Blog > Komentarze do wpisu
Nie ufam recenzjom

Znacie to?:

Ma pojawić się długo wyczekiwana przez wielu gra, w sieci pojawia się wiele newsów, opinii jaka to ona będzie cudowna, wspaniała i w ogóle rewe. Im bliżej do premiery, tym podniecenie rośnie.

Na parę dni przed premierą dowiadujecie się, że wasz ulubiony portal ma ją już w łapkach i ją zrecenzuje. Wasze podniecenie i ekscytacja rosnie, napięcie buzuje...

I w końcu jest! - drżącymi rękoma klikacie na link do recenzji. Czytacie. i jak? recenzent rozpływa się jaka to jest wspaniała gra!  w duchu krzyczycie jak były premier YES! YES! YES! Czytacie a tam informacje, że gra ma wspaniałą grafikę, rewelacyjny gameplay, jest tak cudowna, że aż chce się rzygać tym szczęściem! I już wiecie że to jest TA GRA, którą na pewno kupicie!

W końcu nadchodzi dzień premiery. Biegniecie do sklepu, spoconymi z wrażenia rękoma zdejmujecie ją z półki, płacicie pani w kasie wyjątkowo się do niej uśmiechając (wyjątkowo, bo jest pas.. ekhm.. wyjątkowo nieatrakcyjna, ale dzisiaj Wam to nie przeszkadza, bo dzisiaj jest piękny dzień, więc i ona jest piękna! i cudowna jak ten dzień w którym kupiliście wspaniałą grę na którą czekaliście!) i pędzicie do domu.

Wkładacie grę do czytnika, łapiecie pada i zaczyniacie grać....

pierwszy level jest taki... średni, ale przecież za chwilę zacznie się dziać! za chwilę będzie cudownie!

drugi level też jakiś taki.. nijaki. No ale przecież czytaliśmy recenzję, przecież musi być świetnie!.

ładuje się trzeci levele, tu już na pewno będzie ekstra!

ale poten ten trzeci level.... i kurcze nie jest.... WTF???

ta gra jest słaba,  a co najwyżej ŚREDNIA!!!

A recenzje nie chcą być inne... wszędzie chwalą tą grę, wszędzie się nad nią zachwycają.... a wy właśnie wydaliście 199 zeta, na tą grę i nie chce się Wam w nią grać....

 

albo inny przykład.

Na dzień dobry dowiadujecie się, że gra jest debilna, skrajnie głupia bo w fabule głównym killerem jest hip-hopowiec, który robi rozpierduchę w jakimś arabskim kraju. Automatycznie zostaje skreślona. Recenzenci pastwią się nad nią za wszystko. Byle tylko się o coś doczepić. Gra zostaje skazana przez recenzentów na wieczne potępienie...

Z innej beczki - gra w sumie była wyczekiwana, jej twórcy są wychwalani jako twórcy jednego z najlepszych multi  , ale tuż przed premierą okazało się, że nie ma jednej, mało znaczącej opcji, na której akurat zależało recenzentowi... i nagle się zaczyna...jaka to żałosna, żenująca gra dla dzieciaków. Jakie to dno i kilometr mułu. Jaka to bieda....

ale jakimś dziwnym trafem te dwie pozycje trafiają wam w ręce. Bez większych emocji rozpakowujecie pudełko, płytka trafia do czytnika, odpalacie grę.... i okazuje się że nagle wsiąkacie na cały wieczór! właśnie uświadomiliście sobie, że jest 2 w nocy,a gierka jest zaje... ekhm... fajna! Nagle okazuje się, że gra się świetnie, że gra nie pozwala odejść od monitora, że każda chwila spędzona przy tej grze to wspaniała zabawa!

Dlatego nie ufam recenzjom. Dlatego do każdego wychwalania/ganienia gry podchodzę z niezwykle dużym dystansem. Ostatnim przykładem było AVP. Gra na dzień dobry została zjechana przez wielu recenzentów. Często można było wyczytać, jak bardzo słaba jest to gra. Na szczęście głosy graczy były zgoła inne, więc była jakaś nadzieja. A że wymiana gier konsolowych nie kosztuje wiele, to odżałowałem te kilka dych i zakupiłem tą "porażkę roku".

I co? No i już po pierwszym levelu poczułem że jestem jak w domu.... że gra jest dokładnie tym, co obiecywali Twórcy i że będę się w niej świetnie bawił !

Więc po co mi recenzje? żebym się tylko niepotrzebnie napalał na grę która nie da mi żadnej radości?  A gry, które MI się podobają ignorował?

