl
2011/03/29 00:24:42
Aż miło poczytać rozmowę na poziomie a nie szczeniackie zagrywki z ppe.pl z cyklu "ja wiem najlepiej" ;)
-
wypisany
2011/03/29 00:34:08
@zainteresowany
Jak już skończysz z "krytyką", to daj znać. Tymczasem postaram się odpowiedzieć na, jakże nieliczne, argumenty merytoryczne.

Może i mylę PR z marketingiem. Zapędziłem się nieco i nie chciałem się za bardzo powtarzać w tekście i tyle. Nie moja wina, że nie ma rzetelnej polskiej terminologii, a mnie praca w tej branży nie grozi, bo się brzydzę.

Z Twojego przydługiego wywodu wynika, że BS Ci się podobało. Gratuluję, co z tego? Nie podałeś ani jednego argumentu pasującego do kontekstu dyskusji (nie, "wykop" i "łoł" to nie argumenty).

Oczywiście, że mam prawo krytykować nie grając. Trik polega na tym, żeby oceniać to, do czego ma się dostęp. Dlatego ani słowem nie wspomniałem o fabule, bohaterach, czy designie poziomów. Ale mam dostęp do materiałów reklamowych i widzę, na co, podczas kampanii, kładziony był nacisk. A był kładziony na skillshoty i żarty o fiutach. I to właśnie oceniam. Oceniam też strzelanie w oparciu o filmiki z gameplayu i stwierdzam, że jest ono tak drętwe, że szkoda mi czasu nawet na ściągnięcie dema. Bo jest drętwe. Jeśli ktoś uważa inaczej, niech przejdzie jakiś poziom bez używania skillshotów, to zrozumie o co mi chodzi.

Myśli rozwijać nie będę, bo nie chcę się za bardzo nad Tobą znęcać, najwyraźniej nie jesteś gotów.
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 00:42:18
OK, uprawiasz nic nie wnoszącą ekwilibrystykę słowną. Genialny film "Valhalla Rising" też miał dumną promo, bo plakaty i trailery zapowiadały kolejnego XIII wojownika, czyli następną lajtową popierdółkę o Wikingach. Ale że nie jestem dzieckiem reklamy i mam swój rozum, a poza tym nie krytykuję tego, czego nie zobaczę (nawet makabrycznie denny Zmierzch obejrzałem), więc sięgnąłem po VR i okazało się, że film to po prostu arcydzieło. OK, marketing był ze zwieracza, ale kto inteligentny sugeruje się reklamą??? A Ty właśnie wykazałeś, że dla Ciebie główną wartością jest na sama zawartość, tylko reklamowa otoczka, która rządzi się swoimi prawami. Dzięki takim ludziom doskonałe Dark City Proyasa okazało się klapą...
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 00:44:12
Miało być durną promo - nie dumną, sorry.
-
Gość: Sokol, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/29 00:47:11
@wypisany: jezeli Bullet ma szanse w 95% zanudzic Cie na smierc to chyba wysle Ci swoja kopie. Argumentacja na poziomie babc spod kosciola, ktore protestuja przeciwko wyswietlaniem jakiegos obrazoborczego filmu, o ktorym dowiedzialy sie z radia maryja. Mylisz okreslenie kultury Pulp z filmem Pulp Fiction - Tarantino :) Masakra jakas. Jezeli Koterski bedzie krecil Dzien Swira 2 to powinienes ruszyc na casting.
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 00:47:33
Poza tym, o ile sobie przypominam, całym marketingiem zarządzał Epic, a nie PCF.
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 00:48:30
Do sokoła. No lepiej bym tego nie ujął. Dokładnie tak jak mówisz!
-
wypisany
2011/03/29 00:57:58
@sokół
To nie ja mylę te pojęcia, tylko Adrian Chmielarz porównał BS do Pulp Fiction przynajmniej dwukrotnie. Co do wysyłania kopii, to proszę bardzo. Obiecuję, że oddam, bo do niczego mi ta gra nie jest potrzebna.

@zainteresowany
Tak, to zdecydowanie ja jestem tym, który uprawia "zbędną ekwilibrystykę słowną". Czy ja napisałem gdziekolwiek, że materiały marketingowe to dla mnie jedyna wartość i jedyna wyrocznia? Poza tym, trafiła mi się rzadka okazja porozmawiania z samym Adrianem Chmielarzem, który ani razu nie wspomniał o tym, że materiały promocyjne kładą nacisk nie tam, gdzie trzeba. Wręcz przeciwnie, większość jego wypowiedzi w tym temacie (nie tylko na tym blogu) sprowadza się do "W BS się bluzga i w Pulp Fiction też bluzgają". Bądźcie tak mili i zacznijcie odnosić się do całego dyskursu, a nie tylko do wybranych wycinków. Inaczej będziemy musieli drastycznie zakończyć tę dyskusję, a po co?
-
Gość: Adrian Chmielarz, 212.180.202.*
2011/03/29 01:04:28
To zdaje się, będzie mój ostatni komentarz, bo @wypisany rozkręca się niestety w niedobrą stronę, w skrócie rzecz biorąc dość nieprzyjemną.

1) Co ma to z czymkolwiek wspólnego? Co ma Twoje piracenie czy nie wspólnego z tym, o czym rozmawiamy? Pisałem, że "Nie mam problemu z tym, że nie chce Ci się w BS grać, wolna wola itp." i tego się trzymajmy. Mówiłem jeno o tym, że gra nie jest o fiutach, i zdroworozsądkową zasadą jest powstrzymanie się od mocnych, jednoznacznych opinii, jeśli się w grę nie grało, filmu nie widziało, itp. Ale whatever, jeśli Ci te fiuty przesłaniają widok, cool - gry nie kupuj, i już.

2) "zatem BS to nie Pulp Fiction, BS to Rambo" - to się kolega wykazuje nieznajomością tematu, bo akurat Rambo to był film o czymś (los amerykańskich żołnierzy po wojnie w Wietnamie, ich narodowa trauma, itd.) a Pulp Fiction jest absolutnie o niczym (chociaż jest, oczywiście, genialną rozrywką). Poza tym abstrahując od tego co jest o czym, pisanie, że "nie jesteś Tarantino, a Painkiller to nie Rezerwowe Psy" oznacza tyle, że nie rozumiesz czym jest paralela, ale trudno, nie każdy musi.

3) To dwie różne rzeczy: narodowość gry (która mnie nie rusza, bo gry ją ukrywają, np. jestem przekonany, że 95% graczy Mafii nie wie, że ta jest z Czech) a narodowe cechy recenzentów czy komentatorów. Nie ma lepszego filmu, który to opisuje, niż Dzień Świra. Myślę, że świetnie byś się w nim odnalazł.

4) I właśnie a propos cech narodowych i Dnia Świra... Oto zestaw wyrażeń z Twojego tylko jednego, ostatniego komentarza: "95% szans na zanudzenie mnie na śmierć", "idiotycznej wojny zaczętej przez Cliffa", "pism, które już wielokrotnie ośmieszały się, dając śmiesznie wysokie oceny", "rodzaj megalomanii", "pijarowski bełkot", "w Europie ten gość nie istnieje", "PR Bullestorma był jedną wielką porażką". I Ty masz do mnie pretensje o (wyimaginowane) słabości charakteru? Gratuluję samopoczucia, choć przy takiej dozie frustracji i agresji chyba jednak nie jest ono najlepsze.

Myślę, że co mieliśmy sobie do powiedzenia, już powiedzieliśmy, także żeby nie było, daj sobie upust jeszcze jednym komentarzem/odpowiedzią i na tym zakończmy.
-
Gość: Sokol, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/29 01:24:34
@wypisany:
O takie "Pulp Fiction" chodzilo:
en.wikipedia.org/wiki/Pulp_magazine
en.wikipedia.org/wiki/Planet_Stories

Nie kumam po co chcesz grac w gre, o ktorej masz juz doglebnie wyrobione zdanie. Jeszcze domagasz sie od autora darmowej kopii?? Ja zaraz napisze do Grossa zeby mi przyslal "Zlote zniwa" - bo chce zmarnowac pare godzin i utwierdzic sie w przekonaniu sie jaki to badziew. Szkoda czasu. Czlowiek powinien zajmowac sie rzeczami, ktore go pasjonuja i sprawiaja mu przyjemnosc. Probujesz uskuteczniac tu dyskusje, ale zastanow sie czy dyskutujesz o slabej kampanii i sprzedazy czy o slabej grze? Bo coraz czesciej piszesz o samej grze, w ktora paradoksalnie nie grales. Troche jak taki Tony Halik co to caly swiat zjechal w szerz i wzdluz na Travel Channel ;)
-
wypisany
2011/03/29 10:42:21
@Adrian Chmielarz
Nie ma to, jak obrazić się na styl wypowiedzi, zamiast odpowiedzieć na główne wątki dyskusji. Ale skoro to faktycznie ma być ostatni post (i, biorąc pod uwagę Twoje nastawienie do mnie, faktycznie ta rozmowa jawi mi się jako strata czasu), to chociaż pozamykam co się da.

