|
Blog > Komentarze do wpisu
Nie ufam recenzjom
Znacie to?: Na parę dni przed premierą dowiadujecie się, że wasz ulubiony portal ma ją już w łapkach i ją zrecenzuje. Wasze podniecenie i ekscytacja rosnie, napięcie buzuje... I w końcu jest! - drżącymi rękoma klikacie na link do recenzji. Czytacie. i jak? recenzent rozpływa się jaka to jest wspaniała gra! w duchu krzyczycie jak były premier YES! YES! YES! Czytacie a tam informacje, że gra ma wspaniałą grafikę, rewelacyjny gameplay, jest tak cudowna, że aż chce się rzygać tym szczęściem! I już wiecie że to jest TA GRA, którą na pewno kupicie! W końcu nadchodzi dzień premiery. Biegniecie do sklepu, spoconymi z wrażenia rękoma zdejmujecie ją z półki, płacicie pani w kasie wyjątkowo się do niej uśmiechając (wyjątkowo, bo jest pas.. ekhm.. wyjątkowo nieatrakcyjna, ale dzisiaj Wam to nie przeszkadza, bo dzisiaj jest piękny dzień, więc i ona jest piękna! i cudowna jak ten dzień w którym kupiliście wspaniałą grę na którą czekaliście!) i pędzicie do domu. ładuje się trzeci levele, tu już na pewno będzie ekstra! A recenzje nie chcą być inne... wszędzie chwalą tą grę, wszędzie się nad nią zachwycają.... a wy właśnie wydaliście 199 zeta, na tą grę i nie chce się Wam w nią grać....
albo inny przykład.
a mój wynik testu? oto on :)
Your BrainHex Class is Conqueror.
środa, 17 marca 2010, don_wroc_love
Komentarze
Gość: szczups, 111-mo6-7.acn.waw.pl
2010/03/18 00:56:28
Ale coś w tej manierze jest. Ostatnio producent głośnego Hollywodzkiego filmu zaczął się procesować z magazynem o filmach. Zamieścił w tym magazynie reklamy, a oni obsmarowali film w recenzji. Czyli czytając między wierszami - praktyka była taka - że jak ktoś zapłacił, to powinien być dobrze oceniony. A tu magazyn z umowy się nie wywiązał. Daje to trochę do myślenia. Branża inna, ale jakby taka sama.
2010/03/18 08:56:37
Heh, ja w pewnym sensie pracuje w "branży" i wiem, że większość tytułów działa właśnie w taki sposób- dajcie reklame/materiały/zaproszenie to dostaniecie dobrą recenzję. Niektóre tytuły są oceniane tendencyjnie chociaż tak naprawdę spełniają swoja podstawową funkcje -dają zabawę. W gre z fiftym nie grałem ale o 2 cześci słysze dobre rzeczy.
2010/03/19 12:08:32
1. dla mnie jest to tak, że internet jest na tyle dużym miejscem, że każdy znajdzie "swojego" recenzenta, którego gust zna i wie o co mu chodzi. czy się z nim zgadza, czy nie.