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że recenzje to subiektywne wypowiedzi konkretnego gracza, który jest autorem danej recenzji. Ale kurcze, czemu jest tak, ze praktycznie żaden z recenzentów nie podaje przy okazji recenzji jakiś skrótowych informacji o tym jakie gatunki/gry/rozgrywkę/fabułę preferuje? przecież taka informacja zaoszczędziła by wielu niepotrzebnych nerwów i niepotrzebnie wydanej kasy. Na forum GC można było znaleźć link, podany przez Venmorta LINK do testu psychologicznego, pokazującego jakimi graczami jesteśmy i jakie gatunki nam odpowiadają. Gdyby wyznacznikiem był np. ten test - tzn gdyby taki recenzent podawał poniżej wyniki swojego testu, po którym można by wywnioskować jakie ma preferencje jeśli chodzi o gry, to interpretowanie takiej recenzji było by X razy łatwiejsze, co pozwalało by czytelnikowi spokojnie sprawdzić, czy jego podejście do gier jest tożsame z podejściem prezentowanym przez recenzującego!

inna głupota - oceny gier.

Ostatnio przerabialiśmy to przy okazji Uncharted 2. W wielu miejscach gra dostawała 10/10, 6/6 itd jako gra idealna. Kurcze czy w ogóle istnieje gra, która zasługuje na taką ocenę? czy grą idealną nie powinna być taka gra, która zafascynuje dokładnie każdego? czy to taka gra nie powinna dostać 10/10. A że takiej gry nigdy nie będzie (bo pewnie nie będzie) to może lepiej olać takie oceny? albo w ogóle system ocen? Co to daje nam graczom, że dana gra ma 8/10 a inna 7/10 skoro ta z niższą oceną potrafi dawać kilkakrotnie więcej zabawy i radości niż gra oceniana na 9/10?

Gdzieniegdzie można obejrzeć rzekome "wady i zalety" danej gry. Równie idiotyczne podejście do sytuacji. Bez jaj - jakim cudem może być tak, że ja lubiący szybką i ostrą akcję w pojedynkę na mapie DM, mam identyfikować się z zaletą "taktyczna grupowa rozgrywka z wykorzystaniem pojazdów" albo jako wielbiciel nierealnej grafiki (najlepiej komiksowej) identyfikować się z zaletą "super realistycznej grafiki"? 

Może więc zupełnie olać zabawę w recenzowanie gier? albo najzwyczajniej w świecie zmienić kryteria? Może kierować się w stronę recenzji filmowych, przy odpowiednim zaznaczaniu że jest to tylko i wyłącznie opinia jednego człowieka - recenzenta,który ma takie a takie upodobania, a nie prawda objawiona? Co wy na to?

i ogólnie - czy ufacie recenzentom? czy macie może podobnie jak ja - że wraz z każdą kolejną recenzją wasza wiara w nie jest coraz mocniej podkopywana?

 

a mój wynik  testu? oto on :)


Conqueror: 16
Daredevil: 14
Survivor: 12
Seeker: 6
Socialiser: 5
Mastermind: 0
Achiever: -8

Your BrainHex Class is Conqueror.
Your BrainHex Class Your BrainHex Sub-Class is Conqueror-Daredevil

 

środa, 17 marca 2010, don_wroc_love

Polecane wpisy

Komentarze
2010/03/17 19:28:53
Heh, dobrze ze nie wpisujesz sie w te ostatnio popularna maniere: "Wszystkie recenzje sa kupione!!!111!". W tescie wyszlo mi ze jestem mastermind-seeker (na trzecim conqueror) i teraz nie wiem do czego to wsadzic ;) za bardzo enigm,atyczne to. Na przykład mastermind kojarzylby mi się z jakimis pokreconymi grami logicznymi (ktore generalnie mnie mecza i nudza) ale w opisie klasy podany jest Half-life co juz jest blizsze moim preferencjom. Czy wstawianie takich opisow na koncu recki pomoze czytelnikom? Jak rzeczywiscie cechy chcarakteru a nie przekora czy brak dedykow beda decydowaly o ocenie gry to pewnie tak, inaczej do kwiatek do kozucha.
A a recenzjom nie ufam od 1999 roku gdy jakis los okreslil Close COmbat 4 jako gre ahistoryczna... Pieklo dla takiego to za malo.
-
Gość: szczups, *.acn.waw.pl
2010/03/18 00:56:28
Ale coś w tej manierze jest. Ostatnio producent głośnego Hollywodzkiego filmu zaczął się procesować z magazynem o filmach. Zamieścił w tym magazynie reklamy, a oni obsmarowali film w recenzji. Czyli czytając między wierszami - praktyka była taka - że jak ktoś zapłacił, to powinien być dobrze oceniony. A tu magazyn z umowy się nie wywiązał. Daje to trochę do myślenia. Branża inna, ale jakby taka sama.
-
2010/03/18 08:56:37
Heh, ja w pewnym sensie pracuje w "branży" i wiem, że większość tytułów działa właśnie w taki sposób- dajcie reklame/materiały/zaproszenie to dostaniecie dobrą recenzję. Niektóre tytuły są oceniane tendencyjnie chociaż tak naprawdę spełniają swoja podstawową funkcje -dają zabawę. W gre z fiftym nie grałem ale o 2 cześci słysze dobre rzeczy.
-
kmh
2010/03/19 12:08:32
1. dla mnie jest to tak, że internet jest na tyle dużym miejscem, że każdy znajdzie "swojego" recenzenta, którego gust zna i wie o co mu chodzi. czy się z nim zgadza, czy nie.
2. przez co uważam, że trochę bez sensu jest przy każdej recenzji zaznaczać, co lubi autor, bo to są rzeczy, które można wychwycić po przeczytaniu kilku jego recenzji. jeżeli jest wyrazistym gościem, a nie kolejną osobą, która zamiast recenzji streszcza instrukcję gry.