1) Fiuty nie przesłaniają mi widoku. To Wy, razem z Epic'iem, uznaliście, że ta gra jest przede wszystkim opowieścią o "Premium dickheads from motherfucktown" i o tę Waszą opinię się opieram. Ale, żeby nie było wątpliowości - jeśli kiedyś będę miał okazję zagrać w BS, to to zrobię i wyrobię sobie jednoznaczną opinię na jego temat. Póki co, opieram swoje NASTAWIENIE o wypowiedzi Twoje i Cliffa.

2) Oczywiście, że Rambo ma więcej treści. A wiesz, co ma jeszcze więcej fabuły, niż Rambo? Moda na sukces. Pulp Fiction opowiadało bardzo złożoną historię o otaczającym nas świecie za pomocą formy, nie fabuły. Jean Luc Godard kręcił filmy z jeszcze mniejszą zawartością fabuły, a jakoś nikt nie próbuje umniejszyć jego zasług z tego tytułu. Ale wróćmy do Pulp Fiction, które jest filmem autorskim i było zjawiskiem przełomowym, jako że był to film postmodernistyczny pełną gębą i przed nim (w obrębie kultury popularnej) nie pojawił się ani jeden tytuł tak napakowany cytatami i mrugnięciami do widza. No chyba, że od początku chodziło Ci o to, że Fulp Fiction to po prostu "fajna rozrywka". W takim razie już wszystko rozumiem i zamykam temat.

3) Tu odpowiem krótko - pierwsze zdanie Twojego pierwszego komentarza powiedziało bardzo dużo na temat tego, jak będzie wyglądała dyskusja i jakie będą Twoje reakcje na krytykę. Nie myliłem się.

4) "95% szans na zanudzenie mnie na śmierć" - Painkiller mnie nudzi, a Skillshoty nie są tym, czego szukam. Przepraszam.
"idiotycznej wojny zaczętej przez Cliffa" - Tak, z mojego punktu widzenia, zachowanie Cliffa było zupełnie idiotyczne. Nie "nierozsądne", ani nawet "głupie". Idiotyczne, bo nie antagonizuje się użytkowników platformy, na którą planuje się wydanie gry. Dałem Ci szansę przedstawienia Twojej opinii, postanowiłeś to olać, Twoja sprawa.
"pism, które już wielokrotnie ośmieszały się, dając śmiesznie wysokie oceny" - Metascore Black Ops (PS3) - 88, User Score - 5,8. Metascore Dragon Age 2 (X360) - 79, User Score - 4,4. Bayonetta (X360) Metascore - 90, User Score - 7,6. Mam wymieniać dalej, czy już wiesz o co chodzi? Po co komu "szanowane czasopisma", skoro ich opinie nie pokrywają się z punktem widzenia graczy? Kto tu jest dla kogo, może mi powiesz?
"w Europie ten gość nie istnieje" - zabrzmiało to dość ostro, ale chodziło mi wyłącznie o to, że w Europie Cliff nie jest żadną gwiazdą, większość graczy kojarzy jego gry, ale nie jego nazwisko. Jak jest w USA, nie mam najmniejszego pojęcia.
"PR Bullestorma był jedną wielką porażką" - już ustaliliśmy, że pomyliłem pojęcia i chodziło mi o marketing BS, który porażką był. Powtarzam, spam to nie marketing. A wyniki sprzedaży BS, które powoli zaczynają osiągać poziom "zadowalający" zdają się tę opinię potwierdzać.
Oczywiście można było odpowiedzieć na tę krytykę i zarzuty, ale można też było obrazić się na formę i uniknąć jakiejkolwiek dyskusji. Zrobiłeś, co chciałeś.

5) Mimo wszystko miło było z Tobą porozmawiać, bo to zawsze przyjemniej rozwiać wątpliwości u samego źródła. Jak już wspominałem, PCF nie robi gier dla mnie i nigdy nie traktowałem tego jako wady. Jestem jednak graczem i zależy mi na tym, żeby nasza branża miała się coraz lepiej i ze względu na tę troskę w ogóle wypowiadam się w temacie Bulletstorma. Jak było z hasłem "nienawidzę pecetów", nie dowiemy się już nigdy, zostało słowo przeciwko słowu. Ale oficjalne stanowisko, to coś zupełnie innego. Miałeś mnóstwo czasu na sprostowanie lub złagodzenie wypowiedzi Cliffa, postanowiłeś tego nie robić. Oczywiście nikt nie zabroni Waszej firmie tworzenia gier "dla fanów tego typu rozrywki, a inni nie się od***ą", tylko że takie podejście nie należy do najzdrowszych i tyle. Ale to tylko moja opinia.

Pozdrawiam
-
wypisany
2011/03/29 10:46:49
@Sokol
"O takie "Pulp Fiction" chodzilo:"
Nie, nie o takie. Adrian Chmielarz od samego początku porównywał BS do filmu Tarantino. Odsyłam do punktu 2. poprzedniego posta. Jeśli nie zaczniecie odnosić się do całości dyskusji, to ją skończymy, bo nie mam zamiaru tłumaczyć się z urywkowych wypowiedzi wyrwanych z kontekstu.

"Nie kumam po co chcesz grac w gre, o ktorej masz juz doglebnie wyrobione zdanie. Jeszcze domagasz sie od autora darmowej kopii??"
Nie mam wyrobionego zdania o Bulletstorm. Przez cały czas opieram się o cytaty z Chmielarza, Bleszinksiego i materiałów promocyjnych. Odsyłam do punktu 1.
-
Gość: Testing...
2011/03/29 12:19:24
Pardon, testing, bo mam problemy z siecią.
-
Gość: Bzyk
2011/03/29 12:39:54
Wczoraj tylko rzuciłem okiem, dziś przeczytałem całą dyskusję. Ktoś nawet o mnie zahaczył i jest mi bardzo miło, ale nie będę wskazywał, gdzie. W każdym razie dziękuję za pamięć. Przypuszczam, że jeden z rozmówców jest moim byłym studentem.

Ale ad rem - nie chcę ani pisać elaboratów, ani dywagować, więc krótko. Adrian odwołał się do Dnia Świra i ten tytuł jest chyba najlepszym pierwowzorem tego, co tu się dzieje. Nie widzę nic poza zwykłą zawiścią. "Nie grałem, nie obchodzi mnie, ale wiem, że to jest be". What the hell??? Jakie więc są podstawy tak złej opinii? Słaby marketing? No zaraz, pan krytyk powiedział, że nie o marketing mu chodzi...

OK, mógłbym tak pastwić się nad dziurami w rozumowaniu bez końca, ale szkoda mi czasu. Konkluzja jest taka. Chmielarz zapowiedział przebój. Gra wyszła i - niespodzianka! - okazała się przebojem! Jest to zarazem jedna z nielicznych gier, o której chętnie piszą media pozabranżowe - nawet te głównego nurtu jak Gazeta Prawna. Gra stała się cyberkulturowym fenomenem. Nie powiem, czy jest dobra, czy zła - ja też nie grałem. Ale skoro jeszcze nie grałem, to ani nie będę chwalił, ani ganił, za to przyjrzę się jej z socjologicznego punktu widzenia. A widzę hit, który popularnością wykroczył poza branżę. Który - dodatkowo - do skostniałej branży wprowadził klimat pulpowy i który pokazał, że Polak potrafi coś robić na światowym poziomie. Wedle opinii graczy ta gra nie jest dobra jak na polską produkcję. Ona jest dobra ogólnie. Ale, jak mówiłem, sam jej nie ocenię, bo jeszcze nie grałem. W każdym razie Adrianowi dedykuję starą piosenkę Lady Pank:

Wczoraj skoczyłem, miałem skrzydła jak ptak
Raz jeden w życiu każdy chyba to czuł
Ktoś nagle krzyknął: "Tak to każdy by chciał!"
Coś pochwyciło i ściągnęło mnie w dół

Tak więc, Amigo, 20-30 lat temu nie było w tym kraju inaczej. Taka mentalność. To bardzo religijny kraj, if you know what I mean...

Reasumując - widzę tu atak ad personam. Chmielarzowi się udało, więc trzeba go zgnoić. I nie będzie się szmaciarz wypowiadał w telewizji, jak gdyby się znał - bo to, że jest on fundamentem branży gier w Polsce, nie ma żadnego znaczenia. My wiemy lepiej, że każdy, kto wyjdzie przed szereg, powinien dostać liścia (wybaczcie kolokwializmy, ale nie piszę tu pracy naukowej, więc...).

