Blog > Komentarze do wpisu
Nadchodzi pokolenie graczy

Inspiracją do tego artykułu była ostatnia konferencja Sony promująca Move w Polsce. Ale nie ta na której byłem Ja i można o niej przeczytać tutaj. Tylko ta na której byli dziennikarze mainstreamowi i cała banda celebrytów z niejakim Jacykowem na czele.
Po takim evencie trzeba sobie zadać jedno pytanie. Po co graczom są potrzebni celebryci i czy przypadkiem to nie jest strzał kulą w płot? Czyli jak to Marek Kondrat powiedział "po ch** mi las" ? To kto teraz jest ważny? Ci co grają, czy ci co czytają pudelka i podniecają się, że Ibisz i nie jaki Mrozu potrafią obsłużyć move?

Pudelek


Odpowiedź jest bardzo prosta! My jesteśmy ważni bo nadchodzi teraz najlepsze pokolenie graczy jakie można sobie wyobrazić!!
Jeśli jakiś hisotryk chciałbym określić datę pojawienia się gier w Polsce to musiałby obrać początek lat 80-tych. Czyli wtedy gdy Ja jak i wielu innych trzydziestolatków pojawiło się na tym świecie. My od małego wychowywaliśmy się w świecie gier. Oczywiście nie wszyscy. Mój pierwszy komputer to ZX Spectrum w roku 85/86, potem Atari, Amiga, Pc i teraz PS3. Ja i jak wiele osób z tego właśnie pokolenia uważamy, że gry są fajne, to taka sama rozrywka jak kino, lubimy ze swoimi przyjaciółmi grać i nikt nam nie wmówi, że gry są szkodliwe i powodują agresje. Nikt nas do tego nie przekona bo sami nie jesteśmy agresywni i wiemy jak trzeba podejść do gier. Wyznajemy prostą zasadę odgradzają rzeczywistość od tej wirtualnej. Brzmi ona następująco: "To tylko gra" Co lepsze! Teraz te pokolenie pracuje w firmach i zarabia własną kasę i nie widzą nic złego w tym, żeby kupić sobie kilka gier w miesiącu. To pokolenie wychowane na Commodore i Atari może sobie grać ile chce i sprawia im to radość. Co lepsze jesteśmy w takim wieku, że zakładamy rodziny i zabraliśmy się za robienie dzieci. Tak, tak, już nie długo za 3-4 lata będziemy wychowywać nowe pokolenia graczy. W odróżnieniu od dzisiejszych rodziców, którzy nie byli tak jak my  z grami od małego, nie widzimy nic złego w tym, żeby nasi synowie lub córki grały w gry w rozsądnych normach. Nas nie poruszą wypowiedzi jakiegoś psychologa, który nam będzie chciał wmówić, że gry są szkodliwe.

Brutalne gry

Czemu? Bo jesteśmy graczami świadomymi! Gry to dla nas żadna nowość. Poradzimy sobie bez pomocy Pegi i grupy ekspertów. Sami możemy ocenić jaka gra jest dobra dla naszego dziecka lub też platforma do grania. Nie działają na nas farmazony, ze "gry są głupie"
Nie wiem czy ktoś zauważył ale urodzeni w latach 80-tych to ostanie pokolenie wyżu demograficznego w tym kraju. Niestety drodzy specy od marketingu w firmach Sony, Microsoft i innych zajmujących się grami, mam dla was jedną złą wiadomość. Dla tej grupy, ludzie pokroju Jacykowa i Ibisz to nie są ani autorytety w grach ani osobami których podziwiamy. Celebryci to grupa z której co najwyżej możemy się śmiać. A to, że opanowali obsługę Move to żadna rewelacja. Program telewizyjny o nazwie "Gwiazdy używją Move" albo "You can Move" też nie są dla nas żadnym WOW. Określiłbym to mianem "śmiechu na sali". Ale jeśli uważacie, że ważniejsi niż my, są czytelnicy Gali czy też Vivy to droga wolna. Życzę powodzenia. Bo zamiast nas rozpieszczać i organizować porządne imprezy w Złotych Tarasach, to wolicie robić to dla mediów mainstreamowych. Tylko pamiętajcie, że to my teraz będziemy głosować portfelem i to skutecznie a nie czytelnicy pudelka.
Może warto obejrzeć sobie stare odcinki Joysticka albo Telekomputera, żeby zobaczyć kto z nami był z mediów gdy poznawaliśmy świat gier. W tych programach nie występowały dzisiejsze pseudogwiazdy, które uważają się za nie wiadomo co. Chciałbym pozdrowić w tym miejscu Pana Kazimierza Kaczora. Pana wywody na temat gier strategiczne naprawdę trafiały do mnie. Ciekaw byłbym Pana zdania o najnowszej Civilizacji.