3. gdyby to ode mnie zależało, to pod moimi recenzjami nie byłoby ocen. Pisałem recenzje z cyferkami do dwóch serwisów, o dwóch różnych skalach i zamiast polemiki z moimi argumentami ciągle muszę czytać jakieś ważenie gier na gramy, odmierzanie czy jest warta 82 czy może 84 na 100, a bo ta była tyle, a tamta tyle

4. wszystko przez to, że ludzie zamiast traktować ocenę liczbową jako streszczenie i wskazówkę, przywiązują do tego znacznie większą wagę. Zarówno zwykli czytelnicy, jak i co po tym idzie, prowcy, marketingowcy, wreszcie, sami twórcy. To w końcu nawet polski CDP zapowiadał, że chcą, aby Wiedźmin 2 miał średnią na Metacritic powyżej 80/100 :)

5. sam gdy wchodzę na metacritic najczęściej czytam te recenzję z najniższą cyfrową oceną, bo jestem ciekaw, o co też autorowi chodziło
-
kmh
2010/03/19 12:35:41
jezu no i nie mogę wkleić reszty, głupi filtr
-
2010/03/19 17:36:47
Niby Conqueror i Mastermind... w sumie chyba tak, żadnego FPSa nie skończyłem dotąd :P (w Half Life nie mogę za nic przejść latających pił :( choć w solucjach pisze, że to proste i wystarczy naparzać kluczem) choć zjadłem Kotory, Wiedźmina czy Mass Effect więcej niż raz.
-
2010/03/22 12:05:47
@kmh

ad1 i 2) sęk w tym że szukając "swojego recenzenta" możemy trafić na X gości którzy mają gust zupełnie odmienny w różnorakich kwestiach, co spowoduje, że kupimy Y gier, które odpuścimy po paru levelach. Dlatego wolałbym, żeby dany recenzent zaznaczał na "dzień dobry" że np. jest chorobliwie zafascynowany np. takim Battlefieldem a nie lubi gier a'la MW2 bo wtedy będę wiedział, że recki MW2 i BF są czymś czego nie powinienem w ogóle tknąć, bo to nie ma najmniejszego sensu. A z drugiej strony jeśli będę wiedział, że gość jest, jak ja, opisany wysoko w charakterystykach "Conqueror" i "Daredevil" to np. jego dobra opinia o AVP przełoży się na to, że zacznę łaskawszym okiem patrzeć na materiały prasowe o AVP.

ad3) Cieszę się że się zgadzasz z bezsensownością ocen ;)

ad4) Co do Metacritic - Rafał Belke stworzył bardzo ładne teksty o tym na Gamezilli (zapewne czytałeś), więc nie będę powtarzać tego samego - tu moja opinia jest zbliżona do jego opinii.

Chcę tylko jedno dodać a propos "streszczenia i wskazówki" - raz patrz odpowiedź na punkty 1i2 (inaczej MW2 oceni fan BF a inaczej fan MW) a dwa pamiętaj proszę o, jakże ludzkiej, tendencji o upraszczania sobie świata, "skracania" pobieranych informacji z zewnątrz i ogólnej tendencji do patrzenia stereotypowego - czyli kierujemy się skrótowymi danymi. Więc taka ocena jest krzywdząca bo ludzie często pomijają ważne informacje z recenzji zerkając od razu na ocenę i często takie 7/10 skreślą grę dla wielu potencjalnych odbiorców. Stąd to parcie wydawców na jak najwyższe oceny (minimum 8/10) bo przekłada się to bezpośrednio na wyniki sprzedaży.