I jeszcze jedno: "Painkiller mnie nudzi, a Skillshoty nie są tym, czego szukam". OK, de gustibus non est disputandum. Ja nie lubię flaków i nie jem mięsa, ale nie próbuję wszystkim mięsożercom wkoło wmawiać, że żrą gówno. Masz prawo opiniować Painkillera, masz prawo nie grać w BS, ale w takim razie nie sil się na pseudoobiektywną krytykę, bo widać wyraźnie, że nie chodzi tu o nic więcej, jak tylko pognębienie gościa, któremu powiodło się lepiej niż nam. Typowo polska przywara.
-
mpiwo
2011/03/29 13:53:48
No to ja w takim razie wezmę w obronę wypisanego, bo tu z kolei atakuje się jego. Rozumiem, że można znaleźć dużo dziur w jego rozumowaniu i generalnie po zdaniu "nie grałem, ale..." powinno się tę dyskusję urwać, ale też bez przesady.

Oskarżanie o zawiść i porównywanie do "Dnia świra" jest IMHO równie polskie, co gnębienie osób, "którym powiodło się lepiej niż nam". A później można napisać "typowo polska przywara", jakby każdą dyskusję, nawet na temat gier, trzeba było sprowadzać do istoty polskości i obrażania swojego kolegi Polaka.

Ja raczej widzę problem w czymś innym. Problem leży w tym, że przez brak prawdziwych danych do analizy (budżet, koszt marketingu, sprzedaż) nie jesteśmy tak naprawdę w stanie stwierdzić, która gra się zwróciła, czy oraz ile zarobiła. Przykład? Pierwszy z brzegu temat związany ze sprzedażą gier i opłacalnością, czyli Enslaved: Odyssey to the West.

Po pół roku gra sprzedała 460 000 egzemplarzy, co uznaliśmy (my, czyli portale i pisma zajmujące się grami), że jest to porażka, mimo tego, że firma nie informowała na temat klapy, nieopłacalności, etc. Samo Namco Bandai podaje za to informację, że możliwa jest druga część gry.

Wniosek? Może gra nie sprzedała się aż tak źle, jak podejrzewaliśmy, może się zwróciła, dobrze została oceniona. Może druga część ma większe szanse, bo już jest podstawa do rozbudowy marki.

Dlatego też pierwszy problem widzę raczej w podejściu do danych, bezpodstawnych analizach i udawaniu ekspertów.

Drugi problem jest już zupełnie inny. Mianowicie, wszyscy polscy gracze (a więc też i osoby piszące o grach za pieniądze) czekają na ogromny, wielki, polski hit, który mocno pokaże, jaki to polski gamedev nie jest zajebisty. Nie ma się co oszukiwać co do Wiedźmina, który jest świetną, rozbudowaną grą, która się wybija nawet na rynku zachodnim, ale to wciąż jest hardcorowy RPG na PC. Wciąż czekamy na tytuł main mainstreamowy z main mainstreamowego gatunku, jakim są w tej chwili strzelanki.

Dlatego też pieniądze, które zainwestowało EA w marketing, zapowiedzi, wywiady, pewność siebie twórców zaowocowały przekonaniem, że ta gra sprzeda się znakomicie, pobije wszystko inne i w ogóle wszechświat będzie bił pokłony. A że nie mamy danych na temat tego, gdzie leży prób opłacalności to wzięliśmy sobie dane z marzeń, czyli Bulletstorm zagrozi pozycji Call of Duty (czy tam Halo).

Tak się nie stało, gra sprzedaje się dobrze, zbiera dobre oceny, ludziom się podoba, nie ma dokładnych danych, ale my CHCEMY JUŻ TERAZ WIEDZIEĆ, PRZECIEŻ TYLE CZEKALIŚMY NA TĘ GRĘ. Nie chcemy czekać pół roku na ogłoszenie prac nad drugą częścią.

A swoją drogą zupełnie innym tematem są wypowiedzi w stylu "sprzedaż poniżej 2 milionów będzie dla mnie osobistą porażką". Można później argumentować, że tu chodzi o rzeczywisty sens zwrotu "osobista porażka", ale kiedy jest się postrzeganym jako szefo studia, jako twarz firmy, etc, to należy się również spodziewać tego, że nie tylko media będą upraszczać takie wypowiedzi w poszukiwaniu sensacyjnego nagłówka, ale i ludzie mogą sobie to w głowie niekoniecznie po naszej myśli to ułożyć.

-
Gość: Bzyk
2011/03/29 14:12:01
Powiem tak - cała ta dyskusja nie ma sensu. Przeczytaj pierwszy akapit pierwszego komentarza. PRZECZYTAJ UWAŻNIE, ZE ZROZUMIENIEM. Jest to zwykły, niewybredny paszkwil. Nie wiem, co w tym akapicie można brać w obronę, bo, jak wspomniałem, mamy tu argumentum ad personam - czyli najgorszy, najbardziej prymitywny zabieg w retoryce i erystyce.
-
mpiwo
2011/03/29 14:24:09
Nie biorę w obronę tego nastawienia (krytykowanie czegoś, czego się nie zna, na czym się nie zna). Chciałem tylko przedstawić skąd takie coś się mogło wziąć, bo nie wierzę właśnie w te polskie "zawistne ataki na ludzi, którzy zrobili karierę".

Wypisany nie jest dla mnie osobą anonimową i z tego też powodu może próbuję analizować jego postawę, ale jego wpisy są radykalną wersją takiego łagodnego szmeru "zawodu", który przetoczył się również przez polskie media growe. Zresztą taka retoryka nie jest dla mnie szokująca - jeśli chodzi o argumentację to jest standard na polskich forach growych (i nie tylko).

Chodzi mi raczej o co innego. W momencie, w którym ktoś wyrasta na szefa studia z twarzą, a tak się stało z Adrianem Chmielarzem, trzeba liczyć się z tym, że ludzie będą Twoje wypowiedzi traktować jako stanowisko tegoż studia. Stąd ta krytyka braku skromności, IMHO.

Za to muszę przyznać jedno, argumenty na temat skromności twórców Wiedźmina oraz Two Worlds są całkowicie nietrafione. Pierwsi przedstawiają się jak zbawcy gatunku, a drudzy (podobno, nie wiem na 100%) przekazują nieprawdziwe informacje na temat sprzedaży Two Worlds 2.

Zresztą proszę mi pokazać skromnego developera, którego gra odniosła sukces.
-
Gość: Bzyk
2011/03/29 14:46:17
Ale jakiego braku skromności??? Dlaczego każdy zacietrzewiony krytykant myli pewność siebie z brakiem skromności?

A nawet jeśli Chmielarz jest nieskromny, to w czym problem? Nieskromność bywa formą autopromocji (choćby przy pisaniu listów motywacyjnych), a Chmielarz ma prawo uważać się za autorytet. Oglądałem tego faceta już w 1987 roku, gdy trzaskał z palca gry na ZX Spectrum. Obserwowałem, jak na przekór wszystkiemu założył firmę i dalej tyrał w domu nad kolejnymi grami. Patrzyłem, jak się rozwija, jak sięga naprawdę wysoko. Czy taki rozwój to powód, by na faceta pluć?

Ktoś tu mówił o Małyszu. Raz czy dwa Małyszowi powiał wiatr w oczy i nie skoczył chłop tak daleko, jak wszyscy chcieliśmy, i zaraz zaczęło się obrzucanie człowieka błotem. Aż sam Kukiz stanął w obronie, pisząc na ten temat mocną w wymowie piosenkę. Podczas ostatniego konkursu w swojej historii Małysz był trzeci i zajął miejsce na podium. Ja się cieszyłem jak głupi do sera, ale widzę, że powinienem raczej powiedzieć - ty szmato, miałeś być pierwszy, strzelałeś przechwałkami, a jesteś na szarym końcu... No i to jest właśnie ta polska mentalność.

Zamiast cieszyć się, że polski przemysł growy ma takich wizjonerów jak Chmielarz, i takich geniuszy biznesu jak Tymiński, wszyscy wieszają psy, na czym i na kim tylko się da. Jeśli to nie jest zawiść, to ja jestem Iwona, księżniczka Burgunda.
-
mpiwo
2011/03/29 14:52:28
"Dlaczego każdy zacietrzewiony krytykant myli pewność siebie z brakiem skromności?"

Nie wiem dlaczego. Wiem za to, że jak się mówi "poniżej 2 milionów to będzie dla mnie porażka" to czyta się "2 miliony albo śmierć". I jak nie ma tych 2 milionów, to stąd powstają takie wypowiedzi.

Fajny byłby świat, w którym jest inaczej. Ba, nawet warto o niego walczyć (zabrzmiało to zbyt górnolotnie, ale co tam). Ale skoro już wdajemy się w dyskusje, to może lepiej postarać się zrozumieć, skąd bierze się takie nastawienie, a nie tylko "bo to ta polska zawiść".