Szkoda, że pokolenie Atari i Commodore traktuje się w taki a nie w inny sposób. Przykro mi, że ważniejsi są teraz celebryci. Obym to ja był w błędzie a żebyście wy spece od marketingu mieli racje. Chociaż z drugiej strony to teraz grający trzydziestolatkowie będą decydować o wielu rzeczach na tym rynku. Prosty przykład? Gdy byłem młody i starałem się być królem podwórka to jedna rzecz powodowała respekt u innych kolegów z piaskownicy. Był to fakt posiadania oryginalnej gry. Nie ważne, że koledzy mieli mnóstwo piratów, które były lepszymi grami. Fakt posiadania oryginalnej gry i pudełka dodawało respektu wśród przyjaciół. Teraz kupienie "oryginału" sprawia mi tyle samo radości co wtedy gdy na gwiazdkę dostawałem ją od rodziców. Gdy  mój syn lub córka będą poznawać gry to też im pokaże magie pudełka z grą. Zapach nowości, książeczka i ta całą magiczną oprawę. Na pewno na urodziny lub pod gwiazdkę nie dam koperty z kodem do ściągnięcia gry z Steama. A moje dziecko za kilka lat to doceni, bo coś takiego będzie mu się kojarzyło z beztroskim dzieciństwem i rodzicami. Taki wzorzec postępowania przekażą dalej.

Stare gry


Oczywiście nie wszyscy z wyżej opisanego pokolenia muszą posiadacz opisane przeze mnie cechy. Pewnie są fani steama oraz celebrytów. Tylko mam wrażenie, że to co napisałem ma sens bo z wieloma osobami w moim wieku rozmawiałem na ten temat i zgodzili się z wyżej opisaną tezą. Tylko ci moim znajomi naprawdę nie widzą kto to jest Mrozu a Ibisz nie jest dla nich żadnym autorytetem w dziedzinie gier.

Ps.Morał z tej bajki jest krótki.... Niestety. Od prezentacji dla dzienikarzy Move mineły już 24 h. A tu ani pudelek ani plotek nawet jednej małej notki nie umieścili. Niestety. Nie traćmy nadzieji. Są jeszcze Viva, Gala oraz "Życie na gorąco. Tam Jacyków i ibisz to sa goście z charakterem.

Specjalne podziękowania dla Voayagera za zdjęcie starych gier :)