czytaj - kolejny argument za bezsensownością ocen (dla czytelników/odbiorców recenzji)

ad5) powiem ci, że ja robię nawet więcej - często wbrew fatalnym ocenom, staram się w jakiś sposób zdobyć tą grę i się nią chociaż chwilę pobawić, żeby zobaczyć czy jest ona aż tak wielkim "G" jak opisują ją recenzenci. Sęk w tym że często jest tak, że takie gry mi się podobają (chociażby Blacksite area51) i świetnie się przy nich bawię mimo widocznych paru niedoróbek(z których sobie oczywiście zdaję sprawę), co powoduje jeszcze większą niechęć do recenzji. bo jeśli gra dostaje 4/10 albo coś w tym stylu, a ja się przy niej świetnie bawię, to coś jest "nie halo". Albo wrócę do przykładu z Fiftym - sporo się naczytałem jaka to bzdurna gra, a przelazłem całą świetnie się bawiąc. Jakbym posłuchał recenzentów - to ta zabawa by mnie zwyczajnie omineła.

Heh a kolejnym wielkim "G" jakie zamierzam przetestować jest Rogue Warrior :) zobaczymy co z tym jest tak naprawdę :]
-
kmh
2010/03/22 17:55:07
Może po prostu lubisz kicz :) Ja po szeregu kiepskich recenzji strasznie chciałem sprawdzić Stormrise, bo mnie zaciekawiła przedstawiona praca kamery i mechanika, ale w końcu zapomniałem.
-
2010/03/22 20:18:22
@kmh
mozliwe:)

ale może też nie patrzę na gry tak jak recenzenci- średnio przejmuję się grafiką (bo mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach gry są na tyle dobre graficznie, że ta grafika jaka jest(nawet ta kiepska) pozwala na wystarczającą immersję) , dźwiękiem niemal w ogóle (taka wada - słoń mi na ucho nadepnął), rzadko przejmuję się tym czy historia ma sens (byle tylko wciągała) a przejmuję się tylko tym czy gra daje "fun".

Bo niestety często jest tak, że fajne gry przegrywają na starcie ze względu na to, że mają słabą grafę, albo durną historię mimo że (uwaga mityczne słowo) "grywalnością" zabijają, a z drugiej strony pojawiają się super graficznie odjechane, z przekonywującą historią "hiciory" które nudzą po kilkunastu minutach....

i tak sobie właśnie jeszcze pomyślałem... może by w ogóle zmienić kryteria? bo czy np w kinie ktoś się przejmuje tym że "Rewers" miał super zdjęcia mimo, że nie jest super wybitnym filmem? albo ktoś ocenia wspaniałość efektów specjalnych w "Dystrykcie 9"? nie - filmy recenzuje, ocenia się inaczej. Może czas zacząć przenosić taki sposób recenzowania (a'la recenzje filmów) do gier?
-
Gość: koronnna, *.chello.pl
2010/03/23 03:50:43
Problemem także autora tego wpisu jest fakt, że traktuje (choć robi to z obrzydzeniem bo tak jest trendy!!!) recenzje bardzo poważnie, a to jest błąd! Ja je traktuję jako teksty poglądowe, opinię osoby trzeciej nie jak wyrocznię i dlatego nie mam nigdy o nic pretensji.

W ogóle za dużo jest kontestatorów wylewających gorzkie żale na blogach. Może zamiast tłuc od lat ten sam temat, czyli jęczenie na złych recenzentów ktoś się zajmie równie ciekawym zjawiskiem - blogerem.
-
2010/03/23 08:25:43
@koronnna
poważnie mówisz... no właśnie nie - bo im nie ufam ;-) Nie mam pretensji o to, że komuś się coś podoba, mam pretensje o to, że nie mówi przy okazji o tym CO mu się podoba - więc nie daje mi wskazówek do poprawnego interpretowania jego wypowiedzi :)

piszesz, że kontestowanie jest trendy - a możliwe :) nie mam już 20paru lat, stałem się podtatusiałym panem w kapciach, siedzącym na kanapie z padem w ręku więc troszeczkę się zgubiłem jeśli chodzi o to co jest trendy, jazzy i w ogóle fajowe, ale skoro wpisałem się w ten trend to znaczy, że chyba nie jest ze mną tak źle ;) co prawda robię to bardziej instynktownie niż z wyrachowania, ale.... ;)


Może zamiast tłuc od lat ten sam temat, czyli jęczenie na złych recenzentów ktoś się zajmie równie ciekawym zjawiskiem - blogerem
---
a to ciekawe co piszesz :) w sensie komentować poczynania komentujących? ale to zdaje się już jakiś jeden bloger robi - nie będę mu chleba odbierać ;-)
PS3 Trophy Hunters: trofea, poradniki do gier na PlayStation 3 po Polsku
redakcja