A Wypisany mógłby sobie dać na luz w tym temacie :) O wiele bardziej interesuje mnie raczej kwestia samej sprzedaży i tego, jak działają te mechanizmy rynkowe.
-
mpiwo
2011/03/29 14:54:54
Zresztą pisanie w tym stylu

"Konkluzja jest taka. Chmielarz zapowiedział przebój. Gra wyszła i - niespodzianka! - okazała się przebojem! Jest to zarazem jedna z nielicznych gier, o której chętnie piszą media pozabranżowe - nawet te głównego nurtu jak Gazeta Prawna. Gra stała się cyberkulturowym fenomenem."

To też gruba przesada. Co to znaczy "cyberkulturowy fenomen"? Co to znaczy "przebój", skoro sam Chmielarz pisze, że powstrzymajmy się oceną sprzedaży do końca life cycle.

Z jednej strony mamy bezpodstawną krytykę, z drugiej ogłaszanie czegoś kultowym tylko dlatego, że napisała o tym Gazeta Prawna i że jest polskie. Może przydałoby się odrobinkę dystansu z jednej strony (Bzyk), a z drugiej mniej zacietrzewienia (Wypisany) i więcej ciekawości.
-
Gość: smichu, 195.94.210.*
2011/03/29 15:02:43
@Bzyku: Jeśli jesteś wykładowcą na jakiejś uczelni, to szczerze współczuję Twoim studentom. Z drugiej strony specjalnie zdziwiony nie jestem, wszak od dawien dawna wiadomo, że poziom instytucji edukacyjnych w tym kraju oraz samej kadry jest często na żenującym poziomie. Nie wspominam nawet o tych pseudo-uczelniach "growych", bo to już w ogóle wyciskarka pieniędzy i chyba tylko osoba maksymalnie naiwna, albo totalny idiota idzie na kierunek "tworzenie gier komputerowych", w dodatku prowadzony przez ludzi, którzy niczego sensownego nie wydali i mogliby wykładać co najwyżej przedmiot "jak nie robić gier".

Ale do meritum. Bzyk atakuje tutaj jednego z dysputantów ad personam i przy tym tamtemu zarzuca dokładnie to samo odnośnie Chmielarza. "Wypisany" nie grał w Bulletstorma, ale wytknął grze kilka całkiem sensownych minusów. Nie będę oceniał pobudek tego osobnika, bo owszem, Polacy uwielbiają narzekać i pluć na tych, którym się udało. Ja Bulletstorma przeszedłem i gra szczerze mnie zawiodła, choć nie jest zła. Ale o sukcesie też mówić nie można. 800 tysięcy na 3 platformy, to nie jest sukces, chyba że sukces mierzymy oddźwiękiem medialnym, tak jak "Pan wykładowca", ale takie podejście jest całkowicie niepoważne. Milion opchniętych sztuk przy budżecie rzędu 60-80 milionów (a o takim się mówi), to żaden sukces. Sukces, to by był dla Crap Interactive, które robi gry psim swędem i gdzie kultura organizacyjna firmy jest jaka jest - żeby nie wchodzić w szczegóły firmy byłego polskiego potentata porno, który teraz woli surowe rybki.

Wracając do kwestii. Trzymam kciuki za chłopaków z PCF i sądzę, że może jakimś cudem się doturlają do tych 2 baniek. Niemniej jednak Bulletstorm ma kilka poważnych minósów, które nie są winą polskiej ekipy, ale raczej filozofii "Cliffiego". A minusy te to: 1) gra jest za krótka, 2) brak porządnego multi, 3) schematyczność (łańcuch, kop, strzał), 4) archaiczność rozgrywki, 5) użycie jednak zacofanego silnika (w stosunku do konkurencji). Ten tytuł idealnie nadawał się do porządnego, odstresowującego i widowiskowego multiplayera. Singiel pęka w ok. 6-7 godzin, replayability jest żadne. Co robi większość graczy? Rzuca swój egzemplarz gry na rynek wtórny. Nie ma powodu, żeby trzymać Bulletstorma na półce, nie ma powodu, by do niego wracać, rozgrywka jest zbyt schematyczna, nie ma rozgrywek sieciowych z prawdziwego zdarzenia. Tylko tyle i aż tyle. Mam nadzieję, że pojawi się sequel i "Cliffy" do tego czasu zmądrzeje i dojdzie zarówno tryb multi, jak i co-op.

I panowie - więcej spierania się na argumenty, niż jechania po sobie.
-
Gość: smichu, 195.94.210.*
2011/03/29 15:06:09
Oczywiście "minusów" - tak to jest jak się szybko pisze i potem tego nie czyta - bo zaraz mi ktoś wyskoczy z tekstem, że nie mam racji, bo posadziłem byka, tak jak pisano w stosunku do autora tego artykułu.
-
Gość: Bzyk
2011/03/29 15:44:40
Pardon, bo nie zrozumiałem. Czego współczujesz moim studentom? Że jako osoba prywatna, podpisana nickiem, stanąłem w obronie Chmielarza? Czy tego, że używam tu, również prywatnie, języka kolokwialnego typowego dla dyskusji internetowych?

Napisałem już - mogłeś to przeoczyć - że nie będę tu pisał elaboratów, a także przepraszam za kolokwializmy, wszak nie piszę tu pracy naukowej. Poza tym, czekaj, niech spojrzę - czy ja napisałem, że prowadzę zajęcia na studiach "growych"? To jakaś potężna nadinterpretacja.

Co do mojego poziomu jako nauczyciela proszę się nie wypowiadać, bo nie sądzę, byś uczęszczał na moje zajęcia. Ale widzę, że tu taka moda krytykować to, czego się nie widziało i nie słyszało. A moja krytyka dotyczy pewnych tendencji, a nie osoby samego "wpisanego". On tylko jest przykładem szerszego problemu natury socjologicznej. Nie widzę też żadnych moich argumentów ad personam. Czy napisałem, że mój rozmówca jest cienki w uszach, głupi, niedouczony czy się kompromituje??? Nie przypominam sobie... Może warto, byś zapoznał się z definicją "argumentum ad personam"...

Powiadasz, że kolega "wypisany" skrytykował grę (czyli nie Chmielarza, tylko grę). PONOWNIE odsyłam do pierwszego akapitu pierwszego komentarza:

"narażasz się na ośmieszenie"
"Pan Chmielarz wygląda teraz naprawdę głupio"
"człowiek, który "poniósł osobistą porażkę" na oczach całej branży"
"może śmiało powiedzieć o sobie, że ośmieszył się na skalę epicką"
"sodówa uderzyła do głowy"

Zaprawdę, to dopiero jest poziom, o jakim prymitywny nauczyciel akademicki może tylko marzyć...
-
Gość: Bzyk
2011/03/29 15:47:08
Poza tym przepraszam - można nie lubić City, ale jeśli piszemy o tej firmie, piszmy "City", a nie "crap". Trochę szacunku i mniej wyzwisk...
-
mpiwo
2011/03/29 15:47:51
"wszak od dawien dawna wiadomo, że poziom instytucji edukacyjnych w tym kraju oraz samej kadry jest często na żenującym poziomie"
To było głupie i niepotrzebne.
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 16:12:24
Anyway - z mojej strony EOT. Nie mogę brać udziału w dyskusji na temat samego BS, bo po prostu ten tytuł jeszcze w moje ręce nie trafił. A odpowiadając na podwórkowe odzywki i tanie paszkwile, daję tylko dowód własnym słabościom. Pozdrawiam - wszystkich bez wyjątku. :)
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 16:15:20
Tzn. kopię mam - jak wspomniałem, kupiłem na legalu, ale grałem tylko w demo i ono mnie rozłożyło na łopatki, bo moim zdaniem było świetne! Ale o całej grze się nie wypowiem, bo zaraz mi ktoś zarzuci, że nie wiej, jaki kwas jest w piątej misji.
-
mpiwo
2011/03/29 16:16:20
Czyli jestem tu jedyną osobą oprócz autora tekstu, która grała w Bulletstorma? Tak wspieracie polskie gry, że nawet ich nie kupujecie?

(pana Chmielarza nie liczę, gra jest tak zabugowana, że widać od razu, że w nią nie grał nawet raz)

((to jest dżołk oczywiście))
-
Gość: Bzyk
2011/03/29 16:19:45
Ożesz, Panie Zainteresowany! Teraz Cię chyba poznaję po stylu! :))) Klaudiusz? Zajęcia z pierwszego roku? Eeee, a już myślałem, że ktoś obcy odniósł się do mojej pracy, draniu. :) Coś kręcisz z tym BS. Pisałeś, że kupiłeś grę. Nie czasem w sklepie torrentz.com? ;) I co to za terazpsy.pl?