piątek, 17 września 2010, branza_gier

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: natanadler, 85.222.116.*
2010/09/17 15:39:58
Ja dodam tylko jedno. Największe znaczenie ma dla mnie kto podkłada głos w oryginalnej wersji gry. Polskie edycje reklamowane przez "gwiazdeczki" nie mają dla mnie znaczenia bo nawet jeśli w grze jest polska wersja to i tak gram w oryginalną wersję językową (czasami z napisami PL). A jakaś tam Brodka, Dorocińska czy jak ich tam zwał lata mi za przeproszeniem, do gwiaz zachodniego formatu brak im jakiś 1000 lat świetlnych.
-
Gość: Virus, *.171.188.71.static.crowley.pl
2010/09/17 16:01:45
Super art. Tylko czy w ocenych czasach ktoś to rozumie. Nie wiem jak wyglądały premiery gier "Na zachodzie", kiedy czekałem jak kaseta z L.K. Avalonu wczyta się do Atarynki. Nie wiem jak wyglądał premira Cywilizacji, jak czekałem kiedy ktoś "z zachodu" przyśle mi ją na Amigę. I to samo uczucie towarzyło mi kiedy biegłem żeby zdązyć przed 18 po odbiór Fallouta 3 w dniu premiery na X360. Ja nie potrzebuje celebrytów, świateł i mega szoł ze znanymi ludzmi. To nie jest wyznaczynik tego że pojde po tą grę do sklepu. Tylko czy kogoś to obecnie obchodzi :(
-
branza_gier
2010/09/17 16:06:13
@virus
mnie to obchodzi dlatego napisałem to. Wiem, że nie obchodzi to na pewno pseudo speców od marketingu w firmach zajmujacych sie grami. Jesli tak wspominasz atarynke to nie długo na tym blogu spotka cie miła niespodzianka. Zaglądaj często
-
Gość: Virus, *.171.188.71.static.crowley.pl
2010/09/17 17:04:58
Atarynka to był mój pierwszy komp. Do dzisaj działa i stoi w szanowanym miejscu. I żeby nie było że jestem walczacym Atarowcem ;). A wracając do tematu, w Polsce obecnie traktuje się graczy jak dzieci. Pomimo tych dziwnych podziałów jak to się ładnie mówi "niedzielnych" i hardcorowych. Czyli, co ?? ta preznetacja MOVE to dla tych "niedzielnych" co karmią się papką MTV i spółki. Kiedyś nie było podziału. hardcorowy/ niedzielny. Centrum piractwa na grzybowskiej nie widziało takich podziałów. Sklep w smyku i domach towarowych też takich nie robił. Pamiętam jak mialem już Atari ST i na półce stał w kartonie zestaw AMIGI CDTV. Ech. Dobra rozpisałem się :) Będę pilnie śledził bloda i czekam na coś Atarowskiego :)
-
branza_gier
2010/09/17 17:26:48
@virus
Zaraz sie okaże, że się znamy bo ja też całą swoją młodość spędzałem na Grzybowskiej. Masz racje. wtedy nie było podziału wszyscy byli nie może rodziną, ale graczami. Wiadomo, że były przepychanki gdzie jest lepsza grafika na amidze czy na atari st.
Można nas nazwać pionierami w tym kraju a teraz zupełnie jesteśmy pomijani.
Co do sklepu w smyku. To było miejsce kultowe. Tak samo jak grzybowska, która była miejscem spotkań towarzyskich.
Byłeś na demoscenie ?
Pozdrawiam
-
Gość: maciek, *.chello.pl
2010/09/17 20:50:09
Należę do obecnych 30-latków wychowanych na 8-bit Atari. Gdy dzisiaj w pracy kolega się mnie spytał czy warto kupić Move, po chwili namysłu powiedziałem że nie. Tak naprawdę na co dzień gram w inne gry (podobnie jak on), i Wii HD kompletnie mi nie odpowiada. Miałem kiedyś Wii, sprzedłem bo zbierało kurz. Na PS3 gram prawie codziennie.
Jakby się zastanowić, grupą docelową dla Move wcale nie są tacy ludzie jak ja ... Może marketing Sony ma rację zatrudniając "celebrytów" których nawet nie kojarzę? Może chcą dotrzeć do grupy potencjalnych graczy, którzy z gier komputerowych póki co znają jedynie FarmVille, i słyszeli że Wii jest fajne?
-
Gość: Tomeq, *.chello.pl
2010/09/18 09:38:42
Jako old school gamer szczerze nie trawię tego kierunku w którym uderzają producenci rozrywki... przez wiele lat branża była nieistniejąca dla marketingowców. Potem nagle się zainteresowano nią, ale w zupełnie beznadziejny sposób... po co te wszystkie promocyjki z gwiazdami itp. itd.

W każdym razie, nie jest to coś, co do mnie trafia i w sumie nie lubię jak traktuje się mnie jak idiotę jako gracza...
-
Gość: Agit, *.jmdi.pl
2010/09/19 03:28:57
Prawdą jest że gracze tacy jak ty czy ja to gracze hardcorowi. Wii jest dla nas zbyt dziecinne, gry na nią zbyt prozaiczne... Zatrudnianie celebrytów ma przyciągnać casuali - ludzi którzy nie znają branży, serwisów poświęconych grom, ale za to czytają pudelka. ;)

Co do samego Move'a to przyznam się że go już posiadam. Głównie dlatego że moja Kobieta mimo że katuje bardziej hardkorowe tytuły to potrafi też spędzić całe dnie grając w Mahjong'a, Monopol, czy teraz Tenisa ze Sports Champions. Move ma dla mnie potencjał bo daje wybór. HR po zmianie sterowania jest po prostu alternatywą. Czy lepszą? Trudno powiedzieć, ale gracz ma możliwość wyboru. R.U.S.E. za to mi bardzo podeszło. Czuję że Move dobrze się odnajdzie w strategiach na konsole. Tak więc co do Kinect'a to bym go nie kupił. Natomiast Move daje mi, hardkorowemu graczowi też trochę frajdy. Jak na razie nie żałuję kupna. :)
PS3 Trophy Hunters: trofea, poradniki do gier na PlayStation 3 po Polsku
redakcja