2. przez co uważam, że trochę bez sensu jest przy każdej recenzji zaznaczać, co lubi autor, bo to są rzeczy, które można wychwycić po przeczytaniu kilku jego recenzji. jeżeli jest wyrazistym gościem, a nie kolejną osobą, która zamiast recenzji streszcza instrukcję gry. 3. gdyby to ode mnie zależało, to pod moimi recenzjami nie byłoby ocen. Pisałem recenzje z cyferkami do dwóch serwisów, o dwóch różnych skalach i zamiast polemiki z moimi argumentami ciągle muszę czytać jakieś ważenie gier na gramy, odmierzanie czy jest warta 82 czy może 84 na 100, a bo ta była tyle, a tamta tyle 4. wszystko przez to, że ludzie zamiast traktować ocenę liczbową jako streszczenie i wskazówkę, przywiązują do tego znacznie większą wagę. Zarówno zwykli czytelnicy, jak i co po tym idzie, prowcy, marketingowcy, wreszcie, sami twórcy. To w końcu nawet polski CDP zapowiadał, że chcą, aby Wiedźmin 2 miał średnią na Metacritic powyżej 80/100 :) 5. sam gdy wchodzę na metacritic najczęściej czytam te recenzję z najniższą cyfrową oceną, bo jestem ciekaw, o co też autorowi chodziło 2010/03/19 17:36:47
Niby Conqueror i Mastermind... w sumie chyba tak, żadnego FPSa nie skończyłem dotąd :P (w Half Life nie mogę za nic przejść latających pił :( choć w solucjach pisze, że to proste i wystarczy naparzać kluczem) choć zjadłem Kotory, Wiedźmina czy Mass Effect więcej niż raz.
2010/03/22 12:05:47
@kmh
ad1 i 2) sęk w tym że szukając "swojego recenzenta" możemy trafić na X gości którzy mają gust zupełnie odmienny w różnorakich kwestiach, co spowoduje, że kupimy Y gier, które odpuścimy po paru levelach. Dlatego wolałbym, żeby dany recenzent zaznaczał na "dzień dobry" że np. jest chorobliwie zafascynowany np. takim Battlefieldem a nie lubi gier a'la MW2 bo wtedy będę wiedział, że recki MW2 i BF są czymś czego nie powinienem w ogóle tknąć, bo to nie ma najmniejszego sensu. A z drugiej strony jeśli będę wiedział, że gość jest, jak ja, opisany wysoko w charakterystykach "Conqueror" i "Daredevil" to np. jego dobra opinia o AVP przełoży się na to, że zacznę łaskawszym okiem patrzeć na materiały prasowe o AVP. ad3) Cieszę się że się zgadzasz z bezsensownością ocen ;) ad4) Co do Metacritic - Rafał Belke stworzył bardzo ładne teksty o tym na Gamezilli (zapewne czytałeś), więc nie będę powtarzać tego samego - tu moja opinia jest zbliżona do jego opinii. Chcę tylko jedno dodać a propos "streszczenia i wskazówki" - raz patrz odpowiedź na punkty 1i2 (inaczej MW2 oceni fan BF a inaczej fan MW) a dwa pamiętaj proszę o, jakże ludzkiej, tendencji o upraszczania sobie świata, "skracania" pobieranych informacji z zewnątrz i ogólnej tendencji do patrzenia stereotypowego - czyli kierujemy się skrótowymi danymi. Więc taka ocena jest krzywdząca bo ludzie często pomijają ważne informacje z recenzji zerkając od razu na ocenę i często takie 7/10 skreślą grę dla wielu potencjalnych odbiorców. Stąd to parcie wydawców na jak najwyższe oceny (minimum 8/10) bo przekłada się to bezpośrednio na wyniki sprzedaży. czytaj - kolejny argument za bezsensownością ocen (dla czytelników/odbiorców recenzji) ad5) powiem ci, że ja robię nawet więcej - często wbrew fatalnym ocenom, staram się w jakiś sposób zdobyć tą grę i się nią chociaż chwilę pobawić, żeby zobaczyć czy jest ona aż tak wielkim "G" jak opisują ją recenzenci. Sęk w tym że często jest tak, że takie gry mi się podobają (chociażby Blacksite area51) i świetnie się przy nich bawię mimo widocznych paru niedoróbek(z których sobie oczywiście zdaję sprawę), co powoduje jeszcze większą niechęć do recenzji. bo jeśli gra dostaje 4/10 albo coś w tym stylu, a ja się przy niej świetnie bawię, to coś jest "nie halo". Albo wrócę do przykładu z Fiftym - sporo się naczytałem jaka to bzdurna gra, a przelazłem całą świetnie się bawiąc. Jakbym posłuchał recenzentów - to ta zabawa by mnie zwyczajnie omineła. Heh a kolejnym wielkim "G" jakie zamierzam przetestować jest Rogue Warrior :) zobaczymy co z tym jest tak naprawdę :] 2010/03/22 17:55:07
Może po prostu lubisz kicz :) Ja po szeregu kiepskich recenzji strasznie chciałem sprawdzić Stormrise, bo mnie zaciekawiła przedstawiona praca kamery i mechanika, ale w końcu zapomniałem.