Co do reszty wypowiedzi, zgadzam się - nie ma sensu brać udziału w pyskówkach. I wracam do swojej prośby - nie obrażajcie ani Chmielarza, Ani Tymińskiego, ani kogokolwiek innego, bo takiego zachowania się nie usprawiedliwia niczym - chyba że wspomnianą zawiścią...
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 16:23:18
A właśnie że nie Klaudiusz, Panie Bzyk. Tylko jego braciak. :) BSa Klaudiusz naprawdę kupił, tyle że ja się do konsoli dopchać nie mogę i u kumpla w demo śmigałem. Wczoraj tu razem siedzieliśmy i pisaliśmy, a dziś mam wolnego kompa, bo Klaudek w pracy. A z tym adresem przy nicku nie wiem - pewnie ta strona ma to samo IP co ja. Osiedlowy Internet i wszystko jasne...
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/29 16:25:52
No w każdym razie wczoraj już daliśmy na luz, a dziś patrzę, że po nas pojechano. Nie chcę dalej się tu pastwić, bo Klaudek w tym lepszy jest. Powtarzam więc EOT. I pozdrowienia dla ekipy - dla Smarta, Kuby od 3D i całej reszty!
-
Gość: Bzyk
2011/03/29 16:30:37
@Mpiwo. Do mnie BulletStorm idzie pocztą. Spokojnie, pogram i napiszę. Oczywiście na PC, bo konsol nie lubię. Ale jakoś nie czuje się przez autora BS obrażony tym, że wytknął pecetom (a nie pecetowcom!) oczywiste błędy...

@zainteresowany - OK. Pozdro dla Klaudiusza.
-
Gość: smichu, 195.94.210.*
2011/03/29 16:52:20
@Bzyk:

Czy pisałem coś o kolokwializmach, tudzież wypowiedziałem się na temat Twoich zajęć? W ten sposób mamy kolejną rzecz, której mogę się doczepić i się doczepię, bo jako wykładowca powinieneś świecić przykładem i czytać tekst ze zrozumieniem. Nie wypowiadałem się na temat Twojego poziomu nauczania, nie pisałem też o kolokwializmach. Więcej - nie wiem kim jesteś, nie mam pojęcia czego uczysz. Napisałem generalnie o kadrze akademickiej i poziomie większości polskich uczelni - sam przebrnąłem przez kilka uniwersytetów, więc piszę to z własnego doświadczenia - poziom edukacji jest w Polsce marny (skończyłem kilka kierunków i tylko MBA było coś warte), a gros wykładowców na państwowych uczelniach skrajnie niekompetentna.

To co natomiast nie spodobało mi się w Twojej wypowiedzi, to to, co pisałem wcześniej. Zarzucasz komuś ataki ad personam, a sam robisz dokładnie to samo. Co więcej uznałeś się chyba za jakąś wyrocznię odnośnie rynku gier, bo już odgórnie zdecydowałeś, że Bulletstorm to sukces, a gość zaatakował Chmielarza, bo mu zazdrości i jest typowym "Polaczkiem" (to nie cytat, tylko streszczenie Twojego wywodu). Czy tego rodzaju wypowiedzi są godne wykładowcy? Wolałbym jednak nie studiować u kogoś, kto zdanie sobie wyrabia nie na faktach, tylko swoich własnych przypuszczeniach. Pachnie mi to PiSem.

Jeśli natomiast chodzi o przytoczone przez Ciebie cytaty. Owszem, są bez wątpienia na swój sposób obraźliwe i niczego nie wnoszą do dyskusji. Ale oprócz tego było kilka sensownych argumentów.

W ogóle cała ta dysputa nie jest merytoryczna. Wymieniłem bodaj 5 powodów, dla których moim zdaniem Bulletstorm zawiódł, a w przeciwieństwie do większości tutaj obecnych ja tę grę przeszedłem. Nikt się do tego nie odniósł.

I jednak wolałbym, żeby nikt nie ferował z góry wyroków, czy mamy tutaj do czynienia z porażką, czy sukcesem. To może wiedzieć tylko Pan Chmielarz, który najlepiej wie jaki miał budżet i ile sztuk gry musiał sprzedać, żeby wyjść na zero, bądź na tym zarobić. Można co najwyżej domniemywać, że w kontekście podawanych liczb wyszło średnio, ale to dalej są tylko domniemania.

A co do poziomu rozgrywki, to proponuję wszystkim zaliczyć grę i dopiero wtedy się na jej temat wypowiadać.

Pozdrawiam.
-
Gość: Bzyk
2011/03/29 17:04:49
Po pierwsze, to zbyt mocna nadinterpretacja moich słów. Żeby nie powiedzieć, że manipulacja. Ale OK, można uznać, że ja się czepiam, a Koterski to w ogóle szuja, bo zamiast całować orła białego w dupę, ma czelność krytykować ten wielki i mężny naród... ;)

Po drugie, nie wiem, kto tu ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Nie napisałem, że czepiasz się moich kolokwializmów, tylko ZAPYTAŁEM, czy może chodzi właśnie o to. Nota bene nadal nie wiem, z jakiego to powodu cierpią moi studenci.

Po trzecie - powtarzam - wypowiadam się tu jako osoba prywatna, a nie jako nauczyciel akademicki. Marcin Meller, kiedy skrytykował publicznie PO, uczynił to jako osoba prywatna, jako wyborca, a nie jako dziennikarz TVN czy naczelny Playboya. To, że prowadząc zajęcia, muszę być trzeźwy, nie oznacza, że po zajęciach nie mogę się napić. I analogicznie sytuacja przedstawia się z niniejszą dyskusją.

Po czwarte - i tu również powtarzam - krytykowałem tendencje, nie człowieka. Nie jest to więc argumentum ad personam. Nie przypominam sobie, bym koledze "wypisanemu" bezpośrednio zarzucał, że się ośmieszył, że zaliczył "epic fail" i w ogóle. A nawet gdybym tak zrobił, byłaby to klasyczna zasada gry kartami przeciwnika. Rzecz w erystyce dozwolona.

Co do ostatniego Twojego zdania - zgadzam się z Tobą całkowicie! :) PEACE!
-
mpiwo
2011/03/29 17:54:18
To dopiero Polska A.D. 2011: najpierw wylewanie morza kaki, potem przytulanie :)
-
Gość: Bzyk
2011/03/29 19:16:53
E tam przytulanie. Ganię, kiedy jest za co, i chwalę, kiedy jest za co. Nie potępiam wszystkiego, jak leci.

Póki co przebojem ostatniej dyskusji jest rozdwojenie jaźni mojego rozmówcy. ;)

"Jeśli jesteś wykładowcą na jakiejś uczelni, to szczerze współczuję Twoim studentom. Z drugiej strony specjalnie zdziwiony nie jestem, wszak od dawien dawna wiadomo, że poziom instytucji edukacyjnych w tym kraju oraz samej kadry jest często na żenującym poziomie".

a następnie:

"Nie wypowiadałem się na temat Twojego poziomu nauczania. (...) Napisałem generalnie o kadrze akademickiej i poziomie większości polskich uczelni".

I ten pan twierdzi, że to ja się czepiam ludzi. :) A wszystko dlatego, że nieopatrznie rzuciłem w jednym zdaniu, że podejrzewam, iż którymś z rozmówców jest mój student (co zresztą się potwierdziło).

Ja też chyba spasuję, bo po prostu tracę tu czas. Miłego wieczoru. :D
-
mpiwo
2011/03/29 19:20:57
"Ja też chyba spasuję, bo po prostu tracę tu czas. Miłego wieczoru. :D"

Dlaczego, przynajmniej coś się dzieję. Nawet w programie z kolegami podyskutowaliśmy na ten temat. Ukaże się jutro.

Zresztą ciągle nie mam informacji, po które tu trafiłem: Czy Bulletstorm jak dotychczas się zwrócił i czy będzie druga część :)
-
wypisany
2011/03/29 21:20:55
Miałem zamiar zignorować pierwszy komentarz Bzyka, bo nie mam w zwyczaju udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Zwłaszcza przed ludźmi, którzy albo nie potrafią czytać ze zrozumieniem, albo cierpią na, jakże powszechną na internetowych forach, selektywną amnezję.

Ale uderzyło mnie jedno. Pomijając dość zabawne uwielbienie dla Adriana Chmielarza (doprawdy, tylko pomponów i skandowania rymowanek brakowało), Bzyk rozbawił mnie używając określenia hit. Skupmy się przez chwilę na tym pojęciu. Bo rozumiem, że według Bzyka BS jest pierwszym, tak wielkim, polskim hitem. Otóż nie, jest po prostu najgłośniejszą polską produkcją. Wyniki sprzedaży BS (umówmy się, nawet jeśli dobiją do 2M, co przy obecnej dynamice sprzedaży brzmi trochę jak myślenie życzeniowe, to i tak jest to absolutne maksimum możliwości tego tytułu. Chyba, że dodadzą tę grę do Wyborczej, jak Painkillera) przedstawione w powyższej notce wyraźnie pokazują, że BS jest hitem na skalę lokalną, polską. Na skalę globalną jest to średniak. I w sumie nie ma w tym nic złego, przecież na średniakach też się zarabia. Ale używajmy poprawnej terminologii! Ta gra miała za sobą wsparcie Epica i Electronic Arts, wydano na nią więcej, niż na jakąkolwiek inną polską grę do tej pory, wydano ją na wszystkie platformy, poza Wii. I jaki jest efekt? Nieco lepszy, niż Wiedźmina 1. Erpega, którego stworzono za mniej więcej 3 razy mniejsze pieniądze, wydano go wyłącznie na PC i kompletnie skopano wersję anglojęzyczną. Nawet nie zacznę porównywać BS z Call of Juarez czy, nie daj Boże, ze Snajperem, bo pewnie ośmieszyłbym ten tytuł jeszcze bardziej. Dlatego proszę Cię Bzyku, nie nazywaj hitem czegoś, co jest, jeśli nie niewypałem, to zwyczajnie skromnym sukcesem. Znaj proporcje, mociumpanie.
-
2011/03/29 21:35:46
qrcze nie miałem czasu wczoraj się pochylić na dłużej nad tekstem i komciami bo mi dzieciak szalał, a dzisiaj ściana tekstu i jeszcze widzę że wypisany odstraszył Pana Adriana od pisania komci tutaj :/

ale może uda mi sie przebić ze swoim komciem i Pan Adrian zauważy.... oby

ale dość wstępu.
Panie Adrianie - piszę z pozycji zwykłego, 30paro letniego "każuala" który ostatnio nie ma już zupełnie czasu na sensowne bawienie się grami przez co pozycje w jakie będzie grał dobiera sobie troszeczkę bardziej starannie niż młodsi, bardziej aktywni gracze mający kupę wolnego czasu.
Bullestormem zacząłem się interesować od czasu pierwszego trailera z wyskakującymi punkcikami (zdaje się że to w ogóle był pierwszy trailer, ale nieważne) i systematycznie moje zainteresowanie rosło, rosło i rosło i prężniało i wznosiło się ku górze...!

aż do pewnego momentu....

momentu w którym zainstalowałem demo z trybem Echo gdzie wymyślnymi kombinacjami miałem punktować "oby więcej"... no i po nim moje zainteresowanie grą spadło.... chociaż iskierka nadziei się jeszcze tli - a to głównie za sprawą chłopaków z "nieczystych zagrywek" - chłopaki zachwycali się grą, a że gusta mamy raczej podobne, to pomyślałem "a może..."

bo może w pełnej wersji, w normalnym trybie "single" jest kapkę inaczej i np to punktowanie to dodatek do rozpierduchy (chciałbym żeby tak się okazało), ale qrcze nie mam jak tego sprawdzić przed zakupem, bo demo jest tylko z trybu Echo. więc zostaje mi kupno w ciemno w sklepie/kupno tańszej używki na allegro/wymiana w sklepie z grami za coś innego...

w opcji nr2 i 3 PCF nie zarobi - a ja chętnie dorzuciłbym swoje "12 groszy" do puli, ale chciałbym mieć przesłanki do tego, że później nie będę żałować ...

i teraz podsumowanie w formie pytania - Panie Adrianie - czy jest planowane demo z trybu single player?
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/30 11:10:32
mpiwo - jaki program??? Poprosię o linka! :)
-
mpiwo
2011/03/30 11:36:19
Wrzucimy go dopiero dzisiaj, to wspomniane przez Don_wroc_love Nieczyste zagrywki :)
-
Gość: zainteresowany, *.pl
2011/03/30 11:46:47
No to czekam z uszkiem przy głośniku! :)
-
Gość: lolz, *.ssp.dialog.net.pl
2011/03/30 12:04:00
bzyk - a kysz spamerze! bullshit to gra niezła, na 4-5h i to wszystko. nie sprzeda się w 2 mln za chiny i tyle. widać wypisany i paru inncyhwjechali na ambicję adrianowi i bzykowi - uczeń i mistrz? :D niezłą polewkę z was mam, ja bulleta nie kupiłem, pożyczyłem od kumpla, ograłem i oddałem, nie kupiłbym tej gry nawet za stówkę. za dużo bugów, trochę spieprzone sterowanie (kucanie na padzie to poracha, radzę pograć w killzone, cod itp.), brak coopa offline i zrypane multi - rzadko można się w kimś połączyć (może dlatego że nikt nie gra?). pozdro dla frustratów bzyka i adriana, następnym razem dopracujcie grę i wtedy hajpujcie. i nie offtopujcie już, bo rzygać się chce. bzyku, z taką gadką możesz do sejmu startować, pasowałbyś tam.
-
mpiwo
2011/03/30 17:44:21
Jak powiedziałem, tak zrobiłem, znaczy, wrzuciłem. Pierwsza dyskusja z brzegu w 75 odcinku Nieczystych zagrywek.

Enjoy :)
-
Gość: bandi, *.adsl.inetia.pl
2011/04/02 01:45:55
Gra jest rewelacyjna, choć na samym początku zraziła mnie masa bugów (wersja x360)

Marketing niby dobry, bo sam Brzezinski maczał palce ostro ale faktycznie do kogo to dotarło - do fanów Gears Of War tylko, których może i jest sporo ale w czasach, gdy Microsoft się zaczyna interesować Kinectem i komórkami z WP7 a nie wydawaniem Exclusiveów na X360 to temat przespany - gdyby premiera gry została przesunięta o kilka miesięcy - kiedy GOW3 zaskoczyłby czymś i przy okazji Bulletstorm pokazałby, że bardzo nie ustępuje, że to "to samo studio" to sprzedaż była by inna
-
Gość: dpg, 83.238.59.*
2011/04/03 11:39:43
Jaka dyskusjaaaa... W tym kraju pewnie jeszcze długo będzie tak, że ktoś wybijający się będzie zjawiskiem głośnym, które jakieś nasze głupie postkomunistyczne (tak!) mniemanie będzie zmuszało do besztania by zrównać do poziomu ogółu. Wystarczy, że tylko pojawia się taka opcja, po tym jak podwinie mu się noga.
A z drugiej strony multum ludzi, którzy chętnie właśnie tą cechę będą analizować i pouczać "polaczków", z zapałem neofity :P

Nawet jeśli sprzedaż jest trochę poniżej oczekiwań to i tak jest to wielkie wydarzenie i należy tylko się cieszyć. Mnie akurat recenzje nie przekonały, że to coś dla mnie, choć sam nie wiem dlaczego - może to, że nie cierpię jak gra mi świeci po oczach punktami i innymi takimi, w mmorpg wręcz wyłączam wszelkie nicki postaci i inne napisy... Bo przecież grafika śliczna, klimat wydaje się fajny... Tak, to będzie to - z grubsza sprawiała wrażenie czegoś w stylu Tony Hawka fpsów (jakby głupio to nie brzmiało), a na fps nie umiem spojrzeć jak na sport...

PS. "Gawędy bez fai chcę" ! Dzisiaj pewnie jeszcze ciekawsze by były...
-
Gość: janosik, *.easy-com.pl
2011/04/06 18:42:19
Wiedźmin 1/2 jest polską grą ale Bulletstrom? Od kiedy to?
-
Gość: devdd, *.adsl.inetia.pl
2011/04/06 21:04:44
czasami sie zastanawiam, co w takiej grze kosztuje 20mln dolcow... scenariusz napisany na kolanie przez licealiste? engine gry? eee..nie, dostali od epic. To co?
-
Gość: jiti, *.internetunion.pl
2011/04/07 00:01:58
Dyskusja wyżej jest absurdalna i niesamowicie zabawna nawet :] Z jednej strony wszyscy (tj. wypisany, Bzyk i Mpiwo) krzyczą by rozmawiać racjonalnie i na wzajem przerzucają się nie racjonalnymi argumentami, ktoś raz zarzucił użycie argumentum ad persona i inni (chyba widząc fajnie wyglądające słowo łacińskie, którego tak naprawdę nie rozumieją) zaczęli przez kilkanaście postów używać tego wyrażenia chyba w co drugim zdaniu :] Dawno się tak nie uśmiałem jak czytając wypisanego, który z jednej strony pseudonaukowym żargonem krytykuje "marketing" PCF, a z drugiej strony jak ktoś mu zarzucił ze nie odróżnia PR od Marketingu ze spokojem (pewnie nie chcąc wyjść na zaplutego trolla idiotę) stwierdza "no i co z tego" :D już pomijam jego "to gra o chujach. Wiem to bo w nią nie grałem". Ale i z drugiej strony padało tyle samo zabawnych stwierdzeń jak "popkulturowy fenomen" bo artykuł o grze ukazał się w Gazecie Prawnej czy przytaczanie porównań do Małysza oraz cytowanie piosenek nie wiadomo po kieg... a za dużo fiutów niektórym przeszkadza, przepraszam... po co ;] Naprawdę dawno się tak nie uśmiałem, serio :] Wielkie dzięki dla wszystkich którzy włożyli coś do tej dyskusji :]

P.S. Wasza cała dyskusja miała tyle wspólnego z obiektywnością co Meksyk z Rzymianami - niby coś tam ludzie w Meksyku coś o starożytnych rzymianach słyszeli.