2010/03/22 20:18:22
@kmh
mozliwe:) ale może też nie patrzę na gry tak jak recenzenci- średnio przejmuję się grafiką (bo mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach gry są na tyle dobre graficznie, że ta grafika jaka jest(nawet ta kiepska) pozwala na wystarczającą immersję) , dźwiękiem niemal w ogóle (taka wada - słoń mi na ucho nadepnął), rzadko przejmuję się tym czy historia ma sens (byle tylko wciągała) a przejmuję się tylko tym czy gra daje "fun". Bo niestety często jest tak, że fajne gry przegrywają na starcie ze względu na to, że mają słabą grafę, albo durną historię mimo że (uwaga mityczne słowo) "grywalnością" zabijają, a z drugiej strony pojawiają się super graficznie odjechane, z przekonywującą historią "hiciory" które nudzą po kilkunastu minutach.... i tak sobie właśnie jeszcze pomyślałem... może by w ogóle zmienić kryteria? bo czy np w kinie ktoś się przejmuje tym że "Rewers" miał super zdjęcia mimo, że nie jest super wybitnym filmem? albo ktoś ocenia wspaniałość efektów specjalnych w "Dystrykcie 9"? nie - filmy recenzuje, ocenia się inaczej. Może czas zacząć przenosić taki sposób recenzowania (a'la recenzje filmów) do gier?
Gość: koronnna, chello089077090085.chello.pl
2010/03/23 03:50:43
Problemem także autora tego wpisu jest fakt, że traktuje (choć robi to z obrzydzeniem bo tak jest trendy!!!) recenzje bardzo poważnie, a to jest błąd! Ja je traktuję jako teksty poglądowe, opinię osoby trzeciej nie jak wyrocznię i dlatego nie mam nigdy o nic pretensji.
W ogóle za dużo jest kontestatorów wylewających gorzkie żale na blogach. Może zamiast tłuc od lat ten sam temat, czyli jęczenie na złych recenzentów ktoś się zajmie równie ciekawym zjawiskiem - blogerem. 2010/03/23 08:25:43
@koronnna
poważnie mówisz... no właśnie nie - bo im nie ufam ;-) Nie mam pretensji o to, że komuś się coś podoba, mam pretensje o to, że nie mówi przy okazji o tym CO mu się podoba - więc nie daje mi wskazówek do poprawnego interpretowania jego wypowiedzi :) piszesz, że kontestowanie jest trendy - a możliwe :) nie mam już 20paru lat, stałem się podtatusiałym panem w kapciach, siedzącym na kanapie z padem w ręku więc troszeczkę się zgubiłem jeśli chodzi o to co jest trendy, jazzy i w ogóle fajowe, ale skoro wpisałem się w ten trend to znaczy, że chyba nie jest ze mną tak źle ;) co prawda robię to bardziej instynktownie niż z wyrachowania, ale.... ;) Może zamiast tłuc od lat ten sam temat, czyli jęczenie na złych recenzentów ktoś się zajmie równie ciekawym zjawiskiem - blogerem --- a to ciekawe co piszesz :) w sensie komentować poczynania komentujących? ale to zdaje się już jakiś jeden bloger robi - nie będę mu chleba odbierać ;-) |
![]()
|
A a recenzjom nie ufam od 1999 roku gdy jakis los okreslil Close COmbat 4 jako gre ahistoryczna... Pieklo dla takiego to za malo.