P.S.II Cytaty nie są dokładne, nie miały być dokładne a jeśli to komuś nie odpowiada to... to... to nie zawaham się przeciw niemu użyć argumentum ad persona :P
-
Gość: loppewzzz, *.dynamic.chello.pl
2011/04/07 07:44:33
Cóż poziom sympatii do A.Cha nigdy nie był u mnie wysoki, ale teraz to naprawdę pan Adrian daje do pieca. Widać, że pod tyłkiem się pali i tyle. Miał być hit wielki wielki, a wyszło normalnie i wcale nie piszę tego z jakąś złośliwością bo utarło się, że Polacy albo plują, albo kochają.

Skoro Adrian Ch twierdzi, że jest dobrze. To dlaczego jest tak źle i w Wielkiej Brytanii BS, który od dnia premiery sprzedawał się słabo a w notowaniach GFK był nisko w ostatnim w ogóle wypadł z TOP 40 o czym można się przekonać tutaj? www.valhalla.pl/news23746-Wyspiarze-bija-ufokow.html

Czy to też twórcy BSa zakwestionują? Może jakiślist protestacyjny do GFK?
-
Gość: Wojciech Pazdur, *.eimperium.pl
2011/04/07 10:26:24
Ja to chyba z innej planety jestem, albo zwyczajnie trolling się tu mnoży.

Dla mnie to wszystko jednak jest najbliżej "polskiego piekiełka", o którym wspomina Adrian. PCF zrobił świetną grę, zebrał świetne oceny, na otwarciu sprzedaje ją lepiej niż którakolwiek do tej pory gra zrobiona w granicach tego kraju (chyba poza Two Worlds 2) a całemu projektowi i zespołowi obrywa się za to że ich lead 2 razy powiedział szczerze co myśli o branży, jakichś tam maszynach do grania albo swoich ambicjach.

Oglądając trailery i krztusząc się tym całym hypem miałem ogromne obawy co z tej gry wyjdzie, do momentu kiedy pierwszy raz zagrałem i okazało się że jest naprawdę dobra - czyli faktycznie, promocja kulała (a może w USA właśnie takiej potrzebowali), ale to robią agencje PR i inne takie pod dyktando wydawcy, mieć o to pretensje do PCF to jakaś bzdura.

Jeśli największy budżet, największy zespół developerski, wsparcie największego wydawcy (lub jednego z kilku największych na świecie - żaden do tej pory nie wbił się na taką produkcję do Polski) i jeszcze parę innych "naj" (pomijam, bo w sumie nieistotne) nie wystarczy do nazwania gry "największą polską produkcją", to co ma niby być wystarczające? Zysk netto? A kogo to poza PCF, EA i Epicem obchodzi? Ja wiem - innych ludzi z branży, bo jak BS się sumarycznie sprzeda poniżej oczekiwań, to znowu się okaże, że robienie nowych i dużych rzeczy jest nieopłacalne. Ale gracze i tak będą mieli to w dupie (poza tymi paroma, którzy obrazili się za wypowiedzi Adriana).

Gra ma jeszcze trochę życia przed sobą, więc dajcie jej pożyć, artykuł i duża część wpisów to czystej wody demagogia, o którą oskarża się Epica i PCF. Porównywanie sprzedaży z Killzonem 3, jaja se robicie? Sequel jednej z najbardziej hypowanych i najdroższych gier w historii, wygodny i bezpieczny temat, unikanie wszystkiego co odstaje od kanonu? I co - sprzedaje się w sumie o ileś procent lepiej, a na PS3 ileś razy lepiej bo nie ma go na nic innego? Pusty śmiech. Niestety, porównywać to można z Enslaved, Bayonettą, Vanquishem i paroma innymi które się tu przewijają (Uncharted to akurat niezbyt dobry przykład, bo to gra totalnie mainstreamowa, a nie wykręcona jak te pozostałe i Bulletstorm).
-
Gość: Wiking, *.cybercomhosting.com
2011/04/07 15:58:55
A to cos dorzuce - przeczytalem wpis i 90% komentarzy.

Mysle ze jest tutaj duzo robienia burzy w szklance wody.
Graczem jestem casualowym - gram w starocie albo sporadycznie w cos nowszego.

Nazwisko pana Adama jesli mi znane z czasow Tajemnicy Statuetki - ktora moim zdaniem byla bardzo odwaznym i przelomowym posunieciem na polskim rynku.
W Painkillera gralem owszem - musze przyznac (to tylko moja opinia) ze gra mnie nie porwala... (nie ukonczylem jej).

Tutaj zrobilo sie po prostu duszno. Mysle ze pan Adam strzelil sobie estymate 2M i teraz bedzie z tego rozliczany na kazdym kroku.

BS jako gry nie oceniam. Filmiki z game playa to dla mnie ciut za malo.

Nie zaleznie ktora z firm pisze gry w PL zawsze ciesza mnie informacje o produktach w ktorych mamy udzial. I zawsze mam nadzieje ze taka gra dobrze wypadnie.

Jeszcze jedno widze ze na tym blogu nie ma trolli wiekszosc wypowiedzi przedstawiala punk widzenia. Zamiast zwyklych f'ckow jak to byla.

Wszystkim zycze wiecej luzu.
-
2011/04/07 22:41:08
czesc
skonczcie z tymi patriotycznymi tonami, Polska zdobywająca zachód, inwestorzy patrzący na nasz kraj... nie ma znaczenia gdzie ta gra powstała, absolutnie żadnego, nikogo nie obchodzi jakiej narodowości są ludzie którzy stworzyli tytuł, tylko co i jak zrobili. Kiedy robisz dużą grę, to patrzysz na sprzedaż globalnie (no, ewentualnie stany potraktujesz osobno, duże sa jak by nie było). Polski rynek jest mały - nie lekceważy się go, ale i nie zwraca specjalnej uwagi (no dobra, zwracamy, jestesmy na miejscu to łatwiej go ogarnąć). Wiedzmin to byl Wiedzmin, klasyka, legenda i mistrzostwo świata naszej rodzimej literatury fantasy, sytuacja szczególna. Tak nawiasem pisząc, wolę żeby ktoś kupił moją grę bo mu sie podoba, a nie z litości: Polak zrobił, a to wybule, trzeba naszych popierac. Produkt sam się powinien bronić.
Kolejna sprawa: PCF to utalentowana ekipa, do tego mieli coś, o czym w Polsce inni mogą pomarzyć: spory budżet, technologię, wsparcie gigantów branzy. Ze swojego zadania wywiązali się dobrze/bardzo dobrze, stworzyli w pełnym tego słowa znaczeniu tytuł AAA z górnej półki. Na tym poziomie nikt tego u nas nigdy nie zrobił, bo tak naprawdę nie mógł (w uproszczeniu brak know how, doświadczenia wielkich, budzetu, technologicznego wsparcia).
Sprzedaż, niecaly milion w 5 tygodni. Jeszcze nie zarobił, ale moze się zwróci, w dłuższej perspektywie pewnie zarobi. Srednio, ale nie slabo czy bardzo slabo. Bardzo słabe to było utopic 100 mln$ w tym mmo ktorego tytułu nawet nie pamietam.
Marketing mogl byc lepszy, fakt. Balon hype pekl w ktoryms momencie, tez tak to oceniam. Reklamy i sposob promocji nietrafione, tez moje odczucia. Ale PCF z zadania jako developer wywiązał się dobrze, a sprzedaży daleko do tragedii.

ps.
jesli ktos w epicu czy ea bedzie chcial zrzucic winę na pcf, bedzie pamietal o rodzimych mediach growych. skoro nawet w Polsce tak zle oceniają wynik pcf... troche glupio jakby flame na polskich stronach growych przeważył szalę przy udupianiu PCFu

-
branza_gier
2011/04/08 00:16:35
@mobos
Ja ubolewam, że wyniki sprzedaży są kiepskie. Chciałbym, żeby to się sprzedało w milionach.
Dla Epic i EA decydują dane ekonomiczne a nie co się wypisuje w komentarzach. Nie przesadzajmy.
A gdy BS zostanie ogłoszony przez EA i EPIC sukcesem, to dwa wiadra popiołu mam przygotowane w celu posypania sobie głowy.
-
2011/04/08 20:19:12
"Dla Epic i EA decydują dane ekonomiczne a nie co się wypisuje w komentarzach. Nie przesadzajmy. "
w PCF na pewno wiedzą co przepisała poligamia, czy ich szefowie wiedzą ? nie wiem, atak był na tyle znaczący że mogli zostać poinformowani. czy będzie to miało znaczenie przy podejmowaniu decyzji ? bardzo małe albo żadne, ale gdzieś tam informacja będzie istniała. Nie pisze tego by tłumić krytykę, każdy ma do niej prawo. Jest tylko dosyć paradoksalnym, że w kontekście traktowania gier jak sprawy narodowej, ta głośno wyrażona "troska" na pewno nie pomoże, a może zaszkodzić. Paradoks, nic więcej, zeby nie zaszkodzic musielibyście nie napisac, osobiscie mi to nie przeszkadza, ja w PCF nie pracuję.
-
Gość: asas, *.dynamic.chello.pl
2011/04/09 09:00:15
www.valhalla.pl/news23749-Weekendowe-granie-180.html

podsumowanie Poly
-
Gość: Tenebrael, *.dynamic.chello.pl
2011/04/09 21:40:13
Abstrahując od toczącej się dyskusji (o dziwo, wybitnie merytorycznej w porównaniu do niejednego forum), napiszę, co myślę o całej sprawie.

Otóż myślę, że należy oddzielić od siebie kilka rzeczy. Mianowicie: Sprzedaż gry, oczekiwaną sprzedaż gry, ambicje A. Chmielarza, rzeczywistą jakość gry, wizerunek marketingowy gry, i osobiste wynurzenia A. Chmielarza. Gdyby wszystko traktować jak jedno, wyszłoby na to, że w zasadzie KAŻDA gra jest jedną wielką porażką. A tutaj? Jedźmy według punktów:

1. Sprzedaż gry. Nie jest jakaś kosmiczna, jednak jak na nową markę, w dodatku tworzoną przez studio, które nie miało jeszcze okazji wejść z jakimś wielkim przytupem na zachodni rynek, jest to wynik bardzo przyzwoity. Szału może nie ma, ale o porażce też mowy być nie może.

2. Oczekiwana sprzedaż gry. Cóż, nie wiem, jaką sprzedaż estymowali analitycy EA, jednak wątpię, by nie brali tu pod uwagę niedalekiej premiery Killzone 3 na PS3 czy multiplatformowego Crysis'a 2. Sądzę więc, że wzięli to pod uwagę, i oczekiwali takiej a nie innej sprzedaży, tym bardziej, że nie oszukujmy się - reklama naszej rodzimej produkcji nie była jakaś ogromna.

3. Ambicje A. Chmielarza co do sprzedaży. Cóż, tu chyba Adrian nieco "przekozaczył", i wyznaczył sobie poprzeczkę, którą naprawdę trudno przeskoczyć nowemu tytułowi. Palnął to w mediach, no i teraz obrywa cięgi. Czy zasłużenie? On, jako osoba, która wypowiedziała te słowa - moim zdaniem tak. Jednak to, że ludzie coraz częściej mówią o BS jako o "osobistej porażce A. Chmielarza" nie powinno rzutować na samą grę - bo ta porażką komercyjną raczej nie jest.
4. Rzeczywista jakość gry i jej wizerunek w mediach (tu głównie mowa o mediach polskich). Cóż, dlatego oba punkty połączyłem, gdyż ściśle są ze sobą powiązane. Jaki jest Bulletstorm? Moim osobistym, czysto subiektywnym zdaniem - niezły, solidny. Ale nic więcej. Porządny shooter w iście mainstreamowym stylu, ze smaczkiem w postaci skillshotów. Tak, smaczkiem, gdyż uważam, że nie jest to żadna wielka rewolucja. Po prostu, solidna robota solidnego studia.
-
Gość: Tenebrael, *.dynamic.chello.pl
2011/04/09 21:45:56
Jak z kolei przedstawiały go media czy samo PCF? Jako grę przełomową, taką, jakiej nigdy jeszcze nie było, jako najlepszą polską produkcję ever, FPS'a wybitnego i w ogóle, w ogóle best of the best of the best. A wiadomo, że takie dość odważne słowa, tak dobitne wypowiedzi, a nieraz pokaz małego szacunku do konkurencji, skutkują OGROMNYMI oczekiwaniami. Oczekiwaniami, których BS po prostu nie spełniał, mimo tego, że jest to gra naprawdę porządna i wartościowa. To nieco jak "syndrom Doom'a 3" - tamta gra też była BARDZO dobra, ale oczekiwania wobec niej Carmack swoimi zapewnieniami wywindował do poziomu gór, chmur i niebios. 5. Natomiast co do osobistych wynurzeń A. Chmielarza (zaznaczam - jego SŁÓW, a nie jakości samej gry) to uważam, ze niektóre z nich były mocno niesmaczne i mogły zrazić niektórych graczy. Takie stwierdzenia, jak to, że "nienawidzi pecetów" czy że nie interesuje go rynek polski na pewno nie przysporzyły mu wielbicieli wśród Polaków i posiadaczy blaszaków. A, jak pokazał CDPR, wypuszczając nową produkcję wsparcie rodaków (i tłumne "atakowanie" sklepów) jest naprawdę istotne w początkowej fazie, gdy nie ma się na koncie jeszcze światowej renomy. A A. Chmielarz lekką ręką to wsparcie odrzucił.

I tu jest jeszcze jedna istotna kwestia. O ile np w CDPR skupiono się na PRODUKCIE, a devteam jest gdzieś w tle, o tyle przy BS bardzo mocno udzielał się A Chmielarz, niejako łącząc swój wizerunek z grą. O ile o Wiedźminie mało kiedy mówi się, że "jest to gra Gopp'a", o tyle nieraz słyszałem stwierdzenie o BS: "nowe dziecko Chmielarza". Tyle tylko, że takie łączenie marki z osobą ma pewien zasadniczy minus. Mianowicie, gdy owa osoba zrazi do siebie częsć ludzi, powie coś niefortunnego etc - wtedy w dużej mierze przekłada się to na nastawienie do samej gry. I uważam, że tu również tkwił pewien problem Bulletstorma.
-
Gość: seriously, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/11 16:44:38
Two Worlds sprzedało się lepiej niż Wiedźmin - to tak na marginesie. Nie potrafię sypnąć teraz dokładnymi danymi, aż takie toto ważne nie jest - niemniej jednak taka jest prawda.
-
Gość: anonim, *.adsl.inetia.pl
2011/04/12 15:29:21
jakby nie wydali dema to ludzie by w ciemno kupili a tak wiadomo było czego się spodziewać po tej średniej grze.
-
Gość: Grzegorz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/28 02:41:46
Przeczytałem wszystko. Miło się czytało, ot taka pożywka dla umysłu. Nie uważam za stratę czasu. Uderzyła mnie tylko jedna rzecz. Buta pana Chmielarza. Potworna buta.
-
Gość: Bizkit666, *.uznam.net.pl
2011/04/30 22:56:55
Adrian gra jest niesamowita naprawde jest rewelacyjna i bardzo ciężko sie od niej oderwac . dziekuej Tobie i PCF za tak zajebosta gre . dobra plusy plusami ale minusy tez bea , Bardzo nie podoba mi sie ze polska graa tak naprawde nie polska , rozumiesz co mam na mysli ?? głosy zajebiset po angielsku ale ja bymchciał miec ten tytuł cały po polsku !!!!!! wezcie pod uwage z e ciezko jest robic cos i cztac teksty , i jeszcze te słowa sa taką małą czcionką :( . TO JEDYNY WIOELKI MINUS TEJPRODUKCJI !!!!! ALE JEDYNY ZE NIEMA WLASNIE CAŁEJ ZDABBINGOWANEJ TEJ GRY AAKTORZY BY SIE ZNALEZLI OTO NIECH PCF SIE NIEMARTWI .
-
Gość: As, 94.42.92.*
2012/07/21 17:15:51
gra jest jedna z lepszych w tym okresie ma super grafike z pieknymi widokami i mordowanie przeciwnikow niedaje frajdy tak wielkiej w innej grze jak tutaj. Bardzo polecam!! szczegolnie na konsoli
-
Gość: gracz, *.goleniow.vectranet.pl
2012/08/29 02:05:04
Grałem w Bulletstorma i powiem tak; bardzo mi przykro że gra nie sprzedała się lepiej. Jest świetna, świeże podejście do fps.Świetnie mi się grało. Polecam każdemu.
PS3 Trophy Hunters: trofea, poradniki do gier na PlayStation 3 po Polsku
redakcja